Mortis - Czarodzieje 1938
Oddział: Zakażenia Eliksiralne i Roślinne - Wersja do druku

+- Mortis - Czarodzieje 1938 (https://mortis.org.pl)
+-- Dział: Rozgrywka fabularna (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=8)
+--- Dział: Londyn (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=38)
+---- Dział: Szpital świętego Munga (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=48)
+---- Wątek: Oddział: Zakażenia Eliksiralne i Roślinne (/showthread.php?tid=1856)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11


Oddział: Zakażenia Eliksiralne i Roślinne - Administrator fabularny - 31-12-2015

[Obrazek: W9SsYQc.png]
Lokalizacja: III piętro

Naprawdę nie ma znaczenia, czy to ktoś próbował Cię otruć czy całkiem świadomie wpadłeś na pomysł, aby wypić swój pierwszy, własnoręcznie zrobiony eliksir. Przyjdź tu czym prędzej, a jeśli nie jesteś w stanie doczołgać się o własnych siłach, poproś kolegów lub nauczycieli o pomoc! Wszelkie wysypki, układające się w kształt choinek, a także wymioty i  omamy leczymy właśnie w tym miejscu.

***

Do środka prowadzą szerokie, dwuskrzydłowe drzwi. Podłużna, nisko sklepiona sala podzielona mobilnymi parawanami z białych płócien naciągniętych na metalowe szkielety, które swoją obecnością zapewnić mają tak pacjentom, jak i opiekującym się nimi uzdrowicielom, nieco spokoju i prywatności. Poza tym w pomieszczeniu znajdują się dwa szeregi prostych, metalowych łóżek zaścielonych nieprzyjemnie pachnącą, szorstką pościelą - każdy z prostym stoliczkiem słabo udającym szafkę nocną. Gdzieniegdzie pod ścianami rozstawione są pojedyncze krzesła.

Z tyłu sali znajdują się drzwi prowadzące do gabinetu, w którym zazwyczaj przesiadują pracujący na oddziale uzdrowiciele. Nic nadzwyczajnego - stolik, trzy krzesła, regał z książkami, wieszak na płaszcze, biurko z lampką oraz ociężale wyglądająca, metalowa szafa na dokumenty, opatrzona stosownymi adnotacjami na każdej z szuflad. Najważniejszą częścią pokoju jest prawdopodobnie przejście do zamkniętego zwykle na klucz magazynu, gdzie znaleźć można zapas przydatnych mikstur oraz leków.




RE: Zakażenia Eliksiralne i Roślinne - Arsen Drake - 02-02-2017

Dzisiejszy dzień w szpitalu nie wyglądał zwyczajnie. Dawno nie było takiego zapotrzebowania na najróżniejsze antidota i eliksiry lecznicze. Wszelkie zapasy się pokończyły i musiał na bieżąco nadrabiać braki. Co Ci ludzie sobie myśleli, to już było zagadką, ale napływali do szpitala tłumnie i każdy z innym problem. Oczywiście o wszystkim dowiadywał się od innych magomedyków lub gdy szedł zanieść konkretny eliksir dla pacjenta. Nie miał za wiele czasu na spacerowanie po szpitalu.
Przecież gdy zaczyna odczuwać się nudę w sferze łóżkowej, najlepszym pomysłem jest dołączenie zabawki, jak na przykład macek tentakuli. Szkoda tylko, że ci debile nie potrafili odróżnić tentakuli jadowitej od tentakuli pospolitej. Zakończenie igraszek byłoby na pewno przyjemniejsze. Albo w przypadku, gdy jest się singielką i odczuwa się popęd seksualny, można zadowolić się w samotności. A że czarodzieje są zdolni i mają na wszystko czar to i na to powinien jakiś być. Kobieta wylądowała z poskręcanymi jelitami w supełki po użyciu przypadkowego zaklęcia.
Mężczyzna pokręcił tylko głową z zażenowaniem, gdy wspomnienia z całego dnia powróciły i nacisnął klamkę do sali na oddziale zakażeń eliksiralnych i roślinnych. Gdy było już trochę spokojniej, mógł zrobić obchód po każdym z oddziałów i posprawdzać, czego jeszcze brakowało. Obawiał się, że tej nocy, która dopiero się zaczynała, nie pośpi za wiele i jutro znowu współpracownicy będą się dopytywać czy nic się nie stało.
- Coś mi tu nie pasuje. – podrapał się po brodzie i spoglądał uważnie w zawartość szafki. – Czegoś brakuje… To jest, to też…. Jest… O, eliksir wzmacniający. – przeglądał po kolei wszystkie buteleczki aż znalazł powód jego zdziwienia. Nikt nie dawał na tym oddziale tego eliksiru, ale leżał w razie poważnej potrzeby. Właściwie prawie nigdzie się go nie dawało, bo zazwyczaj pacjenci mieli po prostu odpoczywać a nie wstawać bez potrzeby. Oznaczało to zapewne, że któryś z pracowników siedział tutaj ponad swoje siły i potrzebował zastrzyku energii. Mogło to skutkować poważnymi konsekwencjami dla pacjentów, gdyby popełnił podczas leczenia jakiś błąd spowodowany brakiem pełni świadomości. W dzień dowie się, o co chodziło.
Wyjął resztę buteleczek, które pochował w kieszeniach długiej czarnej szaty, po czym rozejrzał się po pomieszczeniu. Lubił tę pracę i nawet podobne dni do tego, gdy odczuwał coraz większe zmęczenie, sprawiały, że czuł się potrzebny.


RE: Zakażenia Eliksiralne i Roślinne - Marjory Steward-Baxter - 04-02-2017

Marjory postanowiła wybrać się do swojego znajomego w odwiedziny. Właściwie był to dość konkretny powód. Największym problemem okazało się przywdzianie czegoś odpowiedniego. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że nie posiada niczego skromnego na wizytę w szpitalu. Wszystkie szaty i suknie były zbyt eleganckie, bądź ekstrawaganckie. Wtem jej wzrok padł na jakieś ciemne zawiniątko na dole szafy. Złapała za szmatkę, która okazała się ciemno fioletową dopasowaną szatą przydobioną na piersiach pojedynczym haftem prostokątu okalającego dekolt. Na samym środku wyszyty był jeszcze okrąg, co wyglądało trochę, jak pierścień przewleczony przez kanciaty naszyjnik. Może być. Włożyła szatę, związała włosy blisko głowy zostawiając jedno luźniejsze pasmo z przodu. Mocno zaznaczone oczy, szminka, nieco już zbladła od rana, ale tak mogło być. Obuła się, przykryła futrzanym płaszczem, po czym opuściła mieszkanie, nie zapominając oczywiście rękawiczek i kapelusza z szerokim rondem. Słońce już zaszło ale lepiej było się zabezpieczyć.
Spacer do Munga był całkiem przyjemny. Weszła do środka, nie ukrywając w recepcji celu swojej wizyty. Skierowana na odpowiednie piętro, stąpała powoli rozglądajac się za poszukiwaną twarzą. Niestety nikogo, prócz pacjentów, nie mogła dostrzec, a ich nie chciała zaczepiać. Dostrzegła w końcu jakieś drzwi, spod których sączyło się światło. Skład eliksirów? Tak, tutaj mogła go znaleźć. Zapukała do drzwi.


RE: Zakażenia Eliksiralne i Roślinne - Mistrz Gry - 28-02-2017

(Uwalnianko postaci)

Koniec sesji




RE: Zakażenia Eliksiralne i Roślinne - Mistrz Gry - 24-07-2017

24.07.1935 rok, 7.50


Rozpoczynał się kolejny tydzień pracy, lecz ten będzie o wiele ciekawszy, szczególnie dla niektórych. Rozpoczęły się wakacyjne praktyki. Na oddziale zakażeń eliksiralnych i roślinnych uczniami zająć miał się @Matthias Greengrass. Spotkanie rozpocząć się miało w pomieszczeniu dla personelu. Stały w nim szafy na dokumenty, kilka książek, paprotka, a także nieduży okrągły stół otoczony czterema krzesłami. Mężczyzna nie wiedział wiele o swoich podopiecznych, jedynie imiona i nazwiska: @Lena Bletchley i @Monty Rowle.


RE: Zakażenia Eliksiralne i Roślinne - Matthias Greengrass - 24-07-2017

Matthias Greengrass naprawdę nie wiedział, czym sobie zasłużył, aby prowadzić tegoroczne praktyki wakacyjne. Rozumiał, że szpital świętego Munga potrzebował nowych uzdrowicieli. On sam nie raz podczas zabieganych dyżurów błagał, żeby było ich więcej... tylko dlaczego to ON musiał zajmować się praktykantami świeżo po Hogwarcie?! Przecież były tutaj osoby bardziej doświadczone. Matthias nie był na tyle arogancki, aby myśleć inaczej.
Jednak z ordynatorem nie można było się kłócić.
Dlatego czarodziej siedział sobie w pomieszczeniu dla personelu, pijąc herbatę i czekając na praktykantów. Nie wiedział o nich wiele, jedynie znał imiona - Monty Rowle oraz Lena Bletchley. Kojarzył nazwisko tylko pierwszego, ale dla Matthiasa nie miało to praktycznie znaczenia. Tutaj liczyły się jedynie ich umiejętności i wiedza, a nie imiona. Dlatego też mężczyzna planował przetestować je, a przy okazji czegoś nauczyć tą dwójkę. 
W końcu nie wiadomo, kiedy te wiadomości im się przydadzą.


RE: Zakażenia Eliksiralne i Roślinne - Monty Rowle - 24-07-2017

Montgomery Milton Rowle został wystrojony w najlepszą koszulę i nowe spodnie. Mama Rowle zadbała, by Monty wyglądał odpowiednio na swoim pierwszym dniu praktyk. Nawet sama zaczesała mu grzywkę, mimo zapewnień syna, że jest już dorosły!
Rodzina śmiała się, że mama przeżywa pierwszy taki sukces Monty'ego o wiele bardziej niż sam zainteresowany. Nie było to prawdą - choć chłopiec dobrze ukrywał nerwy, nie udało mu się całkowicie pozbyć uczucia, że być może znalazł się w złym miejscu. Przecież na SUMach miał tylko jeden wybitny!
Musiał mieć prawdziwe szczęście, że akurat udało mu się załapać. Teraz tylko musiał wykazać się tym, czego nauczył się przez ostatnie pięć lat.
Znał szpital św. Munga lepiej, niż chciałby. Spędził tu zdecydowanie zbyt dużo czasu. Na odpowiedni oddział dotarł bez większych problemów. Nie wiedział, czy jest jedynym praktykantem w tym roku. Oby tak było! Mniejsza konkurencja była wygodna.
Wytarł wilgotne ze stresu dłonie w swoje idealne spodnie. Mama z pewnością krzyczałaby na niego za to, co właśnie zrobił.
Zapukał do drzwi gabinetu, do którego miał się zgłosić. Miał wrażenie, że jest za wcześnie.


RE: Zakażenia Eliksiralne i Roślinne - Mistrz Gry - 26-07-2017

Godzina ósma wybiła. Panienka Bletchley jeszcze się nie zjawiła, lecz praktyki należało rozpocząć. Przed Matthiasem stało dość ciekawe wyzwanie. Praktyki nie miały ogólnego planu. Przekazano mu tylko, albo pokazał uczniom, jak wygląda praca w szpitalu. Mógł ich nauczyć podstawowej wiedzy i zabiegów, a także zlecać wykonywanie prostych czynności, również związanych z pacjentami. Na kilka pierwszych dni praktyk, Matthias został zwolnione ze swoich dotychczasowych obowiązków i wróci do nich później, kiedy praktykanci będą mieli wiedzę wystarczającą, żeby mu pomagać.

Nie będę odpisywać co turę, tylko kiedy będzie taka potrzeba, np. kiedy wybierzecie się na "zwiedzanie" pacjentów.


RE: Zakażenia Eliksiralne i Roślinne - Lena Bletchley - 26-07-2017

Wiedziała, że jeśli będzie musiał być gdzieś na czas to na pewno nie da rady być wcześniej. Los mścił się na niej od dłuższego czasu, nie mogła tylko zrozumieć dlaczego zaczął to robić dokładnie w tym czasie, kiedy wreszcie zaczęło jej na czymś zależeć. Weszła dosłownie moment po tym, kiedy sądna godzina wybiła. Miała nadzieję, że nie stanie się przez to nic wielkiego. W końcu to prawie nie spóźnienie... to wejście równo z czasem, co w sumie też nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale może nie oberwie się jej na samym początku. Naprawdę chciała tam być! Po prostu znowu jakoś tak wyszło, że wszystko przeciwko niej. Dotarła w odpowiednie miejsce i liczyła na to, że teraz już wszystko potoczy się dobrze. Zdążyła zauważyć, że nie jest jedyną osobą, która wybrała sobie to miejsce na praktyki, jednak będzie musiała to jakoś przeboleć. Skoro wybrał właśnie tak to znaczy, że nie może być aż tak nieznośny, jak reszta ludzi. Skoro został wybrany nie może być też głupi. Same pozytywy tego ranka jeśli nie liczyć wejścia na ostatnią chwilę, a raczej po niej. Sama nie osiągnęła jakiś wyżyn własnych możliwości, ale jednak nawet pomimo wpadek jest tutaj. Nic tylko wykorzystać to. Postarać się i wreszcie po tych wszystkich latach nauczyć się czegoś naprawdę przydatnego.


RE: Zakażenia Eliksiralne i Roślinne - Matthias Greengrass - 27-07-2017

Słysząc pukanie do drzwi, Matthias przestał pić herbatę i wstał, aby otworzyć drzwi nowym praktykantom. A przynajmniej podejrzewał, że to byli oni. W końcu, kto inny miałby prosić o pozwolenie na wejście? To pomieszczenie należało do uzdrowicieli z tego oddziału, więc nie musieli pukać, zaś pacjenci byli zbyt zajęci leżeniem na łóżkach oraz chorowaniem, aby nawet pomyśleć o wejściu tutaj.
Jednak otwierając drzwi, mężczyzna zauważył tylko jedną osobę. 
Był to dość elegancko ubrany chłopak o ciemnych włosach. Nie wyglądał na zestresowanego, a przynajmniej tak wydawało się Greengrassowi. Spoglądając na zegarek uzdrowiciel zauważył, że młodzieniec był idealnie na czas. Albo praktykant nie mógł się doczekać, albo cenił sobie punktualność.
- Monty Rowle, jak mniemam? - powiedział Matthias, spoglądając na młodego Rowle'a. Z twarzy wyglądał on dość znajomo, jednak uzdrowiciel nie mógł sobie przypomnieć, gdzie go już wcześniej widział. Może był kiedyś jego pacjentem? - Jesteś idealnie na czas. Zapraszam do środka. - dodał, jeśli chłopak okazał się być praktykantem, po czym otworzył bardziej drzwi i zaprosił go do środka. Widział też, że w ich kierunku zbliżała się jakaś dziewczyna, która prawdopodobnie była drugą praktykantką. Greengrass postanowił na nią poczekać przy drzwiach, skoro już i tak tam stał. 
- Lena Bletchley? - zapytał się uzdrowiciel, chcąc się upewnić, co do tożsamości dziewczyny. Była trochę spóźniona, ale Matthias zamierzał przymknąć na to oko ten jeden raz. Oczywiście planował powiedzieć praktykantom, aby na przyszłość zawsze przychodzili na czas, gdyż z pewnością unikną tym sposobem wielu kłopotów.