Mortis - Czarodzieje 1938
Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Wersja do druku

+- Mortis - Czarodzieje 1938 (https://mortis.org.pl)
+-- Dział: Rozgrywka fabularna (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=8)
+--- Dział: Londyn (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=38)
+---- Dział: Mieszkania i posiadłości (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=27)
+---- Wątek: Posiadłość A. Blacka [Barnet] (/showthread.php?tid=4076)

Strony: 1 2 3


Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Administrator fabularny - 23-02-2018

Posiadłość A. Blacka


Adres: Barnet, Londyn, Anglia



[Obrazek: palac-w-ligocie.jpg]

Bardzo stary pałac należący do Blacków, jednakże opuszczony ze względu na większą wygodę i klasę w jakiej opiewa się ten ród, dlatego teraz należy do Antona. Pałac z zewnątrz może sprawiać wrażenie opuszczonego budynku, elewacje nie są w najlepszym stanie, brama już trochę zardzewiała wraz z całym wysokim ogrodzeniem, dookoła znajdują się duże drzewa, które pewnie nie jedno pokolenie przeżyły. Oprócz tego można zauważyć pełno krzewów, które mogą zasłaniać główną drogę do wejścia. Z tyłu za domem znajduję się małe jeziorko, które jest zapuszczone na wszelkiego rodzaju sposoby. Jednakże po wejściu do środka budynku, można dostać szoku. Piękna wolna przestrzeń, przede wszystkim zadbana oraz wykonana z najlepszego drzewnego materiału. Na parterze znajdują się dwa pokoje, łazienka, mała biblioteka, kuchnia i gabinet w którym Anton spędza swój każdy wolny czas. Idąc schodami na górę można zajść do sypialni i czterech innych pokoi, w których są osobne łazienki. Góra budynku to strych, na którym znajduję się pełno rupieci które były w domu za nim się Anton wprowadził. Piwnica stoi cała pusta, czekając na zagospodarowanie wolnej przestrzeni. Widoczny może być brak kobiecej ręki w tematach aranżacji wnętrza.


Właściciel: Anton White
Mieszkańcy: Anton White, Anais Larrain





RE: Posiadłość Antona - Anton White - 03-03-2018

Momentalnie znaleźli się z Anais tuż przed bramą wejściową na posiadłość. Anton trzymał kobietę za rękę, spojrzał na nią delikatnie się uśmiechając. Rozejrzał się dookoła- nic się nie zmieniło, gorzej nie mogło to wyglądać. Powoli szedł, trzymając ją za rękę, kobieta miała czas żeby obejrzeć posiadłość- miał tylko nadzieję, że Anais nie zejdzie na zawał. bo pierwsza pomoc u niego leży.
- Mówiłem, że nie wygląda to najlepiej- powiedział skruszonym głosem, może mu wstyd było? no na pewno, nie przystoi przyjmować gości do domu gdzie sam dwór jest odstraszający. Gdy doszli do drzwi Anton delikatnie je pchnął. Tuż przy wejściu znajdowały się rzeczy Anais, mężczyzna miał nadzieję, że niczego jej nie braknie. Puścił jej rękę wyszedł na przeciw niej, zrobił kilka kroków do tyłu, nie spuszczając z niej wzorku, rozłożył szeroko ręce, trochę z grymasem bólu ale dał jej jasno do zrozumienia, że wszystko co tutaj się znajduję jest do jej dyspozycji.
- Nie wiem od czego tu zacząć. Tutaj na dole jest mała biblioteka, łazienka, kuchnia. Na górze zaś same pokoje, sypialnie z łazienkami. Wybierz pokój jakikolwiek zechcesz.- nagle z kuchni wyłonił się mały skrzat, który grzecznie ukłonił się w kierunku damy. - To jest mój dzielny towarzysz. Można powiedzieć, że to on dba o dom.- Anton zrobił kilka kroków stronę Anias. przołożył dłoń na jej policzek delikatnie ją smyrając. - nawet nie wiesz jak się cieszę, że jesteś tutaj ze mną- nigdy nie sądził, że będzie kiedyś tak szczęśliwy jak teraz. Delikatnie pocałował kobietę, czyżby wygrał na loterii ?


RE: Posiadłość Antona - Anais Larrain - 04-03-2018

Nie wygląda tak źle — uspokoiła go od razu kiedy Anton wyraził się na temat swojej posiadłości. Od razu Anais miała wizję na tą posiadłość. Sprawiała kompletnie wrażenie wyblakłej, więc logiczne chyba co wypadałoby zrobić: pomalować. Ożywić jej kolory, lub nawet je zmienić. Sama w luksusach nie mieszkała, dlatego nie martwiła się specjalnie o to co będzie wewnątrz. Miała zwykłe mieszkanie z Aleyną, ot co. W końcu dotarli do drzwi, ten je otworzył przed nią i An weszła do środka. Od razu jej zaparło dech gdy zobaczyła wnętrze. Pięknie tu było. A widząc swoje rzeczy wywróciła oczami. Nie żartował, co jej już nie zaskakiwało już w sumie.
Dobrze, wybiorę coś, ale bez pośpiechu — odpowiedziała Antonowi. Kiedy ten stanął przed nią i ją pocałował, ona równie namiętnie oddała jego pocałunek, a dłonie położyła na jego łopatkach delikatnie. Zassała lekko jego dolną wargę, ciesząc się bliskością z Blackiem. Czuła że poza prawdopodobnym kurzem, nie miałaby tu wiele do sprzątania jak już.
Również się cieszę że tu z tobą jestem, że cię poznałam — wyszeptała do jego ust, przymykając swoje oczy.


RE: Posiadłość Antona - Anton White - 06-03-2018

Anton nie czekał dłużej tylko namiętnie pocałował kobietę. Najpierw jej usta a później zaczął schodzić na szyję, delikatnie ją podgryzając. Wrócił po chwili znowu na usta Anais. Jego dłonie cały czas miziały policzki kobiety ale z czasem zaczęły wędrować coraz niżej, aż dotarły na pośladki Anais. Delikatnie ją podrzucił do gór, tak by kobieta mogła zapleść swoje nogi o jego biodra i przeszedł z nią na komodę, cały czas nie przerywając namiętnego pocałunku, schodząc ponownie w okolice szyi oraz kości obojczykowych. Czy to nie za szybko? W tej chwili takie pytanie w ogóle nie miało miejsca w głowie aurora. Po dłuższej chwili oderwał swoje usta od ust kobiety, spojrzał na nią.
- Nie wiem jak to zrobiłaś ale chyba się w Tobie zakochałem- można powiedzieć, że wyszeptał te słowa, raczej starał się aż tak nie okazywać uczuć. Z kuchni zaczął dobiegać delikatny zapach jedzenia. Czyżby już czas na kolację?
- Mam nadzieję, że jesteś głodna. Gdzieś powinienem mieć tu gdzieś chowane wino na tak specjalną okazję jak ta- na kawie już byli, to teraz czas na obiecane wino, na razie wszystko co zaplanowali praktycznie im wychodziło co nie wcale nie oznacza, że nie planowane rzeczy są tutaj niewskazane.


RE: Posiadłość Antona - Anais Larrain - 08-03-2018

Odchyliła głowę do tyłu z cichym jękiem jak tylko poczuła jego usta już w innych miejscach, jak między innymi na szyi, obojczykach. Nie protestowała, choć wolała się nie spieszyć. Pożądanie walczące z rozsądkiem. Tak samo dłonie dały się już odczuć nie na policzkach, a na pośladkach. Chętnie objęła Antona nogami na wysokości bioder, gdy ją podrzucił za tyłek. Na powrót złączyła z nim swoje usta, aż do momentu, w którym znalazła się na komodzie, co nie robiło jej jakoś różnicy.
Jedyna moja odpowiedź odbijałaby twoje pytanie — wyszeptała w odpowiedzi, po czym powiodła swoim wzrokiem ku kuchni.
Chętnie coś zjem jeśli uszykowałeś, jak i napiję się wina — zapewniła go, patrząc mu na powrót w oczy z lekkim uśmiechem.


RE: Posiadłość Antona - Anton White - 10-03-2018

Anton obdarował kobietę kilkoma krótkimi całusami. Wziął ją na ręce i zabrał do stołu który już był gotowy, nic tylko usiąść i jeść. Postawił Anais na ziemię, odsuwając jej krzesło, gdy ona tylko usiadła dosunął je i zniknął gdzieś z horyzontu ale dosłownie na minutę. Po chwili wrócił z czerwonym winem, które czekało specjalnie na taką okazję jak ta. Otworzył powąchał, uśmiechając się delikatnie - Wyśmienite! Mam nadzieję, że Ci posmakuje- rozlał je i usiadł na przeciwko kobiety.- Proszę jedz ile chcesz. Jedzenia nam nigdy nie braknie- o to domowy skrzat się już postara. Po mężczyźnie nie było już widać ani trochę śladu ostatniej misji w Szkocji, to wszystko dzięki Anais i jej obecności!
- Wiem, że to tylko tydzień ale jeśli byś tylko chciała to zaproś bliskich, zorganizuję kolację. Czuj się jak u siebie!- po cichu liczył, że pozna siostrę albo przyjdzie jej tata i będzie okazja porozmawiać- szczególnie, że mężczyzna bardzo poważnie myśli o Anais, więc też trzeba mieć jak najlepsze relacje z jej rodziną.


RE: Posiadłość Antona - Anais Larrain - 12-03-2018

Z pomrukiem przyjęła całusy od Antona, aż znów wziął ją na ręce. Nie mówiła nic o tym, że dałaby radę się przejść sama te parę kroków, wiedziała że to niczego by nie zmieniło, dlatego po prostu oparła głowę o jego ramię. Ładnie na swoich zgrabnych nogach stanęła, usiadła na odsuniętym krześle, które chwilę później Anton przysunął. Już się czuła jak księżniczka dzięki niemu. Patrzyła za nim jak wychodził, a potem na to co było oferowane przez stół i przechyliła delikatnie głowę.
Hmmm... — mruknęła jedynie, z zainteresowaniem omiatając wzrokiem, aż w końcu wrócił i mężczyzna, z butelką wina. Noszenie na rękach było, kawa z ciastkami była, butelka wina jest. Jaki on słowny!
Jestem pewna że posmakuje — zaśmiała się cicho. — Wiem, mam wiele tego co mogę zjeść, ale jestem dość... Drobna, więc nie mam szalenie wielkiego zapotrzebowania — dodała rozbawiona i ujęła kieliszek w swoją dłoń, czekając tylko aż Anton zrobi to samo i wzniosą toast. Planowała wypić za ich relację, bo uważała, że miała naprawdę wielkie szczęście poznając Blacka, czuła już że to bardzo silne uczucie.
Jak u siebie... Postaram się czuć, ale myślę, że z bliskimi jeszcze ten niewielki kawałek czasu się wstrzymam — stwierdziła, uśmiechając się wciąż lekko do mężczyzny. Uniosła kieliszek nieco do góry. — Za nas?


RE: Posiadłość Antona - Anton White - 17-03-2018

Anton czuł się jakby spotkał miłość swojego życia, wszystkie gesty, słowa wypowiedziane przez Anais były dla niego bardzo ważne. Podniósł kieliszek by wznieść toast. - Za nas, żeby takie chwile trwały wiecznie- delikatnie się uśmiechnął do niej, miał wielką ochotę ją pocałować, gdy nagle do jadalni wpadł skrzat szepcząc coś na ucho mężczyźnie, jego mina z sekundy na sekundę była coraz bardziej poważna oraz smutna. Jak tylko skrzat odszedł Anton wstał, nie wiedział jak to powiedzieć kobiecie. Chciał spędzić z nią każdą chwilę. - Anais..- zaczęło się poważnie ale Antonowi po prostu było głupio i bardzo przykro zostawiać kobietę samą. - Muszę wyjść. Sprawdziło się kilka poszlak dotyczącej mojej ostatniej misji i muszę ją doprowadzić do końca. Bardzo Cię przepraszam.- podszedł do niej całując ją delikatnie w usta. - postaram się wrócić jak najszybciej- teraz miał taką motywację żeby wracać jak nigdy. Tym razem już wie jak walczyć z przeciwnikiem więc nie dopuszczał nawet myśli, żeby sprawy potoczyły się jak ostatnio. Anton rzucił jeszcze jedno smutne, przepełnione już tęsknotą spojrzenie ku kobiecie po czym wyszedł z domu.

z/t


RE: Posiadłość Antona - Anais Larrain - 09-04-2018

Za nas — zgodziłam się z nim, również podnosząc kieliszek. Znów to czułam, jakby mnie przyciągały magicznie i hipnotycznie jego usta do mnie. Upiłam łyk wina, po czym dostrzegłam jak wpada skrzat i mówi coś na ucho. Zmarszczyłam brwi. Mina Antona nie mówiła nic dobrego. I słusznie podejrzewałam. Nie wiedząc co powiedzieć słuchałam tego co mówił, aż ruszył do wyjścia. Odwzajemniłam w milczeniu jego spojrzenie, a kiedy wyszedł, jakbym odzyskała władzę w ciele. Ruszyłam od razu za nim do wyjścia i stanęłam przed drzwiami jego domu.
Dopiero co byłeś ranny! — zawołałam, ale czułam że to nic nie da. Straciłam go z oczu. Z westchnieniem wróciłam do bagaży, zaniosłam je na górę i zaczęłam rozpakowywać się w jednej z komnat. Wręcz miałam ochotę modlić się o to, by ukochany wrócił do mnie cały.
/zt


RE: Posiadłość Antona - Anton White - 08-01-2019

Dzień jak każdy inny, po ciężkiej pracy Anton wrócił do domu zdejmując cały przemoczony płaszcz, ewidentnie aura nie rozpieszczała lokalnych mieszkańców co gołym okiem można było zobaczyć po mężczyźnie. W domu panował porządek dopóki auror nie zaczął się przemieszać w swoich ubłoconych butach, no cóż jego skrzat będzie miał co robić.
Ostatnio w ministerstwie się nic ciekawego nie dzieję tylko sama papierologia ale co się dziwić po ostatnich misjach aurora, które ledwo przeżył może to i lepiej, że nie wychodzi w teren. Z tyłu głowy ma też jedną, wyjątkową kobietę dla której chce żyć, dla której chce wracać cały zdrów. No właśnie odnośnie tej kobiety, gdzie się podziewała Anais? - Hop hop? jest tu ktoś?- zawołał z nadzieją, że za chwile usłyszy głos swojej ukochanej. Jedynie o czym marzy to żeby ją przytulić i pocałować, ewidentnie mężczyzna dostał bzika na punkcie tej kobiety czyżby był ktoś w rodzie Blacków kogo zniewoliła miłość?


RE: Posiadłość Antona - Anais Larrain - 10-01-2019

Akurat z kawą siedziałam przy kominku o tej porze, czekając aż wróci Anton. Kolacja też już kończyła się dla niego gotować, ciepła zupa pomidorowa, jako że pogoda była dość surowa i ostra i chciałam by miał czym się rozgrzać. Popijałam kawę, patrząc w kominek i rozmyślając nad wszystkim i niczym, aż usłyszałam jak otwierają się drzwi i wtedy rozległ się głos mojego ukochanego. Z uśmiechem odłożyłam kawę na stolik i wstałam, by popędzić do niego do przedpokoju.
Oczywiście że ja, tylko czekałam aż przyjdziesz — powiedziałam z entuzjazmem, uśmiechając się do niego szeroko i objęłam go, po czym od razu pocałowałam go w jego usta na powitanie. Kochałam te wieczory, kiedy on wracał, a ja mogłam go powitać i zadbać o niego po całym dniu zmęczenia pracą. Kojarzyłam że go już nigdzie nie wysyłali i cieszyło mnie to, dzięki temu był bezpieczniejszy, nie było takich niebezpieczeństw. Nie musiałam się o niego martwić.
I oczywiście czeka na ciebie ciepły posiłek. Zaraz będzie gotowy — powiedziałam w krótkiej przerwie między pocałunkami, uśmiechając się. Kochałam te momenty, gotowanie dla niego kiedy wracał, sprawianie mu odpoczynku po pracy. To był jeden z głównych plusów wprowadzenia się do niego. Drugim było zasypianie przy nim i budzenie się, widząc go od razu po otworzeniu oczu.


RE: Posiadłość Antona - Anton White - 10-01-2019

Gdy tylko usłyszał jej głos, podniósł swój wzrok lekko ku górze słysząc jej małe stópki, które biegły w jego stronę. Nawet nie zdążył uprzedzić swojej ukochanej żeby uważała na naniesione błoto, w które właśnie weszła.
- Uważaj kochanie jestem cały mokry- na nic się zdało ostrzeżenie bo kobieta od razu się w niego wtuliła mocząc przy tym swoje ubranie. Tak szybko wszystko się działo, że zmęczony mózg mężczyzny nie był w stanie nadążyć za młodą kobietą. Anton ani myślał o jakiejkolwiek przerwie od całowania, gdy tylko Anais próbowała coś powiedzieć od razu przyciągał jej twarz do swojej namiętnie całując, dając wyraźnie znak, że teraz jest czas na coś innego niż ciepły posiłek- co ta tęsknota robi z człowiekiem.
- Ciepły posiłek powiadasz?- mówił schodząc swoimi ustami na szyję dziewczyny, która jest jeszcze nie świadoma tego co dziś zrobił jej ukochany. Nie ma co robić wstępu czy podchodów, tutaj trzeba z grubej rury.
- W weekend będziemy potrzebować troszkę więcej jedzenia na kolacje- mówił przerywając co jakiś czas całowanie szyi kobiet, delikatnie wplatając swoją dłoń w jej brązowo- rudawe włosy. - Właśnie zaprosiłem Twojego ojca do nas na kolację- powiedział to bardziej bełkocząc, nie przerywając pocałunków. Może Anais nie zrozumie co mówił? Nie wiedział czego się może spodziewać po swojej ukochanej. Miał tylko cichą nadzieję, że nie dostanie tym ciepłym posiłkiem w gębę, każda inna mniej brutalna forma była do przyjęcia. W końcu Anais i Anton są już ze sobą trochę czasu a mężczyzna nie miał jeszcze okazji lepiej poznać jej ojca.


RE: Posiadłość Antona - Anais Larrain - 11-01-2019

Zaśmiałam się cicho gdy nie dawał mi dojść do słowa, a potem poczułam jak schodzi na moją szyję. Westchnęłam rozbawiona, widząc że Anton zdecydowanie nie ma ochoty na kolację, a na coś innego. A ja nie zamierzałam mu tego odmawiać.
Zgaś ogień! — zawołałam w stronę kuchni, spodziewając się że skrzat wykona polecenie by kolacja się nie spaliła, po czym mruczałam przy jego dalszych pocałunkach. Zamruczałam cicho w zadowoleniu czując jego kolejne pocałunki, jego dłoń w moich włosach. Zmarszczyłam delikatnie brwi kiedy powiedział że potrzeba będzie więcej jedzenia, a drugiej części z kolei nie zrozumiałam.
Jeszcze raz... Czemu potrzeba nam będzie więcej jedzenia w weekend? — spytałam, z uśmiechem przyjmując kolejne pocałunki na swojej szyi. Przymknęłam delikatnie oczy, ciesząc się uczuciem jego ust na mojej szyi i westchnęłam cicho.
A co do ubrania, to tylko ubranie, można je bez problemu zmienić — dodałam z rozbawieniem, zakładając obie ręce na wysokość jego karku i westchnęłam cicho. Było mi przyjemnie i nie chciałam żeby przerywał. Dłonią zaczęłam jeździć delikatnie po jego łopatkach, czekając na powtórzenie drugiej części. I nic nie zapowiadało by miał oberwać, zdarzył się ten cud i mój ojciec był dość pozytywnie jak na niego nastawiony do Antona.


RE: Posiadłość Antona - Anton White - 11-01-2019

Gdy tylko zauważył że Anais z przyjemnością ulega jego pocałunkom, zaczął mocniej zasysać jej skórę pozostawiając po sobie małe lekko sine ślady. Nie ukrywał, że to co robi sprawia mu ogromną przyjemność, nie interesowało go nic, mogło się nawet palić a on dalej by całował kobietę.
Gdy kobieta oczekiwała wyjaśnień dotyczących kolacji, mężczyzna delikatnie całując przemieścił się bliżej jej ucha delikatnie szepcząc.
- Zaprosiłem Twojego tatę do nas na kolację- delikatnie przegryzając ucho kobiety. O dziwo auror nic a nic nie stresował się przybyciem Ojca Anais, wręcz przeciwnie, czuł się bardzo pewnie i swobodnie ale czy słusznie?
- Pozwól kochana, że Ci pomogę- delikatnie rozpinając górne guziki i schodząc coraz niżej swoimi ustami całując dekolt kobiety, by później delikatnie zassać jej pierś. Jego ręce delikatnie miziały jej plecy zdejmując górne okrycie kobiety. Co tam obiad, może poczekać, takie chwile jak ta sprawiały, że Anton może żyć samą miłością. Najbardziej na czym mu zależało to na szczęściu Anais, wychodził z założenia, że jeśli ona będzie szczęśliwa to on też.


RE: Posiadłość Antona - Anais Larrain - 24-01-2019

W końcu z moich ust zaczęły się wydobywać jęki, kiedy jego pocałunki, pieszczoty, przybrały na intensywności. Oddychałam coraz szybciej, czując jak wpływa na mnie, czułam jak robi mi się goręcej. Zamruczałam z zadowoleniem i odchyliłam głowę do tyłu, po czym usłyszałam jego szept. Przeszły mnie dreszcze kiedy przygryzł moje ucho, nie powstrzymałam kolejnego jęku.
Szczęśliwie mój tata cię lubi, więc tylko dlatego nie panikuję — odpowiedziałam z rozbawieniem i poczułam jak schodzi niżej z pocałunkami, rozpinając guziki mojego ubrania. Uśmiechnęłam się szerzej i nie chcąc być mu dłużna, zabrałam się za rozpinanie jego koszuli. Aż poczułam jego usta na mojej piersi i jęknęłam jeszcze głośniej, wzięłam głośno oddech i zabrałam swoje ręce, by pozbyć się już całkiem górnej części ubrania. Rzuciłam ją na szafkę, po czym wzięłam Antona za rękę i spojrzałam mu w oczy.
Chętnie skorzystam z pomocy, ale w wygodniejszym miejscu — szepnęłam z uśmiechem i pociągnęłam go za rękę w stronę schodów by skierować się do sypialni, gdy weszliśmy na górę, pchnęłam go na łóżko i usiadłam na nim okrakiem by znów go namiętnie pocałować, zaczęłam znów rozpinać jego koszulę do samego końca z uśmiechem wymalowanym na twarzy. Zdecydowanie na łóżku było wygodniej.