Mortis - Czarodzieje 1939

Pełna wersja: Sala do wróżbiarstwa
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11

Kaylin nie dziwiło ani trochę oburzenie w głosie profesor Weadow. Sama była dość mocno zaskoczona, gdy profesor Lestrange postanowiła pomóc jej Eliksirem Słodkiego Snu. Ale, czego się spodziewać po kimś, kto wiedział o wróżbiarstwie mniej od swoich uczniów? Pani Fawley spojrzała na nauczycielkę, nie mówiąc nic przez dłuższą chwilę. Kobieta proponowała jakieś ćwiczenia, których blondynka prawdę mówiąc nigdy nie próbowała. Jakkolwiek głupio to brzmiało, bo przecież oddychała tak, jak każdy inny człowiek – nigdy jednak nie skupiała się na ćwiczeniach wyciszających. Nie w kwestii uspokojenia wizji.

— Jeżeli ma pani chwilę, to jak najbardziej. — Powiedziała, zrywając się po chwili, by zgarnąć jedną ze świec stojących na półce i postawić ją na stoliku.

Profesor Weadow uśmiechnęła się szerzej, a błysk białych zębów odciął się wyraźnie od koloru jej skóry.
- Oczywiście, że mam czas, kochana. Chodź, zapraszam. Tylko zapalę świece i możemy zaczynać. - odparła dziarskim tonem, wskazując Kaylin bliżej nieokreślone miejsce na podłodze sali, tam gdzie rozrzucono kilka poduszek i kolorowych koców. Trochę zmieniło się w klasie wróżbiarstwa od czasu, gdy urzędowali tam Lestrange czy Bułhakow.
Kobieta zaklęciem zapaliła kilka stojących wokoło prowizorycznych siedzisk świec i zapraszając panią Fawley ze sobą gestem, ruszyła by usiąść na jednej z kolorowych poduch.
- Zacznijmy od czegoś prostego. - zaproponowała, splatając nogi i układając dłonie na kolanach.
- Zamknij oczy i skup się na swoim oddechu. Musisz mieć nad nim pełną kontrolę. Najpierw wdech, trzy sekundy zatrzymania w środku i wydech, powoli. Jeszcze raz - raz, dwa, trzy... - zaczęła mówić monotonnym głosem. Żeby wyciszyć jasnowidzenie, trzeba było najpierw wyciszyć własną głowę, a Kaylin wyraźnie za dużo i za szybko myślała.

Kaylin rozejrzała się po pomieszczeniu – faktycznie sporo się zmieniło. Podobało jej się to, sala przypominała bardziej tę za czasów starego, dobrego profesora Biblethumpa niż sztywnych Bułhakowa i Lestrange. Nie to, żeby ich podejście jej jakoś szczególnie przeszkadzało, sama w szkole była raczej mocno sztywna. Ale faktycznie dużo przyjemniej chciało się cokolwiek robić w sali, w której świece i poduszki wręcz zachęcały do pracy. Podeszła we wskazane miejsce, usiadła na jednej z poduszek i spojrzała na zapalone świeczki. Kiwnęła głową, choć kobieta oczywiście nie mogła tego zauważyć, a potem zamknęła swoje własne oczy. Wdech i wydech, tak? Chwilę jej to zajęło, ale spokojne oddychanie powoli ją wyciszało. Nie było to łatwe, bo pani Fawley zawsze miała coś, o czym myślała, ale zdecydowanie uspokoiła większość wytrącających ją ze skupienia myśli. To mogło być pożyteczne nie tylko przy wróżeniu!

Zdaniem nauczycielki, młodej pani Fawley brakowało właśnie takich podstaw, które mogły być przydatne nie tylko przy jasnowidzeniu, ale w życiu ogólnie. Nadal nie rozumiała, kto w ogóle wpuszczał takie osoby jak jej poprzednicy na tym stanowisku do szkół. Dzieciom potrzebne było, żeby ktoś poprowadził je w dobrym kierunku, a nie tylko wymagał i wymagał!
Ćwiczenia z oddychaniem trwały około pół godziny, nim profesor Weadow wreszcie uznała, że wystarczy. Kaylin dostała przykazanie ćwiczenia na własną rękę przez najbliższy tydzień, po którym miała zgłosić się na kolejną sesję treningów. Nauczycielka podchodziła do sprawy optymistycznie - za rok Kaylin na pewno będzie sobie radzić ze swoimi wizjami dużo, dużo lepiej!

Kaylin Fawley +10 punktów

Koniec sesji

Poniedziałek, 5 października 1938 r.

09:00
Lorna była naprawdę podekscytowana zaplanowaną przez siebie lekcją. Przez pół śniadania szczebiotała podekscytowana do innych nauczycieli, którzy udawali, że rozumieją z czego kobieta się tak cieszy. Kobieta zawsze zastanawiała się co ludzie, którzy w ogóle nie cieszyli się na przekazywanie wiedzy młodszym pokoleniom robili w tej pracy.
Kiedy tylko zjadła swoją porcję owsianki, pobiegła do swojej klasy, by jeszcze raz upewnić się, czy wszystko jest na swoim miejscu. Drzwi pozostawiła otwarte, aby uczniowie mogli swobodnie wchodzić i zajmować swoje miejsca. Na stolik na środku wystawiła kilkadziesiąt rodzajów herbaty, by każdy student mógł wybrać, a także porcelanowe filiżanki i małe imbryczki z gorącą wodą. Sama dla siebie nasypała do kubka ciemnej herbaty, po czym zalała ją wrzątkiem i przysiadła na jednym z wyznaczonych do tego miejsc, wdając się w rozmowę z uczniami, którzy przybyli już na miejsce.  Może i to co zaplanowała nie było niczym nowym dla uczniów, którzy przygotowywali się do owutemów, jednak przy nauce trudniejszych rzeczy zawsze wolała się upewnić, że te prostsze nie wypadną dzieciakom z głowy, zwłaszcza, że często wróżenie opierało się na podobnych schematach i omenach.

Lista obecności

@Han Moon - Ravenclaw VI rok
Następny post 30.09
Pierwszy miesiąc w Hogwarcie, nie pozostawił mu za dużo wolnego czasu.  Przez obowiązki zarówno związane z byciem prefektem, jak i szóstym rokiem, został pogrzebany wręcz w nauce. Może dlatego cieszył się na każdą lekcję wróżbiarstwa? To był właściwie jedyny przedmiot, jaki go naprawdę interesował w tej szkole. Nie widział go nawet jako ciężką harówkę. Owszem, musiał się uczyć, ale przychodziło mu to w miarę bezboleśnie. Jakby wiedza sama pchała mu się do głowy. Wchodząc do sali profesor Weadow i czując znajomy zapach, zatrzymał się na chwilę. Rozejrzał się, próbując zgadnąć, co dzisiaj będą robić. Był to swego rodzaju mały rytuał. Herbata mogła znaczyć tylko jedno. Wróżenie z fusów. Pewnie ktoś inny, bardziej ambitny, mógłby być na jego miejscu zawiedziony tym, że wracają do prostszych rzeczy, ale on miał przekonanie, że skoro nauczyciel chce to robić, to ma ku temu dobry powód. Komu jak komu, ale Lornie należała się odrobina zaufania. - Dzień dobry - powiedział, kiwając delikatnie głową. Kulturka przede wszystkim! Potem, nie czekając dłużej, zajął jedno z najbliższych wolnych miejsc i ułożył swoją torbę koło siebie.
Lorna bardzo cieszyła się na te zajęcia, głównie dlatego, że miały być wprowadzeniem do bardziej zaawansowanych technik wróżenia.  Uwielbiała przekazywać dzieciakom wszystko co potrafiła, dlatego cieszyła się, kiedy starsi uczniowie z własnej woli wybierali jej przedmiot. Czuła wtedy satysfakcję z dobrze wykonanego zadania. Zawsze dbała, by każdy na jej lekcji czuł się komfortowo, niezależnie z jakiego domu był czy jakie zasady wyznawał - jeżeli chciał się czegoś u niej nauczyć to nie zamierzała mu tego zabraniać. Przywitała się z każdym wchodzącym uczniem do klasy i nawet zagadnęła, czy miał jakieś trudności z zadaną pracą domową i czy chciałby o czymś porozmawiać. Uważała, że dobry kontakt ze swoimi uczniami jest podstawą sukcesu, więc zawsze dbała o te stosunki.
Kiedy w klasie zjawiło się już wystarczająco dużo osób rozejrzała się po niej i uśmiechnęła szczerze.
- Witam was na kolejnej lekcji Wróżbiarstwa. Zanim zaczniemy, proszę, niech każdy wybierze sobie filiżankę i herbatę. Proszę je zaparzyć, będziecie mogli je pić na początku naszych zajęć. - Zachęciła uczniów do podejścia do stolika, po czym sama odsunęła się trochę, by nie czuli się skrępowani. Chciała, by każdy sam zadecydował jaki rodzaj herbaty weźmie oraz ile nasypie jej do kubka. To była część całego rytuału, który mógł mieć wpływ na wynik wróżby.
Po tym jak cała sala już siedziała z filiżankami przed sobą, kobieta zaczęła dyskusję. Nie chciała denerwować uczniów, jednak wiedziała, że jakoś musi egzekwować zdobywaną przez nich wiedzę, więc wyrywkowo zaczęła zadawać dość łatwe pytania. W końcu skierowała swój wzrok na Hana, który siedział dość blisko niej.
- Panie Moon, czy mógłby pan opowiedzieć mi co pan wie na temat swojej ulubionej techniki wróżenia? - Była bardzo ciekawa jego odpowiedzi, ale także chciała zachęcić uczniów do głębszej dyskusji, zwłaszcza, że mieli jeszcze dostatecznie dużo czasu, by sobie na taką pozwolić.

Następny post w piątek/sobotę. Bardzo proszę, żebyś w swoim poście wspomniała o herbacie jaką wziął Han ♥
Profesor Weadow w istocie miała wpływ na to, że wróżbiarstwo stało się jednym z jego ulubionych przedmiotów. Była to w końcu osoba o wielkiej pasji do tego, co robiła. Nic więc dziwnego, że uczniowie przychodzący do niej na lekcje czuli się dobrze i komfortowo. Sam Han raczej rzadko potrzebował kontaktować się z nauczycielką poza wyznaczonymi przez nią samą terminami. Zazwyczaj przychodził na zajęcia i tyle. Jak typowa zosia samosia, uwielbiał za to przesiadywać w bibliotece i robić research na własną rękę. Zdobywanie wiedzy w ten sposób, przy okazji nie zawracając nikomu głowy, było bardzo wynagradzające.
Wróżbiarstwo samo w sobie nigdy nie przyciągało wiernej rzeszy fanów. Może to właśnie dlatego lekcje wyglądały tak luźno. Jeśli ktoś się na nich pojawiał, to znaczy, że temat go interesuje, szczególnie biorąc pod uwagę starsze roczniki. Jakoś nie wyobrażał sobie, by ktokolwiek zapisał się na ten przedmiot tylko po to, by się męczyć przez kolejne dziesięć miesięcy. Nawet jeśli ktoś był takim masochistą, nie przeszkadzał innym w zajęciach.
Han podszedł do stołu i wybrał bez większego zastanowienia filiżankę oraz czarną herbatę. Jakimś ogromnym jej fanem nie był, toteż decyzja przyszła mu łatwo. Zalał suche gałązki wrzątkiem i wraz z gotowym napojem zajął jedno z wolnych miejsc. W sumie podobała mu się ta lekcja. Powtarzali materiał, popijali herbatki, a potem nauczycielka zaczęła zadawać pytania. Zawsze fascynowało go to, w jaki sposób byli odpytywani z tego, czego się już nauczyli. Profesor Weadow umiała sprawić, że uczeń w ogóle nie czuł presji. - Kartomancja - zaczął krótko, rozglądając się po sali, a koniec końców i tak zawiesił wzrok na Lornie. - Tarot, dokładniej. Składa się on z Arkan Mniejszych i Arkan Większych. Talia ma 78 kart. - Przerwał na chwilę, zastanawiając się, co jeszcze może powiedzieć. Przecież nawet osoby niemające nic wspólnego z wróżbiarstwem wiedziały co to tarot. - Myślę, że najlepszym aspektem tej formy wróżenia jest dowolność. Tarot nigdy nie powie nic na sto procent, a interpretacja kart jest zależna od osoby, która wróży. - Kończąc swoją wypowiedź, upił łyk herbaty z filiżanki.
Uśmiechnęła się, kiedy młody Krukon zaczął odpowiadać na jej pytanie. Zawsze chętnie zapamiętywała, który uczeń jaką formę wróżbiarstwa lubi najbardziej. Pomagało jej to przygotowywać plan lekcji, a także starała się podrzucać takim osobnikom jakieś lepsze pozycje literaturowe, które dotyczyły ich konika. Tarot zawsze zbierał rzesze fanów i faktycznie, Lorna mogła powiedzieć, że coś jest w kartomancji. Sam fakt, że nie trzeba mieć szczególnie czułego trzeciego oka, by móc wróżyć z kart sprawiał, że taka forma była o wiele bardziej przystępna niż, przykładowo, wróżenie kuli.
Kobieta nie chciała naciskać, zwłaszcza, że tarot był zaplanowany w jej programie na kolejne miesiące. Ponadto, nie wymagała, by podczas krótkiej odpowiedzi, o którą właśnie poprosiła, ktoś się wdawał w szczegóły. Podparła podbródek o swoją dłoń i zastanowiła się głośno.
- Wie pan, panie Moon. Tak naprawdę żadna wróżba nigdy nie powie nic na sto procent, przyszłość jest płynna i składa się z wielu czynników. Nawet najlepszy wróżbita potrafi źle zinterpretować pojawiające się przed nim symbole. Ale rozumiem o co panu chodzi. - Puściła oczko do Hana, po czym przeszła się po klasie, by ocenić stan filiżanek uczniów, którzy brali udział w zajęciach. Z zadowoleniem odkryła, że większość z nich zbliżała się do dna. Klasnęła dziarsko w dłonie, czym skupiła na sobie uwagę całej grupy.
- Widzę, że większość z was wypiła już herbatę. Jak myślicie, czym będziemy się dzisiaj zajmować? Kto nam powie więcej na temat tej metody? - Lorna rozejrzała się klasie, sunąc łagodnym spojrzeniem po uczniach. Nie chciała nikogo wyrywać do odpowiedzi, dlatego miała nadzieję, że ktoś podejmie temat.

Kolejny post będzie we wtorek, 06.10
On traktował to raczej jako odpytywankę przed lekcją. Żeby wróżyć z fusów, herbatę trzeba było wypić, a przecież nie będą siedzieć w ciszy przez kwadrans, po prostu pijąc. Każdy profesor próbowałby wypełnić ten czas czymś pożytecznym i widocznie Lorna nie była w tej kwestii wyjątkiem. Taki przynajmniej punkt widzenia miał Han. - To prawda - odpowiedział z delikatnym uśmiechem, nie ciągnąc już dalej tematu. Mogli oczywiście dyskutować na temat tego, że każdy wróżbita interpretował karty trochę inaczej niż inni, bo to o to mu chodziło, ale nie było najmniejszego sensu. W sumie wynikało to z charakteru chłopaka, on po prostu nie przepadał za robieniem czegoś, czego zwyczajnie nie musiał. Szczególnie na forum publicznym.
W pewnej chwili psorka darowała sobie dalsze zadawanie pytań, wstała i klasnęła w dłonie. Sam w swojej filiżance nie miał już za wiele herbaty. Nie dopijał jej jednak do końca, bo pamiętał, że do wróżenia potrzebuje odrobiny wywaru. - Tasenografia - odezwał się, upewniając się, że nie przerwie nikomu, kto mógłby zacząć przed nim. Znów - kulturka przede wszystkim. - Będziemy wróżyć z fusów herbacianych. - dodał, żeby nie było żadnych wątpliwości. Co do bliższego opisania tej metody, właściwie nie wiedział, co jeszcze mógłby powiedzieć. W końcu sama nazwa tej techniki wróżenia już dużo na jej temat mówiła. - W wielkim skrócie ktoś parzy herbatę, wypija ją i wróży z osadu fusowego. Oczywiście jest więcej kroków, ale starałem się przedstawić okrojoną wersję. - Nie chciał nikogo zanudzić swoim wywodem, a podejrzewał, że i psorka zaraz wszystko wyjaśni dokładnie i przeprowadzi przez cały proces krok po kroku.
Tak sobie stała i uśmiechała się do każdego po kolei, czekając aż każdy dopije swój napar. Nie chciała nikogo popędzać, jednak czas przeznaczony na lekcję nie był z gumy, więc kiedy zobaczyła, że do jej końca zostało mniej czasu niż więcej, to uznała, że najwyższy czas podjąć prawidłowy temat lekcji. Ucieszyła się, że Han sam z siebie podjął temat,  kiedy reszta uczniów unikała jej wzroku. Miała tylko nadzieję, że studenci posiadali wiedzę na  temat dzisiejszej metody wróżenia, jednak po prostu nie mieli ochoty się odzywać. Chyba by się załamała, kiedy grupa uczniów przygotowująca się do sumów nie znała takiej prostej i podstawowej metody jaką była tasenografia. Skinieniem głowy podziękowała Moonowi, po czym sięgnęła po swoją filiżankę, która opróżniona stała na biurku.
- Dla tych, którzy nie pamiętają, chociaż powinni. - Mówiąc to nauczycielka rozejrzała się po klasie i podniosła jedną brew, kiedy niektóre dziewczyny uciekały wzrokiem przed jej przenikliwym spojrzeniem. - Na dnie filiżanki powinniście byli zostawić trochę wywaru. Teraz bierzecie filiżankę lewą ręką, trzykrotnie mieszamy w kierunku przeciwnym niż wskazówki zegara, po czym odwracamy by ciecz spłynęła. Każdy ma zapisać co widzi w swojej filiżance, filiżance kolegi po prawej stronie i w mojej filiżance. Jestem ciekawa waszych odpowiedzi, pan Moon mnie natchnął tym, że warto byłoby je porównać. - Skończyła swoją wypowiedź, po czym zaczęła chodzić po klasie, by móc pomóc, kiedy by zaszła taka konieczność.

Tłumaczę - zapisywanie co widać - nie musisz tłumaczyć symboli (tym zajmiemy się w następnym poście), jednak do każdej filiżanki musisz znaleźć kilka skojarzeń, gdyż podczas wróżenia powinno się nią kręcić z różnych stron. Filiżanki znajdziesz TUTAJ (to url, bo chyba średnio widać XD) - możesz wybrać która jest Hana, która NPC, a która Lorny ^^  Nie daję daty następnego posta, postaram się odpisać jak najszybciej po tobie, więc nie czuj presji <3
Cóż, Han w sumie nie miał na myśli, by popisywać się przed klasą, aczkolwiek czy możemy tutaj mówić o jakimkolwiek popisywaniu się? Podejrzewał, że każdy w tej sali wiedział, na czym polegała tasenografia. To w końcu nie był zaawansowany materiał, a wręcz przeciwnie. Już chyba bardziej podstawowy był jego ukochany tarot, z którym się nie rozstawał. Miał nadzieję, że jeżeli odezwie się sam, a Lorna nie będzie musiała nikogo na siłę wyciągać, oszczędzi tym stresu związanego z publicznym mówieniem innej osobie. Szczególnie że na pytanie kobiety nie zareagował prawie nikt.
Nie roztrząsał jednak tego, tylko ponownie skupił się na lekcji. Mimo że tę praktykę pamiętał, na pewno o niej czytał, a także było to tylko powtórzenie, to słuchał uważnie nauczycielki, gdy ta demonstrowała, co należy zrobić z filiżanką. Następnie powtórzył dokładnie jej czynność. Zamieszał, uważając, by było to przeciwnie do wskazówek zegara i odwrócił, pozwalając, by resztki herbaty wypłynęły. Następnie zerknął na to, co wyszło w jego wróżbie. Pierwsze skojarzenie, jakie miał ze swoim wynikiem, to coś w rodzaju konia, albo innego podobnego zwierzęcia. Jednorożca może? Równie dobrze mógłby to być to centaur. Zapisał wszystkie swoje spostrzeżenia.
Zerknął też do filiżanki kolegi po swojej prawej stronie. To z kolei z początku nie przypominało mu niczego, musiał się wysilić, żeby cokolwiek z tego wyciągnąć. Koniec końców uznał, że to może być mandragora. Naczynie Lorny nie przysporzyło mu już takich problemów. Od razu, bez większego zastanowienia się stwierdził, że to skorpion. Kolejne wyniki zapisał pod swoimi wcześniejszymi i odłożył pióro, dając do zrozumienia, że skończył.


Lorna - pierwszy obrazek od góry
Han - drugi obrazek od góry
NPC - trzeci obrazek od góry
Nauczycielka powoli krążyła po klasie i zapisywała sobie własne spostrzeżenia. W jednym kubku widziała kota, w drugim słońce, a w jeszcze innym zamek. Skupiała się na tym co pisali jej uczniowie i jeżeli widziała w ich notatkach coś niecodziennego, to przystawała na chwilę dłużej, aby samej znaleźć ten kształt w fusach. Każdy miał inne wyobrażenia na temat tych kształtów, dlatego starła się dopatrzeć tego samego, co w naczyniu widzieli jej uczniowie. W końcu podeszła do Hana i z uśmiechem przeczytała jego notatki. Chwyciła za filiżankę chłopaka, po czym zaczęła nią delikatnie kręcić, aby nie zaburzyć układu zbyt nagłym ruchem. Chociaż ona dopisałaby do zauważonych kształtów jeszcze inne rzeczy, to skinęła głową, kiedy spojrzała w notatki ucznia. Faktycznie, ona także widziała w fusach konia.
- Wydaje mi się, że na tym koniu może ktoś siedzieć. Może faktycznie to centaur. Bardzo ciekawa filiżanka. - Uśmiechnęła się. Kolega z ławki Hana najprawdopodobniej wykonał coś błędnie, jednak chwilę przystanęła też nad nim. - Może to pajęczyna? - Jeżeli to była pajęczyna, to bardzo dziwna, ale nic innego nie przychodziło jej do głowy nawet po kilkukrotnym obejrzeniu zawartości. W końcu wróciła na swoje miejsce i uśmiechnęła się do młodzieży.
- Dobrze, zostało nam jeszcze trochę czasu, więc proszę napisać co widzicie w swoich filiżankach oraz co te symbole mogą oznaczać. Z każdej filiżanki musicie wyodrębnić minimum dwa symbole, więc w waszej pracy musicie zawrzeć ich co najmniej sześć. Na koniec lekcji chcę widzieć prace na moim biurku. - Uśmiechnęła się, po czym zapisała instrukcje na małej tablicy, gdyby ktoś zapomniał co miał robić.

Bardzo proszę o napisanie pracy, którą zadała Lorna w wymaganym do tego kodzie:

Kod:
[praca domowa]
[align=center][b]Tytuł pracy[/b][/align]
[a]Treść pierwszego paragrafu pracy domowej[/a]
[a]Treść drugiego paragrafu pracy domowej itd.[/a]

[nadawca]Twój podpis[/nadawca][/praca domowa]
Koniec sesji
Powód: Sesja przedawniona

Podsumowanie sesji

@Han Moon + 10 punktów, + 5 ʛ, + praca domowa

Poniedziałek, 8 lutego 1939 roku

godzina 9

Poniedziałki zazwyczaj były dość nieprzyjemne, szczególnie jeżeli miało się zajęcia z samego rana. Klasa wróżbiarstwa była tego dnia bardzo zimna, dlatego też nauczycielka postanowiła ogrzać ją za pomocą zaklęć. Siedziała w swoim fotelu, oczekując na pojawienie się uczniów, jednocześnie popijając gorącą, wiśniową herbatę, której zapach roznosił się po całej sali mieszając z wonią kadzideł, których w pomieszczeniu było mnóstwo. Lorna Weadow trwała tak w skupieniu, z zamkniętymi oczami, co dla niewtajemniczonych mogłoby być całkiem jasną oznaką tego, że postanowiła zdrzemnąć się na siedząco. Ona tymczasem nasłuchiwała, choć nie było pewnym czy oczekiwała usłyszeć kroki uczniów, czy może czegoś innego...


Lista obecności

@Azra Bătrân – Slytherin, rok IV
@Persephone R. Travers – Slytherin, rok IV

Następna kolejka 9 lutego.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11