Mortis - Czarodzieje 1938
Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Wersja do druku

+- Mortis - Czarodzieje 1938 (https://mortis.org.pl)
+-- Dział: Rozgrywka fabularna (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=8)
+--- Dział: Londyn (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=38)
+---- Dział: Mieszkania i posiadłości (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=27)
+---- Wątek: Posiadłość A. Blacka [Barnet] (/showthread.php?tid=4076)

Strony: 1 2 3


RE: Posiadłość Antona - Anton White - 24-01-2019

Antonowi na twarzy zaczęły sie pojawiać delikatne rumieńce. Czyżby Panna Anais zaczęła go onieśmielać? Całkiem możliwe! Jego oddechy były coraz szybsze i szybsze. Gdy byli na górze a Anais zaczęła przejmować kontrolę nad całą sytuacją mężczyzna ani myślał o tym żeby jej przerywać. Leżąc na łożku zdążył tylko machnąć różdżką zamykając drzwi tak by nikt i nic im nie przeszkodziło. Czując jak Anais siedzi na nim okrakiem deliktanie westchnął z podniecenia zdejmując z niej pozostałą część garderoby.
- zdecydowanie wygodniej kochana- przyznając racje przy wyborze miejsca a jego ręce zaczęły miziać kobietę od kostek zmierzając ku posladkom, usta mężczyzny nie przestawały całować kobiety deliktanie przegryzając dolna wargę jej ust.
- wole z Tobą nie zadzierać- jego kąciki ust deliktanie sie uśmiechały po czym przeturlał Anais na plecy tak, że jej nogi były zachaczone o plecy Antona. Wyciągnął jej ręce ponad głowę delikatnie ściskając za nadgarstki ograniaczając przy tym jej ruchy, ustami deliktanie ssał jej szyje przechodząc powoli do piersi pieszcząc je językiem, by następnie deliktanie musnąć jej brzuch i uda, puszczając przy tym nadgarstki Anais. Czuł, że powoli odlatuje do innego świata a wszystkie problemy które go otaczały stały sie błachostaką, bądź kompletnie zniknęły.


RE: Posiadłość Antona - Anais Larrain - 24-01-2019

Czułam miękkie łóżko, unoszący się w powietrzu przyjemny zapach kwiatów, o który się postarałam. Chciałam by jak najlepiej się nam mieszkało i po prostu chciałam o niego dbać. Stąd kolacja, stąd ten zapach, stąd to wszystko. Chciałam dla niego jak najlepiej, kochałam go, plus wiedziałam też że Anton poświęca wiele dla mnie i naszego związku, chciałam mu to wszystko wynagrodzić. Zasłużył na to, zdecydowanie. Pogłębiłam pocałunek, czując jak przebiegają mnie przyjemne dreszcze od jego dotyku, aż nagle znalazłam się na plecach i zaśmiałam się cicho na jego słowa. Objęłam go nogami na wysokości bioder, spoglądając w jego oczy gdy przytwierdził moje nadgarstki. Od razu przeszedł mnie kolejny dreszcz. Lubiłam dominację, lubiłam być oddana, podległa, więc tylko się bardziej nakręciłam. Jeżdżąc powoli łydką po jego nagich plecach, pojękując cicho od pieszczot jego ust, ssania mojej skóry, czułam jak schodzi niżej i pojękiwałam głośniej przy piersiach, których sutki już stały z podniecenia, po czym poczułam jak schodzi niżej. Pomimo że puścił moje nadgarstki, nadal trzymałam je nad głową skrzyżowane, ciesząc się jego dotykiem na brzuchu, później udach. Czekałam tylko na jego następny ruch, ciekawa co planuje, przymknęłam oczy starając się panować nad oddechem.


RE: Posiadłość Antona - Anton White - 24-01-2019

Anton był bardzo szczęśliwy z Anais nawet przez chwile nie myślał, że mógłby sobie życie układać bez niej, nie wiedział kiedy doszło do tak silnych uczuć z jego strony. Wprowadzenie kobiety ożywiła nie tylko życie aurora ale także cały dom, gołym okiem było widać ciężką pracę włożoną w utrzymanie domu mimo, że mieli domowego skrzata który wykonywał domowe obowiązki. Nie widział świata prócz Anais i pragnął jej oferować wszystko co ma, był w stanie poświęcić wszystko dla niej ale doskonale też wiedział, że ona zrobiłaby to samo, tfu- robi to cały czas będąc przy nim.
Anton nie przestawał całować, ani mu się śniło przestać a wręcz przeciwnie- mężczyzna posuwał się coraz to dalej. Oderwał na moment swoje usta by spojrzeć na kobietę, delikatnie się uśmiechając.
- Jesteś taka piękna- powiedział głaszcząc ją dłonią po policzku i delikatnie przybliżając swoje usta ku jej, jednocześnie zjeżdżając dłonią do wewnętrznej strony ud by od kolan delikatnie miziając przejść do jej krocza, które przez krótką chwilę delikatnie masował. Cały czas obserwował reakcję kobiety, chciał by to ona czuła się w centrum uwagi, by to jej było cudownie. Głowa jego zaczęła iść coraz niżej a język delikatnie miział jej piersi, brzuch, aż doszedł między nogi gdzie z miziania przeszedł na całowanie nie pozwalając by kobieta doznała stu procentowego orgazmu. Oczami spoglądał co jakiś czas na Anais kontrolując całą sytuację.
- Czego pragniesz?- zapytał wcześniej podnosząc głowę i szepcząc jej na ucho. Jego dłonie znajdowały się na talii kobiety, które przysuwał ku sobie. Był w stanie spełnić każde jej życzenie, był w stanie się jej cały oddać.


RE: Posiadłość Antona - Anais Larrain - 25-01-2019

Jak dla mnie, poświęcał już dla mnie wystarczająco wiele, dlatego nie chciałam żeby bardziej się ofiarował. Chciałam by to on był w centrum, na co dzień czuł się kochany, zadbany przez ukochaną osobę, to mu się należało w końcu i mniej martwiłam się sobą, a bardziej nim. Poza tym, jego szczęście było moim szczęściem. Jeśli jemu było dobrze i był szczęśliwy, ja także. Czułam jak nadal jeździ ustami nisko, aż poczułam jego dłoń na policzku i uśmiechnęłam się szerzej na jego słowa.
Dziękuję skarbie — powiedziałam cicho do chłopaka na jego komplement, kładąc dłoń na jego dłoni i go gładząc po niej, aż poczułam jak schodzi dłonią niżej, po udzie aż do krocza i jęknęłam znów, głośniej, czując jego ruchy palców. Niedługo później poczułam jak okrężne ruchy palców zastępują jego usta i opuściłam głowę z kolejnym, głośniejszym od poprzedniego jękiem. Ułożyłam delikatnie dłonie na jego głowie i przymknęłam oczy w rozkoszy, oddychając szybciej.
Ciebie i jedynie ciebie, Anton — odszepnęłam w odpowiedzi, czując przyjemne dreszcze pd dotyku jego dłoni na talii. Byłam bardzo pobudzona, wyczulona na dotyk, ale mimo wszystko bardzo wrażliwa na bodźce była też moja szyja. Pojękując, gładziłam go nadal po głowie, czule, z miłością, troską. Chciałam by i jemu było dobrze i czułam, że na pewno nie poprzestanę na leżeniu i rozkoszowaniu się.


RE: Posiadłość Antona - Anton White - 25-01-2019

Anton obserwował każdy ruch, gest, słowo kobiety. Cieszył się ze szczęścia kobiety to było dla niego najważniejsze, ważniejsze niż wydziedziczenie bo to z nią chciał założyć rodzinę, być na dobre i na złe. Nikt nigdy jeszcze nie ofiarował mu tyle co Anais. Czuł dotyk kobiety na swojej głowie, każdy jej ruch, każde jej jęknięcie bardzo go podniecało.
Jego dłonie jak wcześniej nie drgały tak teraz zaczęły z powodu ogromnych emocji, które nim szarpały. Palcem wskazującym zaczął jeździć po całym jej ciele, jakby pisał miłośną powieść, jakby chciał namalować na jej ciele to co teraz czuje. Przybliżył się do niej patrząc głęboko w jej piękne oczy, które mówiły wszystko, by następnie ją namiętnie pocałować ocierając przy tym jej krocze o swoje, delikatnie w nią wchodząc i wykonując delikatne pchnięcia, przechodząc ustami na jej szyję zasysając ją i tworzyć małe malinki. Pchnięcia były coraz mocniejsze i szybsze kontrolując zachowanie kobiety i jej reakcję tak by nie zrobić jej krzywdy, ręką trzymał jej pierś delikatnie ściskając. Po chwili odsunął się od niej odwracając ją na brzuch i wysuwając jej ręce do góry miziając ją od nadgarstków aż po same plecy a usta jego delikatne ssały jej ucho.
- Kocham Cię- wyszeptał jej do ucha. Rzadko się zdarzało by Anton wypowiadał takie słowa a jak już to robił to w pełni świadomie i szczerze.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anais Larrain - 01-03-2019

Wiedziałam że wiele poświęcił, dlatego obiecałam sobie być jak najlepszą kobietą dla niego, a w przyszłości jak najlepszą żoną. Gotowa byłam wiele też poświęcić jeśli byłoby trzeba, bo on również wiele poświęcił i dlatego zrobiłabym to bez wahania, byle być z nim, sprawić żeby niczego nie żałował i żeby było mu jak najlepiej w jego życiu. Kochałam go całym sercem i zarazem byłam spokojna, bo wiedziałam że tata doceni jego poświęcenie i to zdeterminowanie, żeby ze mną być. Obejmowałam go ciepło, odwzajemniając jego spojrzenie, czując przyjemne dreszcze kiedy się o mnie otarł by wreszcie jęknąć kiedy wszedł. Pojękiwałam głośniej, czując jak robi mi malinki, pieści moją i tak wrażliwą na bodźce szyję. Zresztą, dobrze wiedział że była ona moją słabością. Czułam jak przyspiesza, jak ruchy stają się mocniejsze i pewniejsze, ale wszystko było w porządku, nie było za ostro, za mocno, więc nie miał o co się martwić. Pojękiwałam głośniej, aż nagle się odsunął i znalazłam się na brzuchu. Bezwiednie dałam poprowadzić swoje ręce do góry, uśmiechając się na jego dotyk, wydając z siebie jęk, czując usta na płatku swojego ucha, które wywołały na moim ciele kolejny dreszcz.
Ja Ciebie też kocham, całym sercem, nieopisanie — odszepnęłam, przymykając oczy i ciesząc się jego dotykiem. Cokolwiek planował, pozostawałam w tej pozycji, ciekawa tego co siedziało mu w głowie.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anton White - 04-03-2019

Widząc przyzwolenie ze strony kobiety Anton nie przestawał, całując od szyi, by schodząc coraz niżej aż do pośladków i wewnętrznej strony ud by następnie językiem powędrować nieco wyżej. Ręce jego delikatnie ugniatały pośladki kobiety, dając lekkie klapsy, by po chwili się wyprostować i ponownie w nią wejść tylko, że od tyłu. Tym razem jego ruchy były mocniejsze i bardziej zdecydowane, a jego dłoń delikatnie i z wyczuciem zaciskała się na szyi Anais. Po dłuższej chwili obrócił ją na plecy i przyciągnął ją do siebie tak, że siedziała na nim okrakiem, pocałunki jego zalewały Anais jak jakieś tsunami. Chciał pozwolić jej dojść, gdy tylko skończył położył się obok obejmując ukochaną
Słowa które wypowiedziała bardzo dużo dla niego znaczyły.
- Wyjdziesz za mnie?- chyba sam siebie zaskoczył, nie sądził, że znajdzie odwagę by wypowiedzieć takie słowa. Powinien to zrobić w lepszych warunkach, może na jakiejś kolacji wśród bliskich, albo na jakimś wyjeździe. Zero romantyzmu Anton, zero.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anais Larrain - 06-03-2019

Oddychałam spokojnie, ciesząc się przyjemnym zapachem łóżka, jego miękkością. Idealne miejsce do leżenie, tak jak teraz, musiałam przyznać że było niesamowicie wygodne, aż miło było policzek potrzymać na tym materacu, tej pościeli, poczuć to miłe uczucie. Jednak równie miły był dotyk ukochanego, czułam ruchy jego języka, dłoni, to jak się bawił pośladkami czy zdobił je niewielką, słabą czerwienią, kiedy dodał pieszczotę w postaci klapsów. Przez Genevieve czy Charona nie było to dla mnie niczym... Nowym, a jego kochałam na tyle, że to co robił, nie kojarzyło mi się źle. Dla niego, a także i w części dla siebie, nie miałam nic przeciwko lekkim iskrom, paru mocniejszym zabawom. Zwłaszcza że swego czasu u Charona było naprawdę ostro, tylko... Po prostu to lubiłam. I jeśli do takiego stopnia lubiłam wtedy to co robiliśmy, to tym bardziej na spokojnie mógł takie rzeczy dodawać do naszych zbliżeń.
Jęknęłam kiedy ponownie go poczułam w sobie, zamierzającego kontynuować to co zaczął, a dłoń która objęła i chwyciła pewnie moją szyję, tylko sprawiła przyjemne dreszcze, które przebiegły całe moje ciało intensywnie. Pojękiwałam, czując każde kolejne pchnięcie, czując jak wprawia moje ciało w ruch, a wraz z nim piersi. Przymknęłam oczy w rozkoszy, czerpiąc przyjemność, aż znalazłam się na plecach, by chwilę później okrakiem znaleźć się na nim. Poruszając biodrami pojękiwałam, czując jak spada na moje ciało pocałunek za pocałunkiem, bez nawet sekundy przerwy, aż zacisnęłam się na nim z przeciągłym jękiem i opadłam na niego zdyszana, rozkoszując się szczytem przyjemności, orgazmem.
Przytuliłam się do niego, kiedy znalazłam się obok niego i mnie objął, aż usłyszałam jego pytanie i podniosłam głowę, by zaskoczonej spojrzeć na mężczyznę. Nie spodziewałam się tego pytania, ale wiedziałam i tak co bym mu odpowiedziała. I nie miało się to minąć z przewidywaniami.
Tak, wyjdę za ciebie — odpowiedziałam szczęśliwa i momentalnie wpiłam się w jego usta z tych emocji.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anton White - 07-03-2019

Anton ogromnie się ucieszył, uczucia jakie mu towarzyszyły były nie do opisania ale czy tutaj słowa są potrzebne? Nie zdążył nawet nic powiedzieć kiedy to już jego usta zaczęły się stykać z ustami kobiety, nawet przez chwile myślał przerywać pocałunek. Każdy pocałunek traktował jakby to był ich pierwszy i za każdym razem przechodził po jego ciele ten sam dreszczyk emocji. Po dłużej chwili wstał i podszedł do komody by wyciągając małe kwadratowe pudełeczko, klęknął tuż przy łóżku otwierając pudełeczko i wyciągając złoty pierścionek z średniej wielkości brylantem na środku.
- Kiedyś należał do mojej babci a teraz należy do Ciebie- oznajmił wkładając go na palec swojej ukochanej, tak naprawdę nie czekał nawet na jej reakcję, był to raczej prezent nie do odrzucenia. Pamiątka przekazywana z pokolenie na pokolenie będzie szła dalej.
- Teraz będzie trzeba powiedzieć Twojemu tacie co się stało. A bynajmniej już go ostrzegłem, że do tego może dojść prędzej czy później- stwierdził trochę rozbawiony całując dłoń ukochanej.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anais Larrain - 08-03-2019

Kiedy Anton się podniósł, usiadłam na łóżku zaciekawiona i odprowadziłam go wzrokiem do szafki. Kiedy zobaczyłam pudełeczko, nie powstrzymałam kolejnego uśmiechu pełnego uśmiechu. Pierścionek zaręczynowy. Jednak nie było to aż tak spontaniczne jak myślałam. 
Nie okrywałam się nawet kołdrą, pomimo bycia całkiem nagą, było mi ciepło, a nie pierwszy raz widział już mnie bez jakiegokolwiek ubrania. Podałam mu swoją dłonią, gdy tylko ukląkł i patrzyłam na niego szczęśliwa. Fakt, delikatnie krępująca była wartość tego pierścionka, dla samego Antona z pewnością miała sporą wartość sentymentalną. Jednak nie było opcji go po prostu odrzucić, nawet gdybym się na to zdobyła. 
Jest piękny — powiedziałam cicho, z uśmiechem, do swojego już narzeczonego. — Taty się już tak nie boję. Macie dobry kontakt, więc jestem dobrej myśli co do tego. Widzę po tym jak było z Nathanielem i Aleyną. Myślę że to ten mechanizm mojego taty, który oznacza "on może być twoim mężem" — odpowiedziałam z szerszym uśmiechem i gdy odsunął usta od mojej dłoni, ucałowałam go czule, ciepło, kładąc dłoń także na jego policzku.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anton White - 08-03-2019

Anton nie mógł opanować swojego podniecenia widząc nagą Anais, jest dużym szczęściarzem, że ma tak piękną już narzeczoną. Wiedział, że pierścionek który podarował Pannie Larrain będzie w dobrych rękach i wiedział także, że kto jak to ale ona na niego zasługiwała jak nikt inny.
Co do kontaktu ze swoim przyszłym teściem Anton nie mógł narzekać a w szczególności po ostatnim spotkaniu na którym trochę alkoholu się polało a procenty dobrze uderzyły w głowę.
- Już się tak nie boisz? Czyli jednak jest jakaś nutka małego strachu?- powiedział z uśmiechem próbując się trochę podroczyć z ukochaną. - Jeszcze nie tak dawno bałaś się, że z mnie poturbuje czy zabije- roześmiał się, przypominając sobie zabawne sytuacje z kawiarni gdzie Anais ukrywała się przed ojcem, pamiętał to jakby to było wczoraj. Gdy tylko go pocałowała on odwzajemnił jej pocałunek wchodząc powoli na łóżko i tym samym kładąc swoją narzeczoną na plecy by następnie powoli i bardzo namiętnie zasysać jej szyję.
- W rodzinie już wiedzą, że spotykam się z Tobą i reakcja ich była bardzo szybko. Wydziedziczyli mnie i musiałem zmienić nazwisko. Teraz nie będziesz Panią Black ale Panią White. Co myślisz?- powiedział odrywając się od pocałunku by powiedzieć jeszcze jedną rzecz Anais - Byłem na spotkaniu w ROM-ie i chce im pomóc, mam dość patrzenia jak traktuję się innych czarodziejów, którzy nie wpisują się w wymagania rodzin czystokrwistych- mówił o tym z pełną powagą a nawet nutą frustracji i zdenerwowania, że takie rzeczy dzieją w dzisiejszym świecie. Jedynie co go uspokoiło po chwili to oczy Anais, w których widział to piękne uczucie którym go darzyła. Zrobi wszystko by ją chronić.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anais Larrain - 08-03-2019

Nie powiem że nie... Ale czy do końca strach... Bardziej po prostu niepewność. Wiesz, Aleyna jak Aleyna, ale... Wydaje mi się, że osiwiał tak szybko przeze mnie, a nie przez nią, więc ciężko porównać jego reakcję na zaręczyny z naszą sytuacją — odpowiedziałam mężczyźnie rozbawiona. Fakt, bałam się wtedy, w końcu, w ogóle wtedy Anton był obcy dla ojca. Skąd miałam wiedzieć czy przed pójściem do sypialni prędzej nie będę na jego pogrzebie?
Położyłam się na łóżku, na plecach, pod wpływem nacisku Antona i całowałam go nadal czule, namiętnie, by ponownie głośno jęknąć gdy zassał się na mojej szyi. Przymknęłam oczy z pomrukiem, aż znów się odezwał i spojrzałam na niego. Westchnęłam gdy zaczął o tym mówić. Tej jednej rzeczy żałowałam w naszym związku, że musiał tyle poświęcić, tyle stracić, żeby być ze mną. Świat był jaki był i wiedziałam że podejścia czystokrwistych nie da się zmienić, a przynajmniej nie w ciągu nawet dekady, możliwe że nawet w ciągu lat by się nie dało. A ja nie chciałam by miał gorzej przeze mnie.
Dla ciebie mogę być choćby McButter czy Rowle, ważne żebym była twoja — odpowiedziałam mu ze spokojem i słuchałam dalej, po czym przygryzłam delikatnie wargę. ROM... Niby dobrze, niby była to jakaś misja, walczenie za wartości, ale... Ryzykował. W końcu, nieraz zdarzały się zamieszki.
Widziałam także po nim, że był zestresowany. Już dobrze znałam jego mowę ciała.
Potrzebujesz się rozluźnić — stwierdziłam, spoglądając w jego oczy. — Życzysz sobie skarbie masażu czy... — spytałam i wymownie zeszłam wzrokiem w dół, do jego krocza, po czym wróciłam wzrokiem do niego, posyłając delikatny, choć łobuzerski uśmiech, myśląc o zaspokojeniu go z pomocą ust. Chciałam by było mu dobrze i jeśli mógł być zrelaksowany, byłam gotowa się o to postarać. Kochałam go.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anton White - 08-03-2019

Bawiło go tłumaczenia kobiety, widząc jak rozbawiona Anais próbuje się tłumaczyć Anton zamierzał w to brnąc dalej.
- O Matko! Chcesz powiedzieć, że za tym pięknym małym ciałem znajduje się taki demon?- zażartował, delikatnie ją łaskocząc po żebrach. - To co Ty takiego robisz, że biedny Inigio zsiwiał. Ja do tej pory myślałem, że to w szkole go tak wymęczyli.- brnął dalej, puszczając jej oczko i całując w niedawno łaskotane żebra.
Widząc jak jego dotyk działa na narzeczoną ani myślał przestawać, a wręcz przeciwnie. Przerzucił się na drugą stronę szyi by znowu wrócić do ust, mógł tak robić nieustannie jeśli jej się to podoba.
Trochę się rzeczywiście zestresował był to dla niego ciężki temat nie ze względu na sam fakt wydziedziczenia ale o to, że naraził najbliższą sobie osobę na niebezpieczeństwo a nigdy by sobie nie wybaczył gdyby coś się stało Anais. Jak ona go dobrze znała, każdy jego ruch, gest potrafiła bez problemu odszyfrować.
- Czy może co?- dokładnie wiedział co ma na myśli jego ukochana ale lubił się z nią droczyć, wygląda wtedy tak słodko. Bez wahania przybliżył się do niej delikatnie przegryzając jej ucho. - Zaskocz mnie kochana- wyszepnął prowokując ją do działania a sam zszedł ustami niżej na piersi, które zaczął najpierw miziać ustami, językiem by na końcu delikatnie ssać.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anais Larrain - 09-03-2019

Bardziej... Wabik ciężkich sytuacji. Zawsze jak rozmawiałam z chłopakami czy spędzałam czas, nawet po przyjacielsku, to tata znosił ich ciężej niż tych Aleyny. Myślę że znacznie częściej u mnie było realne ryzyko że dojdzie do przemocy lub krzywdy zainteresowanych — odpowiedziałam mu rozbawiona, uśmiechając się znów na dotyk jego ust i popatrzyłam w sufit, gładząc go delikatnie po głowie i myśląc. — Myślę że nawet uczniowie nie są dla niego takim utrapieniem jak czasami my — dodałam ze śmiechem, aż poczułam jak ustami się przesuwa na moją szyję i jęknęłam, drżąc od tego przyjemnego doznania. Gdy dopytał, jakby wcale nie wiedział co mam na myśli, wywróciłam oczami z westchnieniem, świadoma że przecież to byłoby za łatwe gdyby się ze mną nie podroczył choć trochę. I znów jęknęłam, kiedy przygryzł płatek mojego ucha, zamruczałam kiedy ustami zszedł ponownie do piersi i westchnęłam z rozbawieniem.
Tylko że jest mi tak przyjemnie, że nie wiem czy chce mi się podnosić by zaskoczyć, skarbie — wymruczałam w odpowiedzi, ciesząc się kolejnymi pieszczotami, których miałam od niego od groma. Nie narzekałam w każdym razie, lubiłam to. Zwłaszcza że miał wyczucie i wiedział co zrobić, żebym aż się wiła z rozkoszy przez niego. Na tyle dobrze znał mnie i moje ciało.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anton White - 09-03-2019

Anton na same słowa o innych mężczyznach robił się czerwony, zazdrość brała górę mimo iż to była przeszłość i wiedział, że Anais kocha go po uszy. Jednak nie mógł przeboleć, że ktokolwiek i kiedykolwiek mógł jej zrobić krzywdę, teraz do tego na pewno nie dojdzie, on już na to nie pozwoli!
- Jedno jest pewne, że ze mną Ci nic nie grozi. A bynajmniej nie pozwolę Cię skrzywdzić!- powiedział całując narzeczoną w czółko. - A tych co kiedykolwiek Ci zrobili krzywdę dopadłbym i ukatrupił na miejscu- mogło się wydawać, że żartuje ale w rzeczywistości był w stanie to zrobić.
- My? Ja tam chyba go nie trapię- zaśmiał się kontynuując pocałunki. Jego dłonie zaczęły schodzić niżej i niżej aż dotarły do krocza Anais, jednakże nie zaczęły jej pieścić trzymając kobietę w napięciu by nagle wrócić do góry. - Jeśli Ci się tylko podoba to leż!- po czym zszedł językiem niżej by od wewnętrznych stron ud zaczynając pieścić jej intymne miejsca, kontrolując nie tylko swój oddech podnieceni ale także jej, nie chciał by szybko doszła. Jeśli chodzi o niego mogli spędzać całe dnia w łóżku.