Mortis - Czarodzieje 1939

Pełna wersja: Krwawe wojny domowe / Pod Strasznym Tytułem / Listopad 1938
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.

wstawka muzyczna


[Robin Royce]: Peerless Quartet, zaprezentowali nam swój utwór The Ghost of the Terrible Blues, a teraz czas na kolejny odcinek audycji Pod Strasznym Tytułem! Przy mikrofonie, jak zwykle, Wasz ulubiony prowadzący, Rrroyce!
Kto czytał ostatnio Proroka? Jasne, zwykle kręcą i unikają tam prawdy jak ognia, ale jeden z artykułów przykuł moją uwagę... Jakoś w połowie miesiąca pojawiła się informacja o, uwaga cytuję, "zagadkowych śmierciach na Nokturnie". Śmierci te były na tyle zagadkowe, że Brygada Uderzeniowa milczy jakby to ich zabili, ha! Zginęły trzy osoby i żadnych wyjaśnień? Ciekawe ile tym razem potrwa dochodzenie.
Wiecie co mnie zastanowiło w doniesieniach prasowych na temat tej tajemniczej sprawy? Otóż powiem wam: brak głowy przy jednym z ciał. Ja rozumiem, stracić głowę, ale żeby przy okazji ją zgubić? Obawiam się, że to nie jest takie znowu proste! Ktoś musiał z tym pomóc, obawiam się, a do tego mam też poważne podejrzenia co do tego, dlaczego tak się stało.
Po pierwsze trzeba się zastanowić, skąd w ogóle pomysł ucinania komukolwiek głowy. Dość mało wybredny sposób na morderstwo, nie uważacie? Tak się jednak składa, że istnieją stwory, których bez oddzielenia czerepu od reszty ciała nie da się tak łatwo zabić...
Zapytacie: kto stracił tam głowę? Mam pewne podejrzenia i gdybym miał stawiać pieniądze, to postawiłbym na nikogo innego, jak tylko ex-właściciela Ponuraka. Chyba nie muszę literować dlaczego, hm? Facet nazywa się Vlad, na litość! Mam nadzieję, że przynajmniej część z was, moi drodzy słuchacze, zgadła już do czego piję. Obawiam się, że pod samym nosem Ministerstwa, na Nokturnie, rozpleniły się nam wampiry! Czy to możliwe, że krwiopijcy urządzają sobie własne wojny i usuwają co bardziej niewygodnych pobratymców, na dodatek w samym sercu Londynu?! Polecam na wszelki wypadek nie kręcić się samotnie po nocy w tamtych okolicach...