Mortis - Czarodzieje 1938
Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Wersja do druku

+- Mortis - Czarodzieje 1938 (https://mortis.org.pl)
+-- Dział: Rozgrywka fabularna (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=8)
+--- Dział: Londyn (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=38)
+---- Dział: Mieszkania i posiadłości (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=27)
+---- Wątek: Posiadłość A. Blacka [Barnet] (/showthread.php?tid=4076)

Strony: 1 2 3


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anais Larrain - 12-03-2019

Wiesz, nie musisz się kłopotać... Pewnie niektórzy są daleko stąd albo karma wróciła. Choć... Nikt mnie bardziej nigdy nie skrzywdził, tak myślę. Czasem coś zabolało, ale to wszystko — odpowiedziałam mu, świadoma że jak najbardziej Anton byłby zdolny to zrobić, znaleźć winowajców i wymierzyć sprawiedliwość. A nie licząc samego ryzyka, że coś by się mu mogło stać, to po prostu szkoda było fatygi na nich. A zwłaszcza na Charona. Dobrze że w samym Londynie ani razu mi nie mignął przed oczami, nie chciałam mieć z nim nic wspólnego. 
Poczułam przyjemne, mocne dreszcze, kiedy jego dłonie zeszły niżej i zaczął się ze mną drażnić. Westchnęłam i uśmiechnęłam się, gdy poczułam jego oddech na swoim ciele, język, usta... Przymknęłam oczy z szerszym uśmiechem pełnym przyjemności i czule pogładziłam Antona po głowie, po jego kruczoczarnych włosach. 
Fakt, nie trapisz. I nie dość że to coś naprawdę niecodziennego, to niesamowicie ułatwia sprawę — odpowiedziałam mężczyźnie i przymknęłam znów oczy, pojękując cicho, mrucząc. W końcu jednak podniosłam się do siadu i pociągnęłam go na łóżko, na plecy. Czego dokładnie było to kwestią, nie byłam pewna. Czy aż tak chciałam mu to wynagrodzić, czy aż tak wolałam być uległa, by robić więcej dla niego. Albo po prostu coś przetrwało z czasów bycia niewolnicą Charona, przyzwyczajenie, schematy, mechanizmy. Tak czy owak, zeszłam niżej, całując go po jego klatce piersiowej, po podbrzuszu, po czym przejechałam powoli językiem po jego męskości, chcąc go bardziej pobudzić. Spoglądałam na niego, ciekawa jego reakcji.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anton White - 15-03-2019

Anton gdyby tylko wiedział, że chodzi o kogoś z Blackow to jeszcze bardziej znienawidziłby tego rodu na pewno szukając jakiejś zemsty. Przypieczętowałoby to wszystko co myśli o tym rodzie, może nie wszystkich ale na pewno większości członków tego rodu.
- Każde Twoje cierpienie, smutek nie pozostanie dla mnie obojętne- szepnął kobiecie do ucha, delikatnie je zasysając. Widział podniecenie u kobiety, uśmiech który miała na twarzy był czymś więcej dla niego niż zwykłym uśmiechem. Jej dłonie które zaplątały się w jego włosy, jej oddech sprawiał, że pojawiła się gęsia skórka na rękach i klatce Antona. Pocałunki Anais kierowane na klatke piersiową sprawiały delikatne wzdrygnięcia Antona z podniecenia, nie był przyzwyczajony do tego, że to on oddaje pole do popisu ale swoimi gestami i odruchami dawał jasno do zrozumienia, że bardzo mu się to podoba.
- Zaskakujesz mnie Panno Larrain. Nie przestawaj- mruknął delikatnie czując jej język na swojej męskości która już i tak była bardzo dobrze pobudzona. Zamknął oczy czerpiąc przyjemność z wyczynów kobiety. - Jestem cały Twój, zrób co zechcesz moja Pani- po czym zgiął się w brzuchu by ja pocałować, kładąc swoje dłonie na jej twarz chcąc w pełni się jej oddać.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anais Larrain - 16-03-2019

Zaśmiałam się cicho pod nosem na jego stwierdzenie, spoglądając w jego oczy, posyłając mu uśmiech. Powiodłam dłonią do jego ręki, żeby ją pogładzić czule i powoli.
Cóż, lubię zaskakiwać. No i nie chcę żebyś się nudził ze mną, kochanie — odpowiedziałam, nadal dając mu pieszczoty, starając się sprawić mu przyjemność, aż usłyszałam jego słowa i chwilę po tym poczułam jego usta na swoich. Oddałam pocałunek namiętnie, zachłannie, kładąc dłoń na jego ramieniu i po dłuższej chwili spojrzałam w jego oczy niepewnie, nie wiedząc jak to powiedzieć, a nie chciałam niszczyć atmosfery.
Ja... Nie umiem. Przepraszam, ale po prostu nie umiem, nie przepadam... Wolę gdy to ja jestem tobie oddana i cała dla ciebie, do zrobienia co zechcesz. Przepraszam jeśli cię zawiodłam. Wolę gdy to ty prowadzisz, gdy jesteś ostry, gdy trzymasz mnie chociażby za szyję mocno... Wolę podlegać, przepraszam — wyrzuciłam to w końcu z siebie i odwróciłam wzrok, obawiając się że zepsułam ten wieczór, który jeszcze aż tak przecież upiększyły zaręczyny. I cóż, najlepiej się z tym nie czułam, powiedziałam to tylko dlatego bo wiedziałam że go zawiodę, więc na jedno by wyszło. Przygryzłam nerwowo wargę, klęcząc przed nim i czekając na jego odpowiedź.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anton White - 17-03-2019

Pieszczoty Anais sprawiły, że mężczyźnie serce biło dwa razy szybciej, chyba nigdy nie czuł takiego podniecenia jak teraz. Lubił jak to jego narzeczona przejmuję kontrolę w łóżku. Gdy tylko spojrzała głęboko w jego oczy, on poczuł, że coś jest nie tak, że coś ją trapi. Gdy zaczęła mówić Anton przybliżył się do niej na kolanach i mocno przytulił.
- Anais- zaczął spokojnie, przykładając swoją dłoń na jej policzek i delikatnie smyrając wokół oka. - Nie przepraszaj mnie, a przede wszystkim nie traktuj siebie przedmiotowo! Nie jesteś moją służącą, moją zabawką- niczyją nie jesteś niewolnicą- w jego oku pojawiła się lekka łza, żalu i współczucia w stosunku do narzeczonej, każde jej cierpienie było jego cierpieniem.
- Pokaż mi na co masz ochotę, czego pragniesz co chcesz zrobić. Nie powstrzymuj się kochanie, jesteś wyjątkowa a nie jakimś przedmiotem którym można pomiatać- mówił coraz bardziej emocjonalnie, przysuwając swoje usta do jej by następnie ją pocałować, chcąc dodać jej otuchy, nie wiedział bowiem jak zareaguje.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anais Larrain - 17-03-2019

Przytuliłam się do niego chętnie i zaczęłam go słuchać, by westchnąć kiedy zrozumiałam, że źle zinterpretował to co powiedziałam. Przygryzłam wargę, słuchając go, ale nie chcąc mu przerywać dopóki nie skończy. Zupełnie jakby w jakiś sposób nawiązywał do Charona, a to nie o to chodziło, zresztą, specjalnie mu o tym nie wspominałam, bo Charon był Blackiem. A już wystarczająco kiepsko było z jego rodem, żeby jeszcze dolewać oliwy do ognia. Kiedy skończył, oddałam jego pocałunek, by po dłuższej chwili rozłączyć nasze usta i spojrzeć mu w oczy. 
Źle mnie zrozumiałeś, Anton — zaczęłam z westchnieniem. Zastanawiałam się jak mu to powiedzieć. Aż w końcu ponownie wzięłam oddech. Przecież nie ma się czego wstydzić, prawda? Byliśmy zaręczeni, kochaliśmy się, on akceptował mnie, a ja jego. Czego się tu obawiać?
Ja... Wiem że nie jestem niewolnicą. I nie traktuję siebie w ten sposób — powiedziałam w końcu i uciekłam na chwilę wzrokiem, szukając odpowiednich słów, zanim się odezwałam w końcu i wróciłam spojrzeniem do mężczyzny. 
Sęk w tym że tego chcę. W naszych zbliżeniach, w łóżku, chcę tego. Mówię, nie umiem... Dominować, że tak ujmę. Za to... Myślę że pełne ulegnięcie ci i takie stanie się, jak to określiłeś, zabawką, jest tym czego chcę właśnie — powiedziałam w końcu i westchnęłam znów, czekając na jego odpowiedź.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anton White - 17-03-2019

Anton wsłuchiwał się w każde słowo kobiety bardzo uważnie, nawet nie myślał by jej przerwać w jakimkolwiek momencie. Widząc, że się stresuje wziął jej dłoń i ścisnął dodając jej odwagi i otuchy. Gdy tyko skończyła wypowiedź, Antona delikatnie wmurowało, nie znał jej z tej strony a czas który spędzali w łóżku był dość długi. W głowie nie miał do niej żalu ale był delikatnie zszokowany tym co usłyszał nie wiedząc kompletnie co powiedzieć. Przez dłuższą chwilę milczał szukając odpowiednich słów do tego. Po chwili przemyśleniach uśmiechnął się w jej kierunku.
- Czemu mi tego nie powiedziałaś wcześniej?- zaczął głupim pytaniem, bezmyślnym ale jedynym który przyszło mu do głowy. - Zresztą nieważne bo kocham Cię nad życie i niczego to nie zmienia- przybliżył się do niej - Prawie- dodał po chwili wkładając dłoń w jej włosy i i pewnym szarpnięciem odchylając jej głowę do tyłu by językiem przejechać po całej jej szyi. - Ale będziesz musiała o to poprosić- zaplątując jej włosy dookoła swojej dłoni i przyciągając do swojej twarzy, całując ją namiętnie przegryzając jej wargę, trochę mocniej niż zwykle, cały czas obserwując jej reakcję by nie przesadzić.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anais Larrain - 17-03-2019

Nie wiem. Po prostu... Tak jakoś... Nie wiem, nie wiem czemu nie powiedziałam. Grunt że już wiesz — odpowiedziałam z westchnieniem, by na jego następne słowa się uśmiechnąć. Spojrzałam z miłością w jego oczy.
Też cię kocham, całym sercem — powiedziałam cicho i cmoknęłam go w usta, by po chwili odchylić z jękiem głowę gdy pociągnął mnie za włosy. Zadrżałam, czując jego język na swojej tak wrażliwej szyi i wzięłam głośno oddech, nie powstrzymałam łobuzerskie uśmiechu na jego "prawie". Czyli nie dość że było to okej, to jeszcze chciał skręcić na te tory. Chwilę później poczułam jak oplątuje włosy w okół dłoni, a ja nie mogłam odmówić. Nie potrafiłabym, za bardzo to kusiło. 
Proszę... Wręcz błagam... Panie — odpowiedziałam cicho, po dłuższej chwili dodając to "Panie" chcąc przy okazji trochę się podroczyć z Antonem. Odsunął się od mojej szyi, na której ostatnim razem przy takiej sytuacji była obroża na znak własności, do dziś dobrze to pamiętałam i nie żałowałam tych zabaw, ale całej relacji już tak. Kiedy mnie pocałował, oddałam namiętnie i zachłannie jego pocałunek, widziałam jak się wczuwa w nową rolę i szło mu prześwietnie. Zdecydowanie.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anton White - 17-03-2019

Anton na początku miał mieszane uczucia, nigdy czegoś takiego nie przechodził, nie do końca wiedział jak ma się zachować. A co się stanie jak pewna granica nie zostanie zachowana i przegnie? Albo Anais będzie chciała więcej i więcej a jego sumienie nie pozwoli na to albo zdrowy rozsądek? O ile można mówić przy takich sytuacjach o zdrowym rozsądku. Mężczyzna nie ukrywał, że nowa rola zaczęła mu się podobać.
- Panie?- zapytał z poważną miną podnosząc brew. Wstał trzymając cały czas jej włosy owinięte wokół swojej dłoni ale nie szarpiąc jej do góry. - Słabo się starasz i to bardzo- przyciągając ją na kolanach bliżej siebie. - Nie każ mi Cię karać- powiedział trochę lżej ale gwałtownie szarpiąc jej włosy ku swojej męskości ale na tyle daleko, że nie dochodziło do kontaktu i dopóki on nie pozwoli na pewno nie dojdzie. Z tyłu głowy cały czas miał by uważać by jej krzywdy nie zrobić ale momentami ta granica w jego głowie się zacierała coraz bardziej.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anais Larrain - 17-03-2019

Cóż, znaliśmy się dobrze, ale było to coś... Po prostu trochę nowego, coś co odkrywaliśmy u siebie nawzajem w tym momencie. Co bardziej lubimy w tej kwestii, czego bardziej chcemy, a czego mniej. Kolejny z elementów naszego wspólnego życia, wcześniej jako para, teraz jako narzeczeństwo, a potem jako już małżeństwo. Kiedy wstał, nadal trzymając mnie za włosy, wyprostowałam się, spoglądając na niego i słuchając go, przysunęłam się do niego bliżej, by moja głowa znalazła się blisko jego krocza, ale nie na tyle bym chociaż dała radę koniuszkiem języka dotknąć jego męskości. A kara... To miała być zachęta do zasłużenia na nią czy motywacja by się poprawić? Dla mnie, bardziej było to tym pierwszym. 
Błagam, Panie, pozwól mi cię zaspokoić, dać ci przyjemność, co do której postaram się z całych sił, by była dla ciebie jak największa — powiedziałam błagalnie, spoglądając na niego. A granica... Cóż, ciężko było u mnie stwierdzi co było w ogóle granicą. Z doświadczenia wiedziałam już po sobie, że u mnie jest ona ciężka do zbliżenia się do niej chociaż, co było zdecydowanie ułatwieniem dla Antona.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anton White - 17-03-2019

Spodziewał się, że kara z jego ust może być odebrana jako zachęta i tak to właśnie wypowiadał. Słysząc błagalny ton Anais mężczyzna puścił jej włosy robiąc kilka kroków do tyłu zabierając ze sobą białe prześcieradło z łóżka.
- Tak?- zapytał ironicznie - Chcesz mnie zaspokoić? Jak?- pytania na które tak naprawdę nie oczekiwał odpowiedzi. Był ciekaw co zrobi kobieta. - Przyjdź tu na kolanach, nie patrz na mnie, patrz w ziemię.- czekał i obserwował czy kobieta posłusznie wykona jego rozkaz a sam patrzał rozciągając prześcieradło, robiąc z niej długi sznur. Zaczęło go to coraz bardziej podniecać a w głowie jawiło mu się coraz więcej pomysłów, które mogły się spodobać Anais ale nie musiały.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anais Larrain - 17-03-2019

Poprawiłam pozycję na nieco wygodniejszą, patrząc jak bierze prześcieradło z łóżka. W oczekiwaniu na jego odpowiedź, spojrzałam na chwilę w okno, by potem spojrzeć z powrotem na niego z zaciekawieniem, z czającymi się w oczach iskierkami. Zdecydowanie podobał mi się ten wieczór, nie szło temu zaprzeczyć. Co by zresztą miało mi się nie podobać? Miałam to czego chciałam i po nim widziałam, że i on był z tego zadowolony.
W jaki tylko sposób zechcesz, Panie. Jestem cała twoja — odpowiedziałam z zadowoleniem, jednak nadal zastanawiając się co zamierza zrobić z tym prześcieradłem. Kiedy padł jego rozkaz, spojrzałam jeszcze z zaciekawieniem na niego i dostrzegłam wtedy jak robił z niego sznur. Tylko w jakim konkretnie celu? Chciałam się przekonać. Wyprostowałam się na kolanach i z wzrokiem wbitym w podłogę, z pokornie spuszczoną głową, na kolanach podeszłam do niego, by po może trzech, może czterech metrach stanąć przed nim, nadal nie podnosząc głowy do góry i czekając na rozwój wydarzeń. Z tego napięcia, ciekawości, aż przechodziły po moim ciele dreszcze.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anton White - 17-03-2019

Patrzył z wielka przyjemnością jak kobieta wykonuje jego rozkaz, obserwując czy głowę ma spuszczoną by w między czasie wyjąć z komody która znajdowała się obok biały, świeży podkoszulek który od razu zmiął w kulkę. Gdy kobieta wstała z kolan, Anton obszedł dookoła niej przybliżając swoje usta do jej karku i delikatnie dmuchając w jej tętnice.
- Nie pozwoliłem Ci wstać- wyszeptał do jej ucha. Jego dłoń zaczęła jeździć od jej dłoni aż do szyi gdzie zacisnął uchwyt obracając kobietę do siebie by następnie ugryźć ją trochę mocniej niż zwykle w szyję. Złapał za jej włosy delikatnie szarpiąc ją w stronę filara który znajdował się na środku pokoju by przycisnąć do niego kobietę, namiętnie całując pociągają przy tym mocniej za jej włosy. Całując tak długo dopóki nie zauważy większego podniecenia u Anais by od razu przestać i przywiązać ją do słupa prześcieradłem tak aby unieruchomić każdy jej ruch. Włożył jej zmięta koszulkę do buzi i wyszedł z pokoju by po krótkiej chwili wrócić z małą metalowa misą w której znajdowały się kostki lodu. Otworzył ponownie komodę i wyciągnąć chustę którą momentalnie zawiązał oczy kobiecie, chodząc blisko niej i obserwując reakcje. Wyjął z misy kostkę lodu i przyłożył delikatnie do sutka kobiety miziając ją okrągłymi ruchami, odrywając co jakiś czas drocząc się z ukochaną i przykładając ponownie w momencie gdy jej ciało się rozluźniało. Rozszerzył mocno jej nogi i klęknął trzymając w zębach kostkę lodu, zaczynajac nią jeździć po zewnętrznych stronach ud kobiety a kończąc na jej kroczu. Gdy tylko kostka zaczęła topnieć Anton wziął i rzucił nią w kąt, wstając z kolan i stojąc praktycznie twarzą w twarz z przywiązana Anais która wyraźnie mogła poczuć jego głęboki oddech z podniecania.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Anais Larrain - 25-03-2019

Słuchałam w milczeniu jego kroków, patrząc na podłogę i błądząc myślami. Poza nimi, poza cichym skrzypieniem szuflady w komodzie, była cisza, a dom był na tyle szczelny by dźwięki zwłaszcza z dalszego otoczenia były stłumione. I ta cisza w żadnym wypadku nie była niezręczna, budowała bardziej nastrój, wzrastało w nas to pozytywne napięcie. Zadrżałam, czując jego usta, słysząc jego szept. I nie wiedziałam co odpowiedzieć, dlatego czekałam na rozwój sytuacji. W końcu się odwróciłam w jego stronę, pod wpływem jego ręki i jęknęłam głośno, gdy poczułam jego zęby na mojej szyi.
Aż jego ręka pewnie chwyciła moje włosy i udałam się z nim w stronę filara, prowadzona przez jego rękę, by wreszcie posłusznie pod nim stanąć, poczuć jego chłód na moich nagich plecach. Oddałam namiętnie i zachłannie pocałunek, czując coraz bardziej i bardziej rosnące podniecenie, nasilane przez rękę na włosach, ciągnącą je. I jęknęłam, gdy pocałunek się skończył i nie oznaczało to kolejnych doznań prowadzących do orgazmu.
Stałam prosto, czując jak wiąże kostki, nadgarstki i szyję z filarem, unieruchamiając mnie, by chwilę potem dostać prowizoryczny knebel. Odprowadziłam go wzrokiem zaciekawiona, jeszcze bardziej nakręcona przez bycie zdaną całkowicie na jego łaskę. Aż wrócił i poczułam kolejne dreszcze, widząc kostki lodu. I to, nie licząc Antona, był mój ostatni widok przed tym jak chusta znalazła się na moich oczach. Nie mogąc nic zobaczyć, powiedzieć, czekałam aż zacznie kolejną z zabaw. I wydałam z siebie stłumiony jęk, kiedy poczułam kostkę lodu na sutku. Drżałam, czując jak jeździ nią po nim i w okół niego, by potem wydać głośniejszy, ale nadal stłumiony jęk, gdy zszedł niżej. I ilekroć czułam się rozluźniona, kostka znów dotykała mojej skóry, co spotykało się z kolejnymi tłumionymi jękami, drżeniem od doznań.
W końcu jednak uczucie zniknęło, a pojawił się oddech Antona, dzięki któremu wiedziałam że stoi przede mną wyprostowany już. I nie mogąc zrobić nic więcej, czekałam na to co zamierza jeszcze zrobić, cierpliwie i podniecona niemalże do maksimum.


RE: Posiadłość A. Blacka [Barnet] - Mistrz Gry - 13-02-2020

Koniec sesji

Powód: Nieaktywność graczy.