Mortis - Czarodzieje 1939

Pełna wersja: Aperacjum, gazetka szkolna / Relacja z Turnieju pojedynkowego
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Aperacjum!

marzec-maj 1939




DRUGI OGÓLNOSZKOLNY TURNIEJ POJEDYNKOWY


20 lutego 1939 r. odbyła się druga edycja szkolnego turnieju pojedynkowego. Większość z nas pamięta jeszcze ten zeszłoroczny, lecz są i tacy, którzy nie mieli okazji uczestniczyć w tym wydarzeniu. Przypomnimy więc w wielkim skrócie najważniejsze informacje!
Uczestnicy: Andromeda Crouch, Ann Farewell, Comyna Bartram, Hazel Scamander, Vittoria Zabini, Leo Medwick, Perseus Carrow i Rhys Yaxley.
Zwycięzca: Vittoria Zabini.


W tym roku turniej cieszył się jeszcze większym zainteresowaniem niż poprzednio. Do udziału zgłosili się: Andromeda Crouch, Azra Bătrân, Eleonora Travers, Josephine Collingwood, Madelyn McKinley, Persephone R. Travers, Arthur Ollivander, Casimir Lestrange,  Isaac Scamander oraz Sebastien Bătrân. Być może dodatkowa ocena z OPZM okazała się świetną zachętą?


Pierwszą turę pojedynków rozegrała błyskawicznie Azra Bătrân, która rozłożyła kolegę z Domu Węża – Casimira Lestrange'a w dwóch rundach! Persephone Travers zabłysnęła solidnie postawioną tarczą, która ostatecznie niewiele jej pomogła. Ślizgonka wróciła w końcu do swoich przyjaciół na trybunach, rozgromiona przez Isaaca Scamandera. Natomiast Eleonore Travers pojedynkując się w trzech rundach z Madelyn Mckinley zakończyła starcie w świetnym stylu, pokonując przeciwniczkę pomimo przepaski na oczach, to dopiero trzeba mieć wyczucie! Tymczasem Andromeda Crouch wystawiła na próbę silną wolę Josephine Collingwood, której zafundowała stadko nietoperzy wylatujących z nosa. Gryfonka oddała ostatnią rundę rzucając swoją różdżką o ziemię. Z ostatniej pary, którą byli Arthur Ollivander i Sebastien Bătrân, nie nikomu nie udało się przejść do następnej tury turnieju. Pomimo wygranej Ollivandera został on zdyskwalifikowany przez niefortunne zdarzenie. Z nieokreślonego bliżej kierunku w Krukona poleciało paskudne zaklęcie, które wysłało go do Skrzydła Szpitalnego.


W trakcie pierwszej rundy akcja nie toczyła się tylko na stanowiskach pojedynkowych. Z trybun Hufflepuffu osunął się kartonowy borsuk, za cel ataku obierając sobie dyrektora Lestrange'a! Na całe szczęście, niefortunny zwierz nie miał szans z panem dyrektorem i został z powrotem doprowadzony na swoje miejsce, to jest – w ramiona kibicujących i trochę zestresowanych atakiem na głowę szkoły Puchów.


W tym czasie półfinał rozpoczął się bardzo dynamicznie – Azra Bătrân i Eleonora Travers rozegrały swój pojedynek w zastraszającym tempie. W pierwszej rundzie zwyciężyła pierwsza z dziewcząt, błyskawicznie unieruchamiając przeciwniczkę za pomocą Drętwoty. Druga runda okazała się lepszym pokazem umiejętności obydwu Ślizgonek, gdy te spektakularnie zderzyły się swoimi zaklęciami. Finalnie to jednak Azra pokonała kuzynkę w tej konkretnej próbie sił. Może za rok Eleonora się odbije?
Druga para pojedynkowa - Andromeda Crouch i Isaac Scamander walczyli zdecydowanie dłużej. Pierwszy punkt poleciał do Krukona, ale jego szczęście dość szybko się skończyło. Dwa kolejne starcia wygrała jego przeciwniczka, śpiewająco rozgramiając go przez dosłowne związanie mu rąk.


W finale spotkały się więc dwie Ślizgonki – Azra i Andromeda. Trybunach, szczególnie te po zielonej stronie, zaczęły świętować i szaleć jeszcze zanim pojedynek się rozpoczął. Dla nich nie ważne, która z dziewcząt wyszłaby z tego starcia zwycięsko, Puchar miał trafić w ręce Domu Węża tak czy siak. Ostatecznie to panna Crouch, bogatsza o doświadczenia z zeszłego roku, szybko i precyzyjnie zakończyła pojedynek po dwóch rundach i odebrała Puchar z rązk samego dyrektora Lestrange'a.


Dzięki inicjatywie profesora McBride'a mogliśmy cieszyć się tą niesamowitą, pełną emocji imprezą już po raz drugi. Należą mu się za to szczególne podziękowania i słowa uznania! Każdego, kto byłby zainteresowany dołączeniem do Koła Potyczek Czarodziejskich odsyłamy właśnie do gabinetu profesora, gdzie będziecie mogli dowiedzieć się więcej o sztuce pojedynkowania.


W tym miejscu chcielibyśmy uczulić Was, nasi drodzy czytelnicy i widzowie, że magiczne pojedynki to bardzo wymagający i odpowiedzialny sport. Liczy się w nim nie tylko znajomość zaklęć, refleks i wyczucie, ale także honor i poczucie sprawiedliwości. Każdy pojedynkowicz ciężko pracował, aby wziąć udział w turnieju i to co przytrafiło się naszemu koledze, Arthurowi Ollivaderowi, jest bardzo przykre. Chociaż nie udało się ustalić sprawcy tego incydentu mamy nadzieję, że sprawiedliwości stanie się za dość. Najlepiej by było, gdyby autor zaklęcia sam zgłosił się do pokoju nauczycielskiego, kierowany resztkami sumienia i honorem, lecz jeśli ktokolwiek ma jakieś informacje w tej sprawie, prosimy o kontakt.