Mortis - Czarodzieje 1939

Pełna wersja: Poczta Jewgienija Bułhakowa
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6
Sowia poczta

Zwierzęta pocztowe


[Obrazek: yAB9xtT.gif]

Awdiej, Puchacz


Stworzenie, które wiele lat spędziło w sowiarni głównej posiadłości rodu, gdzie wychowywał się Jewgienij. Dopiero po ukończeniu szkoły, gdy czarodziej ponownie zamieszkał w domu rodzinnym zaczął używać Awdieja jako swojego prywatnego posłańca. Ponieważ puchacz nigdy go nie zawiódł, mężczyzna postanowił zabrać go ze sobą do Anglii. W przypadku tej dwójki powiedzenie, że jaki pan taki właściciel sprawdza się w stu procentach. Oboje są raczej chłodni w obyciu, ciągle gdzieś się spieszą i szybko denerwują. Mimo wszystko, wygląda na to, że Awdiej całkiem nieźle czuje się w obecności Gieny i na odwrót.


Drogi bracie,

tak jak wcześniej wspomniałem, do czasu zakupu lusterek dwukierunkowych, o czym ostatnio (wstyd mi to pisać) zapomniałem, mam zamiar posyłać do Ciebie sowy. Nie obraziłbym się, gdybyś Ty również raczył dać co jakiś czas znak życia.

Ostatnio śnią mi się w kółko te same sny. Widzę martwych ludzi. Widzę Ciebie i jego, jak unosi w górę rękę i mówi: Jewgienij, jestem twoim ojcem. Ja nigdy, naprawdę nigdy nie miewam przejrzystych wizji, one zawsze przepełnione są masą symboli i ukrytych znaczeń, a teraz... Co mam z tego wyczytać? Żeś się zrodził z jego plemnika? As wywiadu. Gratuluję dedukcji, kurwa mać.

Czasami wracam myślami do naszej ostatniej rozmowy. Dociera do mnie wtedy, że chciałbym pomóc Ci rozładować jakoś napięcie związane z zaaranżowanym małżeństwem i mam nawet kilka pomysłów (o których nie wypada mi pisać), ale zdaję sobie sprawę z tego co o tym myślisz i nie będę naciskał. Jedyną rzeczą, którą mogę Ci zaoferować jest rada. Zawrzyj z nią układ. Nie kochaj jej i nie obiecuj jej nic, tak jak Mika. Dawno temu ja też zaufałem pewnej kobiecie, wtedy dałbym sobie za nią rękę uciąć. I wiesz, co... I bym teraz, kurwa, nie miał ręki.


Szczerze oddana i na zawsze Twoja

Pizda




3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?


Ppoważny i obrażony dowcipną formą mojej korespondencji bracie, zwany dalej Misiem Pysiem,

nawet nie wiesz jak bawi mnie Twoje denerwowanie się takimi pierdołami.

Jestem zadowolony, że wreszcie coś w kwestii brania sobie do serca moich wizji ruszyło. Może nawet zaczniesz wreszcie pić ze mną popołudniowe herbatki, żebym mógł rzucać Ci na prawo i lewo ponurakami.

Wydaje mi się, że beze mnie miałbyś wyjątkowo nudne życie. Jeżeli naprawdę TO było twoim powodem do zmartwień - współczuję kobiecie, która Ci się trafi i dziecku, które urodzi. W akcie desperacji możesz wypróbować Erecto. Skoro stawiało nam namioty na Syberii, to może postawi i Tobie, Misiu Pysiu.

Z powodu mojego niezaprzeczalnego awansu w Twoim sercu nie mogłem się powstrzymać, by nie zakończyć tego jak ostatnio:

Serdeczne uściski od

„Kochanej Pizdy”

PS Mogę wziąć sobie wolne na urodziny. Pasuje Ci?




3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?


Mój kochany znawco herbaty,

pragnę Cię poinformować, że jest ona wynalazkiem Chińczyków. (Chiny to ten duży kraj po prawej.) Nie to, żebym się o Ciebie szczególnie martwił, ale mam wrażenie, że picie wódki zamiast wody nie wpływa korzystnie na Twoją sprawność intelektualną.

Do kolacji zamawiam urodzinowy masaż oraz wspólną sesję metoposkopii. Zauważyłem na Twojej twarzy wiele zmarszczek. Starzejesz się, mój luby.

Zawsze możesz przygnieść ją poduszką i brutalnie wykorzystać. Tylko nie pomyl dziurek.


Na zawsze w Twoim sercu

Brakujące ogniwo ewolucji

PS Podziel się swoimi „normalnymi i zdrowymi poglądami” z kolegami z pracy, panie policjancie. Jestem niesamowicie ciekaw ich reakcji.





3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?
Całość listu mieni się wszystkimi kolorami tęczy.



Najsłodszy misiaczku,

moje zmarszczki są efektem ubocznym dziwienia się temu, jak bardzo przystojniejesz z dnia na dzień. Uwielbiam, mój luby, gdy odradzasz mi wysyłanie kolejnego listu, chociaż w ostatnim wersie zadajesz pytanie, którego jako dobry brat nie mogę zignorować. Widok czekoladek od Ciebie w tak ważne święto wyjątkowo by mnie uszczęśliwił, ale skoro zdradziłeś swój plan - musisz wymyślić coś lepszego. Słodycze wciskaj żonie.

Skoro mam nie napalać się na "nie wiadomo co" - postanowiłem ukrócić nieco listę oczekiwań względem Ciebie w trzydziestą dziewiątą rocznicę moich narodzin. Prezentuję ją poniżej:

- odebranie mnie z dworca i wypad do mojej ulubionej kawiarni mieszczącej się przy ulicy Pokątnej
- wspólny wypad do teatru, ponieważ zawsze uwielbiałem teatr
- wspólny posiłek, który przygotujesz
- spacer po parku w świetle księżyca
- wręczenie mi drogiego prezentu
- wyrecytowanie ulubionego wiersza, którego treść w ujmujący sposób opisuje kolor moich oczu, słodycz ust i spędzone razem, czarujące chwile
- gra wstępna przy świecach
- zabawa w policjanta i złodzieja
- kąpiel z płatkami róż




Mam nadzieję, że czytasz to przy swojej przyszłej żonie,

Я люблю тебя,


Vaksilij

PS Odrzuciłem masaż plecków, ale zawsze możemy go dopisać.




3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?


Ostatnio zmieniony przez Vakel Bułhakow dnia Nie 24 Sty 2016, 20:09, w całości zmieniany 1 raz
Całość listu mieni się wszystkimi kolorami tęczy.




Z Tobą, kotku - zawsze.




3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?


Ostatnio zmieniony przez Vakel Bułhakow dnia Nie 24 Sty 2016, 20:09, w całości zmieniany 1 raz
DOSTAŁEŚ WYJCA.


Nie jesteś naszym ojcem, żeby mi rozkazywać.

Szanowny Panie Bułhakow,

Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów otrzymał niepokojący raport z Pańskiej działalności podczas jednej z interwencji służbowej, przeprowadzonej na przełomie października i listopada zeszłego roku. Mowa jest o pewnej skardze złożonej przez czarownicę, przeciwko której wystosowano środki prewencji w postaci rewizji nieruchomości w poszukiwaniu skrzata domowego, który rzekomo terroryzował czarną magią sąsiadów, niebędących z samą podejrzaną w zbytecznie zażyłych relacjach.
Na skutek braku dowodów Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów zmuszony został do oddalenia oskarżenia o łamanie przepisów zasadniczych. Sama skarga, która ad personam dotyczy Pana związana jest z rzekomym uszkodzeniem przez Pana aury magicznej i zaklęć ochronnych, którymi obłożony był dom podejrzanej. Wnosiła ona o rekompensatę majątkową.

Wierzę w Pańskie kompetencje, niemniej jednak proszę o bezzwłoczne przybycie do mojego gabinetu celem wyjaśnienia całej tej nieścisłości.


Z poważaniem
Minister Magii
Frederick Crouch




Najdroższy,

Dawno nie miałam od Ciebie żadnych wieści i przyznam, że zaczynam się już odrobinę niepokoić. Czyżbyś o mnie zapomniał? A może uciekłeś do swojej Matuszki Rosji i nic nie powiedziałeś? Lepiej żebyś miał jakąś dobrą wymówkę, bo banalnego "nie miałem czasu" zwyczajnie nie zniosę. Chyba nie chcesz łamać mojego delikatnego serca, kochany? (możesz sobie pewnie wyobrazić złośliwy uśmieszek, który wykrzywia właśnie moje usta).
Byłabym wdzięczna, gdybyś przy okazji następnego spotkania z bratem delikatnie wyperswadował mu używanie tęczowego tuszu. To naprawdę nie przystoi w korespondencji służbowej! Tym samym lojalnie donoszę, że wspomniany V. znika z zamku 2 i 3 dnia lutego. Coś o tym wiesz, Jewgienij? Znasz mnie, lubię wiedzieć co w trawie piszczy...

Tęsknię,

A.





I have died so many times,
But i am still alive


Kochany,

O Twoim zapijaniu smutków wiem pewnie więcej niż bym chciała, nie jest to dla mnie żadnym zaskoczeniem. Chętnie zastąpiłabym Twoje lustro, byś mógł popatrzeć na coś milszego, ale niestety wyrwanie się z zamku nie jest zbyt proste. Pamiętaj jednak, że jeśli będziesz mnie bardzo potrzebował, wystarczy jedno słowo i znajdę sposób, by wymigać się od obowiązków. Mam swoje priorytety.
Przykro mi słyszeć, że i Ciebie dosięgło przekleństwo nas urodzonych w szlachetnych rodach. Jednocześnie nie mogę ofiarować Ci żadnego pocieszenia czy dobrej rady. Pamiętaj, że kiedy to mnie zmuszono do małżeństwa uciekłam i zostałam okrzyknięta zdrajczynią. Nie jestem więc najlepszym przykładem i nie wiem czy poleciłabym podążanie moimi śladami jako rozsądną alternatywę.

Jesteś draniem i nieustannie łamiesz mi serce. Jakże mogłabym się oprzeć tak beznadziejnej miłości? Nie uwolnisz się ode mnie nigdy, chyba że mnie wreszcie pokochasz - wtedy niechybnie się Tobą znudzę!

Upominam Cię, mój drogi przed wyrządzaniem fizycznej krzywdy mojemu nauczycielowi numerologii. Czwartego lutego spodziewam się go w doskonałej formie z powrotem w zamku. Gotowego do prowadzenia zajęć i opieki nad uczniami Hufflepuffu. Jeśli wróci do mnie w gorszym stanie niż wyruszył, bardzo się na Ciebie pogniewam!

Nie węszę spisku. Po prostu jestem ostrożna i mam na niego oko. Przezorny zawsze ubezpieczony. Nie otruj go. Może Twoja przyszła połowica się na coś przyda i ugotuje wam posiłek? Przemyśl to.

Twoja,
A.





I have died so many times,
But i am still alive

Jewgienij,

Och... W moich stronach, kiedy mężczyzna chce ofiarować wybrance serca pierścionek, zazwyczaj klęka na kolano w romantycznej scenerii i wsuwa go jej na palec po uprzednim upewnieniu się, iż ta się zgadza na powolne cementowanie związku. Twój typ romantyzmu niezwykle mnie... Urzeka w swej prostocie.
Pierścionek jednak wybrany z niezwykłym wyczuciem, muszę Cię pochwalić. Jako stereotypowa kobieta natychmiast go przymierzyłam i, cóż, pasuje doskonale.
Nie wiem, czy mam na tyle siły w sobie, by stanąć z Tobą twarzą w twarz. Obiecaliśmy sobie szczerość w tej kwestii, toteż nie mogę Cię oszukiwać - nie jestem pewna, czy do końca przetrawiłam sytuację i czy umiem pogodzić się z nieuniknionym. Oczywiście nie unikam Cię, wiesz gdzie pracuję i sam wybierałeś mi hotel. Zawsze będziesz w moich progach mile widziany, nieważne, czy w roli męża, czy zwyczajnego, żądnego chwili rozmowy mężczyzny. Masz niezbywalne prawo do nachodzenia mnie, a ja nikomu się nie poskarżę, bo - ups - nie mam komu.

Jasza





I left her when I found her
And now I wish I'd stayed

Jewgienij,

Zachodzę w głowę, czy zdajesz sobie sprawę z własnych, niebywałych umiejętności. Pierwszy raz bowiem spotykam człowieka, który potrafi wpleść skuteczny confuncus w słowo pisane. Dziwnie jest być tytułowaną "skarbem" kiedy, było nie było, do niedawna byłam Ci zupełnie obcą kobietą. Jakoś nie mogę się przyzwyczaić do partnerskiej zażyłości. Wybacz mi to, popracuję na konkretnym przykładzie.
Jestem świadoma tego, jak niewiele dzieli nas od rzeczywistości, którą nam narzucono. Staram się o tym nie myśleć, jednak wszystko co mnie otacza kieruje moje myśli w stronę tego nieszczęsnego ślubu. Proszę, nie bierz tego w żadnym razie do siebie - to mógł być ktokolwiek. Wnioskuję po Twoich komentarzach, że i Ty nie jesteś zadowolony z obrotu sprawy, dlatego mam nadzieję iż mnie rozumiesz. Jewgienij, jesteś z pewnością cudownym, czarującym mężczyzną, jednak w chwili obecnej nie potrafię tego nawet dostrzec, nie mówiąc już o jakimkolwiek docenieniu. Szczerze powiedziawszy, boję się jak jeszcze nigdy.

Jasza


PS. Jest mi tu dobrze i niczego, prócz spokoju, do szczęścia nie potrzebuję. Miło mi, że pytasz.




I left her when I found her
And now I wish I'd stayed

Jewgienij,

Zaczynam się o siebie lękać, kiedy twierdzisz, że się czymś zajmiesz. Zupełnie nie wiem dlaczego, jednak nie brzmi to jak zaproszenie do zabawy typu chowanego, a raczej "głodny wilk i koźlęta". Twierdzisz, ze gra pozorów jest ostatnim co nam zostało, jak gdyby wypaliła się w nas każda iskra życia. Nie pozwalam Ci decydować o tym, czego powinnam się podjąć, bowiem ciągle wierzę, że oboje mamy przed sobą możliwości.
Miast wieszczyć i złorzeczyć, zainteresowałbyś się przedstawieniem mnie wszystkim tym, których jeszcze nie miałam okazji poznać. Chyba nie wstydzisz się narzeczonej, Jewgieniju?
W cztery oczy zdajesz się taki odważny i silny, w tym momencie piszesz mi, że chciałbyś mnie pocieszyć i sam się boisz. Z każdego słowa przebłyskuje kłamstwo, Jewgienij. Nie wiem już sama, co o Tobie myśleć. Niby człowiek o tysiącu twarzy, a każda taka sama. Nie musisz być dla mnie miły. Przyzwyczajono mnie, że mili są jedynie ludzie niższej ambicji i pozycji społecznej, a w tym wypadku to ja jestem w gorszej sytuacji. Nie musisz się o mnie starać - i tak jestem już "Twoja". Prawienie mi komplementów nie poprawi ugruntowania Twojej pozycji. Nie masz już czego osiągać w stosunku do mnie. Obiecano mnie Tobie i od tego nie ucieknę. Niezależnie od tego, jak "straszny" w swoim mniemaniu jesteś. Mojego zdania mnie zmienią czcze słowa.
Obietnice rychłej śmierci także... Opamiętaj się!


Jasza





I left her when I found her
And now I wish I'd stayed

Jewgienij,

No proszę, znowu to robisz! Zmieniasz się z listu na list, raz w opiekuna z powołaniem, raz w nieznajomego skrywającego wielką tajemnicę, raz w romantyka. Przestań. Mieszasz mi w głowie i już zupełnie nie wiem, jak mam na Ciebie patrzeć. Zaczynam Cię lubić i coraz mniej mi się to podoba.
Miałam być szczera, zaś szczerość to niewielkie zahamowania w mówieniu tego, co się aktualnie myśli. Jestem kobietą - pewnie za chwilę mi się to zmieni, jednak w tej chwili aż sama nie wiem, co mam napisać...
Wstyd przyznać, jednak jeszcze nigdy nie byłam na tyle blisko z mężczyzną... Nigdy nie musiałam wchodzić z kimkolwiek w relacje głębsze niż społeczna potrzeba posiadania kogoś, do kogo od czasu do czasu można otworzyć buzię. Dlatego właśnie tak kaleczę całą etykietę przyzwoitego prowadzenia się.
Tu wyobraź sobie, jak robię smutną miną i przepraszam z pełną powagą.
Ej, rozumiem więcej rzeczy niż puste komplementy. Nie traktuj mnie jak pierwszą, wyciągniętą z tłumu blondynkę. Ukończyłam Salem, mam swój rozum.


Jasza





I left her when I found her
And now I wish I'd stayed

Stary człowieku,

Proszę sobie nie ujmować. Wcale nie jesteś tak stary. Co prawda, mógłbyś nazywać mnie córką, ale w naszym świecie nie jest to niestety nic nowego. Pomijając przykre komentarze powiązane z aktualną sytuacją - jeszcze szmat czasu przed Tobą, drogi Jewgieniju. A ja, no cóż, jak każda dobra żona, postaram się podbić serduszko tego, który dał mi nazwisko.
Ależ ja jestem sztywną panną wychowaną twardą ręką mojego ojca. W tym momencie śmiało mogę zrzucić wszystko na karb rozstrojenia psychicznego. Takie wiadomości nie ulatniają się jak kamfora, a psocą mentalnie z siłą huraganu.
Nie obraź się, mój drogi, jednak jesteś jedną z ostatnich osób, przed którymi mam w tym momencie chęć się uzewnętrznić. Wypadałoby opowiedzieć osobistemu mężowi o własnych bolączkach, jednak mam wrażenie, że gdybym zaczęła Ci się zwierzać, przegrałabym tę rozgrywkę i ojciec by zatriumfował. Wszak od pełnej szczerości i wiążącego się z nią zaufania o krok od miłości, a przecież żadne z nas do tego nie dąży. Nie mam na celu obrażania Cię, jeżeli źle to rozumiesz - przepraszam - pomimo to jeszcze sporo przepłynie w Tamizie wody, nim będę potrafiła przyjść pod Twoje drzwi i wypłakać się w rękach.


Jasza


PS. Na Merlina, czy z tym wszystkim wiąże się... Jewgienij, ja wiem skąd się biorą dzieci, ale oni chyba nam nie każą...?




I left her when I found her
And now I wish I'd stayed
Stron: 1 2 3 4 5 6