Mortis - Czarodzieje 1939

Pełna wersja: Albert Frederick Crouch
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Dane podstawowe

Imię: Albert Frederick
Nazwisko: Crouch
Czystość krwi: Czysta
Status majątkowy: Bogaty czystokrwisty
Stan cywilny: Żonaty, Frankie Shafiq-Crouch
Ród i gałąź: Crouch, główna gałąź
Nazwiska rodziców: Frederick Crouch, Orianne Ollivander-Crouch
Data urodzenia: 1 stycznia 1905
Wizerunek: Michael C. Hall
Ukończona szkoła: Instytut Magii Durmstrang
Miejsce pracy: Ministerstwo Magii, Londyn
Posada: Główny księgowy
Różdżka: Włókno z pachwiny nietoperza, wiąz, 14 cali, sztywna. O niestandardowym kształcie, z masywną nasadą, na której wyrzeźbiony został pysk wilka.
Bogin: Dobierająca się do niego szlama.
Ain Eingarp: Stając przed lustrem widzi przede wszystkim siebie. Dumnego, pewnego swego i zdrowego. Nie mającego w sobie ani krzty zakażonej lykantropią krwi. Ma na sobie drogą szatę, a u jego boku stoją czyste niczym łza dzieci, spłodzone bez miłości, ale ku chwale czarodziejskiego rasizmu. Spoglądając w lustro jest niemal pewien, że ten drugi on żyje w świecie zdominowanym przez czarodziejów, gdzie każdy mugolak zna swoje miejsce. Gdzie czystość rasowa jest najważniejsza.
Zapach amortencji: Ciężki zapach starych, złotych monet kontrastujący z lekką wonią czarnej porzeczki, wymieszanej z nutą konwalii oraz wanilii.

Wygląd postaci:
Albert to zdecydowanie człowiek, którego twarz się zapamiętuje. Dosyć, że nosi nazwisko Crouch i jest pierworodnym samego Ministra Magii, to jeszcze posiada rudą czuprynę, której nie da się przeoczyć w tłumie. Inną sprawą jest to, że bardzo często w nim tonie przez swój dość niski, jak na mężczyznę, wzrost. Mierząc odrobinę ponad metr siedemdziesiąt należy do niskich - być może dlatego dobrze się czuje w swojej pracy, gdzie większość pracowników to gobliny. Ma na ciele sporo blizn spowodowanych swoim nocnym, wilkołaczym życiem. Na szczęście, na jego twarzy nie ma ani jednej, choć i tak nie jest to twarz modela z modowego wydania Proroka Codziennego. Ubiera się elegancko i tradycyjnie, nigdy nie zapominając o tym, że musi robić sobą wrażenie. Bliznę po ugryzieniu ma na prawym boku, mniej więcej na wysokości żeber.

Forma wilkołaka:
Jeżeli chodzi o jego wilkołaczą formę to należy przede wszystkim zaznaczyć fakt, że jest ona... ruda. Miedziane futro lśni zawsze w świetle księżyca, lecz nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby go podziwiać. Jak na wilkołaka jest dość mały (być może ma to związek z jego niskim wzrostem).


Informacje biograficzne

1. Jaka atmosfera panowała w domu rodzinnym twojej postaci i jak to na nią wpłynęło? W jakim otoczeniu dorastała?


W domu rodzinnym, odkąd pamięta panował chłód i dystans. Jedyną osobą, która okazywała mu uczucia była matka. Być może dlatego do tej pory gotów jest odpuścić tylko jej i dostosować się do tego, co mu radzi bądź po prostu mówi. Z ojcem od zawsze było ciężko, jako pierworodny odczuwał presję i nacisk dość szczególnie. Odkąd zapadł na wilkolactwo bywało jeszcze gorzej. Wyprowadził się z domu i zaczął pracować w banku na złość staremu Crouchowi. Mimo wszystko obaj są do siebie bardzo podobni i to najprawdopodobniej jest przyczyną ich odwiecznego konfliktu. Mimo posiadania licznego rodzeństwa nie jest zżyty z żadną ze swoich sióstr, o młodszym bracie nie wspominając.

2. Jak spędziła lata szkolne? Miała wielu przyjaciół, skupiała się na nauce, dokuczała innym uczniom, była ulubieńcem jakiegoś profesora?


Nie był prymusem. Nie należał, co prawda do nieuków i beztalenci, jednak zdecydowanie bardziej podobały mu się zajęcia praktyczne niż faktyczne uczenie się teorii. Czas szkolny spędzał w większości na zadawaniu się z równie wysoko urodzonymi chłopcami, rozwijając w sobie szerząca się nienawiść do osób mugolskiego pochodzenia.

3. Czy jest rozpoznawalna w jakichś kręgach? Zrobiła coś, by zaskarbić sobie szacunek lub strach innych?


Bycie dzieckiem Ministra Magii odebrało mu anonimowość już dawno temu. Czystokrwisty dziedzic jednego z najlepszych rodów również byłby znany wśród magicznego świata. Łatka syna Ministra przylgnęła do niego lata temu i zdaje się, że jest ona jego najwięlszym utrapieniem. Choć z drugiej strony, dość często wykorzystuje ten fakt dla własnych korzyści. Jako pracownik jedynego czarodziejskiego banku, w dodatku o dość rzucającej się w oczy aparycji (zarówno przez kolor włosów jak i fakt, że nie jest goblinem) rozpoznać go mogą wszyscy ci, którzy dość często zaglądają do miejsca jego pracy. No i oczywiście kojarzony jest przez kilka roczników absolwentów Durmstrangu.

4. Jakie były zdarzenia, które wykreowały jej charakter, zdefiniowały styl życia? Jest tradycjonalistą czy płynie z prądem nowości?


Samo urodzenie się w rodzinie Crouch, bycie synem Ministra i chodzenie do szkoły pełnej tylko czystokrwistych dzieci sprawiło, że wychował się na typowego tradycjonalistę, dla którego czystość krwi i płeć męska stoją ponad resztą społeczeństwa. Zwrotem w jego życiu, które zaplanował sobie zupełnie inaczej niż się potoczyło, była przemiana w wilkołaka. Przez wilkolactwo stracił też żonę i choć nie łączyła ich praktycznie żadna głębsza więź, narobiło mu to wielu kłopotów. Narodziny córki i lata samotnej opieki nad nią sprawiły, że jego serce odrobinę zmiękło. Choć wydaje się, że tylko w stosunku do Andromedy potrafi być czuły i opiekuńczy.

5. Twoja postać jest zwolennikiem Skorowidzu Czystości Krwi, staje murem za mugolami, czy pozostaje neutralna? Osadź ją w aktualnej sytuacji politycznej.


Jest absolutnym zwolenników Skorowidza i szerzonych przez niego poglądów. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że należy do grona fanatyków Johna Smitha i wyznawców czystości krwi. Nie kryje swoich poglądów, gardzi szlamami i w dodatku jest strasznym rasistą.

6. W jaki sposób twoja postać zaraziła się wilkołactwem? Jak wyglądała jej pierwsza przemiana?


Wiadomo, że nie był wilkołakiem od zawsze. Pierwsze lata swojego życia spędził spokojnie, nie myśląc nawet o tym, że można co pełnię tracić świadomość i przemieniać się w monstrum, o którym uczyły wszystkie magiczne szkoły na świecie. Po ostatnim roku spędzonym w Durmstrangu, nim podjął stateczną pracę w banku, postanowił wybrać się na wakacje, które miały ukazać mu perspektywy i świat takim, jakim był on naprawdę. Nieszczęśliwie, podczas całej tej podróży natknął się na mężczyznę, który zmienił jego życie raz na zawsze. Ugryziony przez wilkołaka pragnącego zdominować całą rasę ludzką już przy kolejnej pełni zdał sobie sprawę, że jest z nim coś nie tak. Dość sporo czasu jednak zajęło mu zrozumienie, co się tak naprawdę stało i trzeba przyznać, że do tej pory się z tym nie pogodził. Od czasu pierwszej przemiany zagłębiał się coraz bardziej w czystość rasową, która urosła w końcu do miary fanatyzmu.

7. Czy twoja postać posiada jakąś kryjówkę, z której korzysta podczas pełni? Jak ją zdobyła? Gdzie dokładnie się znajduje?


Jeżeli chodzi o kryjówkę, z jakiej korzysta podczas pełni jest nią zdecydowanie wakacyjna chata Crouchów pod Londynem. Domek praktycznie nie używany przez żadnego z członków rodziny, z daleka od miasta, w którym mógłby komuś zrobić krzywdę. Klucze do niego otrzymał po tym, jak ojciec dowiedział się o jego wilkołactwie (kilka lat po pierwszej przemianie) i postanowił ukrywać chorobę syna przed światem publicznym. W końcu byłby wstyd i afera na cały świat, gdyby się to wydało, czyż nie?


Zasiadł za biurkiem i wpatrywał się w przechodzących ludzi. Zaledwie część z nich była przez niego akceptowana. Wszędzie bowiem otaczały go szlamy. Zakała czarodziejskiego świata. Panoszyli się po magicznym Londynie zupełnie tak, jakby był ich. Jakby mieli do tego prawo. Powstrzymał się przed splunięciem na samą myśl o tym i obserwował dalej. Coraz więcej z nich miało pieniądze – wiedział o tym przede wszystkim dlatego, że pracował w banku, choć nie było to coś, z czego nie zdawali sobie sprawy inni przedstawiciele rodów czystokriwstych.

Westchnął pod nosem i otworzył Proroka Codziennego. Cóż w nim tym razem zastanie? Kolejny przyjazny artykuł o tym, że mugole i mugolaki to tak naprawdę nasi przyjaciele? Nie interesował go ten punkt widzenia, ale i tak czytał te pro-mugolskie działy. Czemu właściwie to robił? Chciał sam siebie denerwować? Tym razem jednak nie znalazł ani jednego dobrego słowa na temat mugoli, co przyjął z zadowoleniem. Jeden artykuł pokładający w wątpliwość rządy jego ojca – ominął go nawet nie czytając dalej. Niech starszy sam się tym zajmuje, doprowadził do tego nie chcąc słuchać swojego syna, który dość wyraźnie wypowiedział się na temat czystości krwi i tego, jak powinien się do niej odnosić Minister.

Przerzucał strony aż doszedł do rubryki Johna Smitha. Jedynej części tego szmatławca, która go interesowała. Jedynej, która mówiła prawdę i to, co sam myślał. Ach, jakże się zgadzał ze wszystkim, co było tam napisane! Pochłonięty lekturą nie zauważył nawet, gdy przy jego biurku zasiadła kobieta. Po chwili usłyszał ciche chrząknięcie i podniósł wzrok znad Proroka.

Ach, kolejna szlama.


Nie za bardzo mam się tutaj nad czym rozpisywać, bo przypominanie administratorowi o podstawowych rzeczach jest bez sensu. Przypominam tylko o pakiecie startowym: 15 szkolnych, 8 łatwych, 5 trudnych zaklęć i 90 punktów specjalnych oraz wyznaczam przedmiot w postaci kieszonkowego zegarka.

Specyfikacja: Przepiękny, całkowicie sprawny mechanizm sygnowany logiem z 1910 roku. Koperta ze złoceniami na krawędziach. Całość, zgodnie z zamówieniem, pozbawiona choćby grama srebra. Porcelanowa tarcza z czarnymi indeksami. Całość zaklęta na życzenie zamawiającego - z tyłu znajduje się grawera przedstawiająca księżyc w jego dzisiejszej fazie.