Mortis - Czarodzieje 1939

Pełna wersja: Asmodeus Abaddon Malfoy
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Dane podstawowe

Imię: Asmodeus Abaddon
Nazwisko: Malfoy
Czystość krwi: Czysta
Status majątkowy: Bogaty czystokrwisty
Ród i gałąź: Malfoy, główna gałąź
Nazwiska rodziców: Lucivar Malfoy, Dorothea Crouch-Malfoy
Data urodzenia: 21 kwietnia 1922
Wizerunek: Valery Kovtun
Rok nauki: VI
Dom w Hogwarcie: Slytherin
Różdżka: Włókno ze smoczego serca, berberys, 13 cali, sztywna, ozdobiona galijskimi runami.
Bogin: Lucivar Malfoy
Ain Eingarp: On sam, siedzący w biurze Ministra Magii. U jego stóp leżą martwe ciała ojca oraz starszego brata, czyli jedynych osób które tak naprawdę stoją mu na drodze do zostania głową rodu. Cała sceneria jest jednak dość ciemna, szarawa wręcz, jakby obdarta z całego blasku.
Zapach amortencji: Marcepan, ognista whisky i karmel

Wygląd postaci:
Ciężko nie zauważyć Asmodeusa w tłumie, choć głównie z powodu tak charakterystycznych dla Malfoyów jasnych, prawie białych włosów. Proste, sięgające prawie pasa, rzadko kiedy związane, idealnie komponują się z błękitnymi oczami, których chłodne spojrzenie zdaje się nigdy nie zmieniać i przeszywać każdego na wskroś. Smukła sylwetka sprawia, że wydaje się jeszcze wyższy niż jest w rzeczywistości, a i tak nieznacznie wybija się ponad przeciętny wzrost mężczyzn w jego wieku. Zawsze wyprostowany, z dumnie uniesioną głową, choć przy dłuższej obserwacji dostrzega się nonszalancję jego ruchów i kąciki ust uniesione w zaczepnym, nieco pogardliwym pół-uśmiechu. Przy bliższym spotkaniu można zauważyć, że spektrum jego mimiki jest znacznie szersze, ale przywdziewane odpowiednich masek to specjalizacja arystokracji.
Poza Hogwartem jego ubiór odzwierciedla status majątkowy rodziny. Dobrej jakości tkaniny, klasyczne i schludne szaty. Nie przesadza z ozdobami, zachowując harmonię pomiędzy bogactwem a dobrym smakiem. Preferuje ciemne kolory, kontrastujące z bielą włosów.


Informacje biograficzne

1. Jaka atmosfera panowała w domu rodzinnym twojej postaci i jak to na nią wpłynęło? W jakim otoczeniu dorastała?


Dom Malfoyów był tym, czego wielu się po nim spodziewało. Wszystko miało swoje miejsce, w domu panował ład i porządek, a każda żywa istota powinna chodzić jak w zegarku. W takich warunkach właśnie dorastał Asmodeus i nikogo nie dziwi fakt, że jego jestestwo stało się szybko kompatybilne ze złotą klatką. W miarę upływu lat zaczynał mieć jednak samodzielne myśli, w końcu wiek nastoletni rządzi się buntem. Sprzeciw nigdy nie był tolerowany, a niesubordynacja surowo karana, więc chłopak nauczył się ukrywać swoje prawdziwe „ja”. Wszystko stało się maską tworzoną na potrzeby zaspokojenia oczekiwań wszystkich wokół. Jednocześnie wżarły się w niego cechy rodzinne, przez co jednocześnie odgradzał się od gniazda węży ścianą i czuł się w nim idealnie.

2. Jak radzi sobie z nauką? Jak mijają jej lata w Hogwarcie? Czy jest coś, z czym radzi sobie lepiej a z czym całkowicie jej nie idzie?


Odkąd tylko sięga pamięcią, zawsze był cholernie, chorobliwie wręcz ambitny, nic więc dziwnego, że starał się być zawsze najlepszy ze wszystkiego z czego się tylko dało. A przynajmniej takie były założenia. Trudno się więc dziwić, że dla spokoju własnego napuszonego łba wmówił sobie, że transmutacja jest bezużyteczną dziedziną dla najgorszego sortu pajaców, bowiem dziedzina ta od samego początku wychodziła mu...no, jak przez okno. Po prostu tego nie łapał, niezależnie od tego jak bardzo by się nie starał. Próbował też uczęszczać na ONMS, jednakże zwyczajnie nie miał cierpliwości do tych cholernych stworzeń i zajmowanie sie nimi wzbudzało w nim jawną chęć mordu, nic więc dziwnego, że w końcu sobie ten przedmiot odpuścił. Jeśli jest jakakolwiek dziedzina, którą mógłby nazwać swoim faktycznym konikiem, byłyby to zaklęcia, trudno się jednak dziwić, w końcu machanie różdżką i darcie mordy to to, co wysoko postawieni, szlachetnie urodzeni czarodzieje lubią najbardziej.
Mogłoby się też wydawać, że jego ambicja rozciąga się na jeszcze jedną sferę. Malfoy bowiem prawdopodobnie wziął sobie za cel nadrzędny zostania najbardziej ukaranym uczniem Hogwartu w historii. Mimo że stara się zachowywać klasę we wszystkim co robi, to nie można mu odebrać że jest ciężki w myśli, mowie i uczynku, co często prowadzi do nadmiernej manifestacji swojej niechęci wobec jednostek niegodnych, a co za tym idzie - do zbędnej eskalacji przemocy - choć w jego własnym mniemaniu, nie jest bynajmniej zbędna.

3. Czy jest rozpoznawalna w jakichś kręgach? Zrobiła coś, by zaskarbić sobie szacunek lub strach innych?


Samo jego urodzenie sprawia, że na swój sposób jest rozpoznawalny, jednakże sam Asmodeus również "ciężko pracował" na to, aby zaskarbić sobie szacunek innych. Ostatecznie jednak zadowoliła go jego tania imitacja - strach. Prawdopodobnie każdy uczeń Hogwartu przynajmniej raz słyszał plotki o którymś jego mniej lub bardziej brutalnym wybryku. Prawdopodobnie każdy przynajmniej raz widział go jak napuszony niczym paw chodzi po korytarzach, starając się narzucać innym swoją wolę, zupełnie jakby wyobrażał sobie, że wszyscy inni żyją tylko po to, by spełniać jego zachcianki. Wydawałoby się to może i zabawne, gdyby nie fakt, że nie potrafi z godnością znieść odmowy, a kiedy już ktoś "ośmieli się" mu sprzeciwiać wychodzi z niego prawdziwa okrutna, apodyktyczna natura, idealnie pasująca do wynaturzonego przyszłego dyktatora, na którego ma spore zadatki.

4. Jakie były zdarzenia, które wykreowały jej charakter, zdefiniowały styl życia? Jest tradycjonalistą czy płynie z prądem nowości?


Na pewno największy wpływ miało na niego wychowanie jakie zaserwowała mu jego rodzina. Bardzo łatwo wchłonął wszystkie wartości przekazywane z pokolenia na pokolenie. Chociaż nie do końca można powiedzieć, że bezkrytycznie, bardzo szybko bowiem znalazł własną interpretacje tego jak powinien postrzegać świat. Tym co najmocniej udało się w Asmodeusie zaszczepić jego rodowi jest ewidentnie poczucie wyższości. Władza i potęga stały się jego osobistą obsesją. Całe życie pozostawał pod ogromnym wpływem ojca, jednakże nie do końca tak jak życzyłby sobie nestor jego rodu, bowiem od paru lat coraz mocniej kiełkuje w młodym Asmodeusie przekonanie o tym, że pewnego dnia przewyższy wszystkich Malfoyów, którzy przyszli przed nim. Ba, wszystkich czarodziejów, którzy kreowali życie, w którym został osadzony. To też sprawiło, że im dalej w las, tym bardziej postrzegał swojego ojca jak wroga - wroga, którego pewnego dnia będzie musiał zgładzić, by zająć należne sobie miejsce. Ta świadomość narzucona mu przez jego własną manie wielkości sprawiła, że odsunął się trochę od swego rodu - w dalszym ciągu żyje według ich dogmatów, jednakże coraz bardziej stara się przygotowywać na ewentualny dzień konfrontacji - dzień, w którym będzie musiał usunąć wszystkie przeszkody stojące mu na drodze do zostania namiestnikiem władzy absolutnej. Kiedy więc ojciec przestał już być rozpatrywany w kwestii autorytetu, a stał się potencjalnym przeciwnikiem, oczy Asmodeusa zwróciły się w stronę innego członka rodziny - jego wujka, ministra magii. Szybko dopatrzył się w nim potencjalnego wzoru do naśladowania i zapragnął, by pewnego dnia zająć jego miejsce, ale jak to już z najmłodszą latoroślą głównej gałęzi rodu Malfoy bywa, bardzo szybko zaczął szukać wad u tego, kogo podziwiał. Szybko zorientował się gdzie leży największy, jego zdaniem, błąd obecnego "przywódcy narodu". Wiedział, że polityka względem "gorszych czarodziejów" jest zdecydowanie zbyt łagodna i trzeba ją zradykalizować.

5. Twoja postać jest zwolennikiem Skorowidzu Czystości Krwi, staje murem za mugolami, czy pozostaje neutralna? Osadź ją w aktualnej sytuacji politycznej.


W mniemaniu Asmodeusa mugole oraz mugolaki są jak takie gorsze skrzaty domowe - też nadają się tylko do służenia "prawdziwym czarodziejom", brakuje im jednak umiejętności skrzatów a także zadowolenia z wykonywanej pracy - stąd też uważa że są to jednostki szkodliwe społecznie, którym należy odebrać wolność, a nadprogramowych osobników po prostu wysłać na ubój.



Jak przystało na członka dumnego członka rodu Malfoy, Asmodeus był osobą pełną godności, zawsze wpasowany w sytuacje, zawsze z klasą. Zawsze dbał by oblicze które pokazywał światu było nieskazitelne, zaś jego decyzje zawsze były przemyślane, możnaby wręcz rzec taktyczne.
No, chyba że obalił dwie butelki whisky, a potem wpadał na genialny pomysł - "hej, ten Zakazany Las nie może być taki Zakazany jak mówią". Wtedy już było gorzej, nie tylko z zachowaniem godności ale i z owymi przemyślanymi decyzjami. Gorzej? Nie, sam w sobie pomysł był idiotyczny, jednakże nie przeszkadzało mu to ani troche, miał bowiem wrażenie że kto jak kto, ale taki absolutny geniusz, takie chodzące złoto, taki czysty ideał jak on, przecież nie może sie mylić. Nie od dziś jednak wiadomo, że przypływ mądrości mierzy się upływem żółci, a aktualnie wszelkie świadome myśli które ewentualnie mogłyby powstrzymać go przed wpakowaniem się w tarapaty były przykryte jego wewnętrznym rozdarciem - co ze sobą zrobić, jaki mieć na samego siebie pomysł? Jednocześnie czuł wielki napływ sympatii do wszystkiego w okół i ogromną odrazę do wszystkich żyjących istot, a ta wewnętrzna walka prowadziła go...w sumie do niczego. Gdy tylko był w stanie w swojej własnej głowie sformułować jakąkolwiek świadomą myśl, było to natychmiast skrywane za cichym, wewnętrznym głosem, którego wypowiedzi zazwyczaj zaczynały się "Asmoś, wiesz co by było zajebiiiiiiiiście zabawne?".
Toteż w pogardzie mając wiatr rwący i mroczną atmosferę ciemnej kniei, wędrował pomiędzy drzewa, uzbrojony tylko w różdżkę i niedopitą flaszkę. Niestety zdążył już zapomnieć po co tak właściwie tu zmierzał, miał jednak pewność że nawet jeśli zapomniał o celu, to sama w sobie podróż może okazać się na tyle fascynująca, że nie będzie niczego żałował. Myśli w jego głowie pędziły jak oszalałe, nie przyjmowały jednak żadnej sensownej formy, a nawet jeśli już tak się zdarzyło, to unikało to jego percepcji praktycznie od razu. Niezrażona tym jednak latorośl, powtórzę, dumnego rodu Malfoy, wpadł na genialny plan. Chwycił więc leżący w pobliżu badyl, zawiesił na nim majtki (kobiecie, ale prawdopodobnie nie jego - zazwyczaj nie nosił damskiej bielizny, chociaż kto go tam wie po paru głębszych) i wbił tak zaimprowizowaną flagę pomiędzy czterema drzewami.
- W imjeeen--ju Wielgiej Bryt-*hik*aanji...pszszszeejmuuuje ten teren...zgodnjjjje z *hik* tradysjo....hultyfowano w hojeeej rodzjjjiiine od *hik* poholeń...iii...nadajjjjeee jeeej *hik* szlaetną...*hik*...szlaetne....*hik*...miano...Łodygon - wyrzucił z siebie dość głośno, w równie szlachetnym dialekcie co owe miano, zwanym przez niektórych "aśenaebem". Na pewno ten dialekt też kultywowano w jego rodzinie od pokoleń, tylko nikt sie na głos nie przyznawał, a jeśli nawet nie to oto nadchodzi on, Asmodeus Malfoy, gotów by rozpoczynać nowe tradycje. Był absolutnie pewny, że owa tradycja przetrwa lata.
Wtem dostrzegł jakieś poruszenie pomiędzy krzakami. "Doskonale" - pomyślał - "To zapewne nowi krajanie pięknego miejsca, którego nazwę dziś ustanowiłem". Ku jego zawodowi, nie byli to wcale chłopi gotowi robić na akord i oddawać dziesięcine, a zaledwie centaury. Cholerne centaury. To mają być jego krajanie? "A chuj. Na bezgrinngociu i skrzat goblin" - przeszło mu przez myśl i postanowił wygłosić swe orędzie do poddanych, którzy zapewne z radością go wysłuchają.
- Żanooofnee ma...łe....kusyki...uhoszcie...głoowyy pszed ważym...now... - zaczął, ale jego wspaniała mowa została przerwana. Normalnie nie przeszkadzałby sobie, ale strzała w barku trochę go otrzeźwiła. "Co do chuja" - przeszło przez ten jego pusty tleniony łeb, jednakże ta nagła sytuacja potencjalnego zagrożenia życia sprawiła, że zaczął myśleć trochę trzeźwiej. Wiedział że jest wiele remediów na niezadowoloną ludność, w tym jednak wypadku miał do czynienia z centaurowatością, a na tym się akurat nie znał. Chyba najbardziej jak tylko można się było nie znać na czymkolwiek, podjął więc jedyną decyzję która wydawała mu się w tej chwili logiczna.
Zaczął palić podkowę, pędzić i kolokwialnie mówiąc zapierniczać, aż się za nim kurzyło. Wiedział jednak że nie jest to ucieczka tchórza - to taktyczny odwrót, by później uderzyć ze zdwojoną siła.
To wszystko wydawało się zarówno tak realne jak i odrealnione, że jeszcze kilkadziesiąt sekund po przebudzeniu gotów był do dzikich uników przed lecącymi strzałami i walki na śmierć i życie z własną kołdrą. Wiedział jednak że będzie musiał poważnie ograniczyć czytanie książek pozbawionych wartości przed snem, bo następnej takiej eskapady mógłby nie przeżyć - a nawet śmierć podczas snu postrzegał jako słabość - ktoś taki jak on nie mógł sobie na to pozwolić.


AKCEPTACJA

Możesz już rozpocząć swoją przygodę z Mortisem! Mamy nadzieję, że będziesz się z nami dobrze bawić. W tej wiadomości, poza informcją o przyjęciu Cię do grona naszych graczy, zostawimy Ci wskazówki, co do Twoich następnych kroków na forum. Przeczytaj je uważnie i uzupełnij wszystko zanim wejdziesz na fabułę.

Przez wzgląd na swoją przynależność do domu w Hogwarcie dołączasz do grupy Slytherin na start. W tym roku trafiłeś do pokoju numer 1.

Na start otrzymujesz

PUNKTY

280

GALEONY

90

PRZEDMIOT

Sejf kieszonkowy

Sejf kieszonkowy – z pozoru małe, srebrne pudełko zdobione kilkoma jadeitami. Wyżłobione na pokrywie węże zsuwają się na zamknięcie, które chociaż ma dziurkę do klucza, nie może zostać otwarte żadnym. W rzeczywistości jest to mały sejf, który (choć sam mieści się w dłoni) ukryć może przedmioty nawet dwa razy większe niż on – wszystko, co nie przekracza wymiarów 40x40 centymetrów. Otworzyć go może tylko jego właściciel.
Osoba postronna chcąca go otworzyć ma jedną szansę na powodzenie – rzut na zaklęcie otwierające zamki na trudnym poziomie o wyniku na kości 20.

Przed rozpoczęciem gry czeka Cię jeszcze trochę formalności. Przede wszystkim należy wykupić zaklęcia korzystając z naszego straganu, do którego napisaliśmy również tutorial. Po zdobyciu pierwszych zaklęć, wypadałoby dać Mistrzowi Gry znać o  ulubionym przedmiocie szkolnym, znajomości języków obcych, postaciach NPC, ekwipunku, czy chorobach postaci. By tego dokonać należy wejść do tematu z aktualizacjami mechanicznymi. Na spokjnie przeczytaj sobie pierwszy post, w którym wypisane masz wszystkie informacje, o których powinno się poinformować Mistrzów Gry. Na start nie dostajesz żadnych biegłości i bonusów, ponieważ grasz uczniem.

W następnej kolejności powinno się założyć kilka wymaganych tematów – skrytkę bankową, sowią pocztę i dziennik. Linki do wzorów znajdują się na samym dole tej wiadomości. Pamiętaj! W skrytce bankowej musisz wypisać wszystkie zdobycze (pieniądze, przedmioty, czekoladowe żaby) i podlinkować je do konkretnych postów, w których ten przedmiot został Ci wręczony – w przypadku przedmiotów na start będzie to ten post.


Proponowane relacje na start

RODZINNE

@Berty Crouch (kuzyn)
@Frankie Crouch (żona kuzyna)
@Andromeda Crouch (córka kuzyna)

SZKOLNE

@Layton Lestrange (dyrektor, opiekun domu)
@Perseus A. Carrow (prefekt Slytherinu, kolega z domu)
@Persephone R. Travers (koleżanka z domu)
@Eleonora Travers (koleżanka z domu)
@Azra Bătrân (koleżanka z domu)
@Isaac Scamander (kolega z roku)

Nie zapomnij zapisać się na lekcje – niektóre mogą być dla Ciebie obowiązkowe, na inne warto zwrócić uwagę w zależności od tego, o jakich praktykach i stażach myślisz. W szkole mamy również dość sporą liczbę klubów zainteresowań, do których możesz należeć, między innymi Koło Zaklęć i uroków lub Klub Potyczek Czarodziejskich. Nie zapomnij zgłosić wyników z SUM-ów, jakie pisałeś rok temu.


Przydatne linki


Jeżeli chcesz otrzymać dodatkowe punkty rozwoju - uzupełnij opis usposobienia i biografię w edycji profilu, a potem poinformuj nas o tym w temacie z aktualizacjami mechanicznymi! Mistrz Gry przyzna ci od 10 do 30 punktów. Dodatkowe punkty możesz również otrzymać za zaproszenie do gry swojego znajomego – za każdą osobę, która napisze kartę i rozegra przynajmniej jedną sesję otrzymasz kolejne 30 punktów!

Karta sprawdzona przez Kalina.