Mortis - Czarodzieje 1939
Sala zajęć artystycznych - Wersja do druku

+- Mortis - Czarodzieje 1939 (https://mortis.org.pl)
+-- Dział: Rozgrywka fabularna (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=8)
+--- Dział: Hogwart (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=40)
+---- Dział: Piętro VII (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=63)
+---- Wątek: Sala zajęć artystycznych (/showthread.php?tid=2395)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21


Sala zajęć artystycznych - Administrator fabularny - 25-05-2016

Sala zajęć artystycznych


Lokalizacja: Piętro VII, Hogwart



[Obrazek: llDM2ym.jpg]

Pomieszczenie jest dość spore, z drzwiami znajdującymi się na samym końcu sali, w kącie. Naprzeciwko od wejścia, w rogu pokoju znajduje się miejsce przeznaczone dla modela - składa się ono z podestu, krzesła, draperii powieszonej na ścianie oraz białej skrzyni. Uczniów oddziela od niego ustawiona wzdłuż ściany wystawa martwej natury w przedziwnych, przyciągających oko kolorach. Po prawej znajduje się sporej wielkości antresola z kilkoma półkami, na których składowane są dopiero schnące prace. Pod antresolą stoi biurko, za którym ustawione są szafy i kufry, zawalone rupieciami wszelkiego rodzaju. Po bokach porozstawiane są krzesła, sztalugi i stoliczki. Słowem - wszystko, co potrzebne jest do przeprowadzania zajęć Koła Artystycznie Uzdolnionych.




Re: Sala zajęć artystycznych - Kaylin Fawley - 25-05-2016

Nigdy wcześniej nie odważyła się pojawić na zajęciach Koła Artystycznie Uzdolnionych. Talentu nie miała, jej zdolności po prostu nie istniały, a ponieważ lekcje prowadził sam profesor Bułhakow - po prostu nie chciała się przed nim zbłaźnić. Wiele razy myślała, czy by po prostu nie przyjść któregoś razu, by popatrzeć na niego, porozmawiać. Ostatecznie jednak zawsze rezygnowała, jeżeli chciała porozmawiać, mogła przyjść do niego w każdej chwili. I przy okazji nie robić z siebie totalnej idiotki.
Teraz było zupełnie inaczej. Kaylin dostała zaproszenie od samego Vaksilija i o mało nie zleciała z łóżka, gdy przeczytała wiadomość od niego. Od razu odpisała, bez wahania zgadzając się na bycie modelką, choć przecież nie miała za grosz pewności siebie i uważała, że to nienajlepszy pomysł. Tak nieciekawego obiektu do malowania z pewnością nigdy nie mieli. Ale, kto by się tym przejmował, kiedy sam Bułhakow zaprasza?
Ostatnimi czasy nie spędzała z nim prawie w ogóle czasu, bo zawalony obowiązkami wicedyrektora profesor miał swoje rzeczy na głowie, a i ona miała co robić - koniec roku zbliżał się wielkimi krokami. Stwierdziła więc, że będzie to świetną okazją na to, żeby chociaż sobie na niego popatrzeć - zanim wyjedzie do Rosji, o czym powiedział jej już w walentynki, a z czym biedne dziewczę nie mogło się pogodzić. Ubrana bardzo schludnie, jak zawsze, wypachniona delikatnymi perfumami szła więc przed siebie dziarskim krokiem myśląc o profesorze B. i o tym, jak bardzo go uwielbiała. Nie obchodziło ją nawet to, że na zajęciach będą inni, bowiem na zaproszeniu jasno było napisane - niespodzianka po zajęciach.
Weszła do sali i zdała sobie sprawę z tego, że swoim zwyczajem przyszła pierwsza. No cóż, poczeka. Usiadła w jednej z ławek i bawiąc się rąbkiem spódnicy po prostu czekała.


Re: Sala zajęć artystycznych - Iga Nox - 26-05-2016

Jak zwykle przed czasem Iga pojawiła się w sali. Piętnaście minut.
Właśnie tyle. Taaak... nowy rekord, przy biegu z dormitorium miedzy miętrami aż dotarła do
do sali artystycznej.
Tak więc pędząc tak o! po prostu przez korytarz dotarła do sali gdzie miało się odbyć spotkanie dla uzdolnionych.
Aż dziwne, że nikogo nie staranowała. W każdym razie... Będąc już przed salą na chwilę stanęła, wzięła głęboki oddech i chwyciła za klamkę.
Weszła do pomieszczenia. No i stała się niesamowita sprawa! była pierwsza! Prawie...
-Cześć - odparła trzymając torbę w ręku. Rozejrzała się po sali po czym usiadła do ławki tej bliżej okna i czekała.


Re: Sala zajęć artystycznych - Hope Potocka - 26-05-2016

Zajęcia artystyczne. Ciekawe co też będą dzisiaj robić? Najchętniej by się zajęła obrazem z balu. Może akurat będą mieli wolną rękę. W końcu zbliża się koniec roku i nauczyciele nie mają specjalnie czasu na pierdoły. A koła z całą pewnością tym teraz były.
Zabrała co miała i ruszyła szybkim krokiem do sali, w której miały odbyć się zajęcia. Jednak w miarę zbliżania się do niej, jej tempo malało. Najpierw przypomniała sobie o Fletcherze. Znowu będzie zbyt blisko. Znowu może być ryzyko, że się do niej odezwie. Z drugiej strony nie widziała go tak dawno... Ale był jeszcze ktoś. Seymur. Na balu zaprosił ją na ów bal i nawet zatańczyli kilka razy, ale... właściwie nie wiedziała, jak go traktować. Ich ostatnie spotkanie miało miejsce na zajęciach dodatkowych z eliksirów, gdzie zrobiła niemal całą pracę za niego, bo chłopak po prostu zasnął. Od tego czasu... oh, minęło już właściwie więcej niż pół miesiąca. Data czwartego kwietnia na zawsze utknie w jej pamięci.
Zapał Hope trochę zgasł, kiedy wchodziła do sali. Rzuciła Idze nieco smętny uśmiech, po czym jej wzrok padł na Wittermore.
Że co?
Nadzieja zamrugała kilka razy. Przecież Krukonka nie należała do tego koła, po co tu przyszła? Hope bardzo się nie podobało, że ostatnio same w niej rodzą się negatywne uczucia do blondynki. Przecież nie zrobiła niczego złego. Powinna nawet jej współczuć tego, że była z Carrowem na balu. Ha! Ciekawe, czy właściwie widziała, jak jej cudowny partner skończył. Może powinna pokazać Kaylin swoje rysunki z balu. W końcu trzy z nich z pewnością by ją zainteresowały. Wittermore z Carrowem, Wittermore przyklejona do Bułhakowa, a potem Graysen na podłodze z Antygoną.
Wchodząc wgłąb sali pomachała Idze, ale usiadła obok Krukonki. Bo czemu by nie.
- Cześć, Kaylin - uśmiechnęła się, aczkolwiek przez korytarzowe rozmyślania wciąż była w średnim humorze.


Re: Sala zajęć artystycznych - Vakel Bułhakow - 26-05-2016

Vakel wyjątkowo lubił uczyć dzieciaki tworzyć, szczególnie dlatego, że na zajęcia artystyczne prowadzone przez pana B. zgłaszały się głównie osoby spokojne i opanowane, lubiące poznawać nowe rzeczy i, co uważał za najważniejsze - pracowite. Wszyscy byli przecież samoukami, więc do samodzielnej pracy w wolnym czasie nie musiał nikogo zmuszać - po prostu poszerzał ich horyzonty. No, w większości przypadków.
- Doprawdy, Miracle, czasami mam wrażenie, że żyjesz w jakimś innym świecie. Proszę, oto sala od naszych zajęć, którą mijasz przynajmniej raz dziennie od sześciu lat. Tylko Quidditch wam w głowie. - mówił wchodząc z dziewczyną do środka, prowadząc ją za rękę, bo przy Kim tracił wszelką nadzieję na młodsze pokolenie. Zgubić się we własnej szkole! Tak, to było możliwe. - Zmykaj do swoich. - puścił ją i poklepał po plecach, zostawiając uchylone drzwi na wypadek, gdyby ktoś miał zamiar jeszcze dojść.
- Dzień dobry wszystkim! - powiedział śpiewnym głosem, po czym ruszył w stronę dzisiejszej modelki, a właściwie... skrzyni za nią, ale uśmiechając się przy tym do Kaylin ciepło. - Byłbym wdzięczny, gdybyś skoczyła się przebrać. - szepnął, wręczając jej suknię uszytą... z samych kwiatów. Sięgająca ziemi kreacja składająca się z masy miniaturowych detali była niewątpliwie piękna, ale z pewnością trudna do przeniesienia na papier. I po cóż pan profesor tak kombinował?


Re: Sala zajęć artystycznych - Kim Miracle - 26-05-2016

Kim uwielbiała rysować, mimo że nie była w tym jakaś najlepsza. Rysowała, bo to ją rozluźniało i tylko wtedy potrafiła się skupić na jednej rzeczy. Jednak teraz martwiła się o swoją przyjaciółkę, która dziwnie się zachowywała. Miała zamiar po zajęciach ją wyciągnąć. Umówiła się z Nadzieją, ze razem  pójdą na spotkanie, ponieważ Kim jak zwykle by nie trafiła, a jakby szła sama na te zajęcia musiałaby wyjść godzinę wcześniej, aby ktoś jej wskazał miejsce. Zatrzymała się przy przejściu do wyjścia i powiedziała nadziei, aby zaczekała, bo Kimi zapomniała swojego szczęśliwego ołówka do rysowania. nie czekała na odpowiedź zamyślonej przyjaciółki tylko pognała do dormitorium, ale gdy wróciła nadziei już nie było. Westchnienia ciężko, ponieważ zrozumiała, że Hope musiała nie usłyszeć jej słów.
- Spóźnię się - powiedziała zrozpaczona i ruszyła w stronę wyjścia z lochów. Spojrzała na nauczyciela zaskoczona, dała się złapać za rękę i w szoku poprowadzić do sali. Nic nie powiedziała. Zawsze tak miała, gdy była ganiona za swój brat orientacji w terenie. jeśli kiedykolwiek w Hogwarcie zostaną zorganizowane podchody Kim zdecydowanie zginie jako pierwsza.
- Dziękuję profesorze - powiedziała z uśmiechem i wzrokiem odnalazła Nadzieję. Usiadła obok niej i przytuliła ją. - Nie zapominaj o mnie - szepnęła. Nadzieja wiedziała, że Kim bała się akcentu Vakela, więc nic dziwnego, że to do niej powiedziała. - I porozmawiamy po zajęciach? zapytała ponownie szeptem.


Re: Sala zajęć artystycznych - Kaylin Fawley - 26-05-2016

Siedziała w pustej sali, do której tak naprawdę nigdy nie zaglądała, bo przecież nie miała po co. Malowanie, rysowanie i cała ta sztuka nigdy jej nie interesowały. Nigdy tego nie umiała i zdawać by się mogło, że nigdy tego nie pojmie. Rozejrzała się więc uważnie, szukając cech różniących tę salę od każdej innej i znalazła ich tak dużo, że bardzo szybko z tego zrezygnowała. Niebawem też pojawiło się towarzystwo. Iga Nox, Hufflepuff, rok piąty. Wittermore nie znała jej osobiście, nie miewały wspólnych, więc nie potrafiła sobie nawet przypomnieć jej imienia, choć faktycznie twarz wyglądała znajomo - z pewnością przez pięć raz mignęła jej raz czy dwa.
- Cześć. - Odpowiedziała cicho, spokojnie i... z typową dla siebie nutą chłodu. Niebawem w sali pojawiła się także druga Puchonka. Nadzieja Potocka, tę Kaylin znała. Nie przyjaźniły się, bo i Wittermore nie przyjaźniła się z zasady, ale wiedziały o sobie wystarczająco, by móc wymienić kilka swoich cech.
- Cześć. - Powtórzyła, tym razem odpowiadając na przywitanie kuzynki Morrigan, której Wittermore nie tyle nie lubiła, co po prostu... Czuła dosyć sporą niechęć, frustrację i zazdrość, które wymieszane razem sprawiały dosyć nieprzyjemne wrażenie.
Krukonka nie wiedziała, czemu dziewczyna się do niej dosiadła i można było zauważyć spięcie, jakie to w pani prefekt wywołało. Zesztywniała i odsunęła się o kilka milimetrów, odwracając przy tym wzrok. Mimo to, spróbowała odwzajemnić uśmiech, którym ją Hope obdarowała. Tak wypadało, prawda?
Na szczęście cała niezręczną sytuację przerwało pojawienie się w sali profesora Bułhakowa, choć towarzyszącą mu dziewczynę Kaylin zgromiła wzrokiem. Po chwili, trwającej dosłownie kilka sekund, opanowała jednak zazdrość, jaką wywołał widok trzymanej przez profesora ręki dziewczyny, a spojrzenie Wittermore zawisło na nauczycielu, która ją tu zaprosił. Wstała, gdy tylko się zbliżył i patrząc na niego z bezgranicznym uwielbieniem kiwnęła głową na znak, iż zrozumiała i będąc w tej chwili najszczęśliwszym stworzeniem w tej sali pognała przebrać się w kreację, którą jej podał.
Dopiero przebierając się, zdała sobie sprawę z tego, iż była to sukienka uszyta z samych kwiatów. Lekki rumieniec wypłynął jej na policzki, ale gdy wracała do sali nie było już po nim śladu. Nie zmieniało to faktu, iż wchodziło do pomieszczenia całkowicie zawstydzona, bo pierwszy raz miała na sobie coś t a k i e g o. Miała tylko nadzieję, że wygląda w tym dobrze.


Re: Sala zajęć artystycznych - Hope Potocka - 26-05-2016

Siedząc tak i szczerząc się do Kaylin czuła, że o czymś zapomniała.
- Ładny dzień dzisiaj mamy... - spróbowała zagaić rozmowę najgorszym tekstem, jaki się dało. W tym momencie do sali jednak wszedł profesor Bułhakow, a Nadziejka sobie przypomniała. Swoją drogą, pewnie by czuła dumę, gdyby wiedziała, że Kaylin myśli o niej jako o "kuzynce Morrigan". Bez względu na to, co Krukonka myślała o samej Black.
- Kim - nabrała gwałtownie powietrza karcąc się w myślach za to przewinienie. Jak mogła zapomnieć o przyjaciółce?
- Dzień dobry - odpowiedziała cicho profesorowi spuszczając wzrok. Wręczył Kaylin coś, co Hope średnio potrafiła zidentyfikować. Ale na pewno to coś z kwiatami. Natomiast już po chwili krajobraz zamienił się w ramię Kim, która uściskała Puchonkę.
- Um... Przepraszam... Tak, możemy... - Nadziejka przyłapała się na słabym kojarzeniu faktów. Chyba musiała się jakoś wyłączyć, bo średnio odebrała fakt odejścia Kaylin i zastąpienia jej przez inną blondynkę. Tą jasnowłosą lubiła jednak Hope o wiele bardziej. -Tak... - mruknęła bardziej do siebie, niż do do przyjaciółki, po czym wyprostowała się i rozejrzała po sali. Były tylko dziewczyny i profesor. Czyli nic niebezpiecznego. Ale wciąż czuła się jakoś... dziwnie.
Nieśmiało podniosła rękę.
- Panie, profesorze... mogłabym otworzyć okno? Trochę tu duszno... - powiedziała, kiedy dopuścił ją do głosu. A jeśli się zgodził, wstała i ostrożnie podeszła do okna, aby je otworzyć. Może świeże powietrze oczyści trochę jej umysł.


Re: Sala zajęć artystycznych - Minerva H. Carrow - 27-05-2016

Pamięć pełna faktów nieistotnych, rzeczy prozaicznych, niemalże bzdurnych, pozbawiona jakiegokolwiek grama wiedzy bywa niezwykle zawodna w swojej naturze. Przez całe swoje życie w rezydencji Carrowów, w miejscu pełnym tak bezkresnej niechęci Minervy, wieży, w której była księżniczką, była silnie strofowana za jakiekolwiek spóźnienie. Pomijając kwestie lgnące do typowej elegancji przedstawicielki rodu czystokrwistego, w dodatku tak restrykcyjnego, jakiekolwiek niedopatrzenia spotykały się z karą. Każda sekunda była istotna, a drwienie z wartości czasu malowało się jako przestępstwo, za które Carrowowie gotowi byli zepchnąć śmiałka w odmęty Azkabanu; Hogwart jednak odrobinę rozpuścił młodą dziewczynę, której zmanierowany charakter nie cofnął się ani o krok, lecz został wzbogacony chęcią robienia na przekór, igrania z jakimkolwiek odgórnym porządkiem. Niepozbawiona typowego dla siebie wyzbytego z niesfornego chaosu entuzjazmu, pociągnęła chłodną klamkę do siebie, w geście pewnym, a jednocześnie niepozbawionym typowo babskiej lekkości w chwycie.
Przepraszam za spóźnienie — rzuciła od razu, zajmując jedno z miejsc najbardziej oddalonych od centrum sali. Przeprosiny niedotknięte nawet ochłapami skruchy. Szybko omiotła wzrokiem salę, wyliczając osoby, które kojarzyła z wąskiego grona. Nie było ich wiele, w końcu żadne z nich absolutnie ją nie interesowało — ich nieładne twarze jedynie migały jej przed oczami na zajęciach, na których pojawiała się z czystej przyzwoitości. Myślami nieco wybiegła w przód, zastanawiając się nad tym, co też dzisiaj będą tworzyć. Lubiła te zajęcia, nie wymagały absolutnie żadnego myślenia.
W jej oczy rzuciła się szybko postać krukońskiej blondynki, którą rzecz jasna kojarzyła dosyć dobitnie. Ubrana w kwieciste szmatki, szybko dała do zrozumienia Minervie, że na kole będzie pełniła funkcję modelki. Zawiesiła na niej spojrzenie, wodząc za każdymi ruchami wzrokiem tak typowym dla siebie, mogącym uchodzić za chłodne wyrafinowanie, jednak u sedna będącym pustym, nieco zamglonym wgapianiem się. Oparła podbródek na dłoni, marszcząc nos, szybko zmieniając kierunek myśli, posyłając je w stronę brata. Graysena i jego relacji z panną Wittermore. Minerva od dziecka uczyła się ukrywać złość.


Re: Sala zajęć artystycznych - Kim Miracle - 27-05-2016

Kim nawet nie zauważyła tego, że Kaylin zgromiła ją wzrokiem. Nie interesowało ją to. W końcu profesor tylko jej pomógł, nic w tym złego prawda? Kim była zawsze roztrzepaną dziewczynką, dlatego nie dziwło ją zachowanie profesora Bułhakowa. Miała wrażenie, że każdy kogo spotkała w swoim życiu traktował ja jak ułomne dziecko. Żyła w świecie szczęścia, radości, którą pragnęła rozdawać każdemu kogo znała. Chciała, aby nikt się nie smucił, dlatego tak bardzo zmartwiła się stanem Nadziei. Chciała jej pomóc, nie potrafiła patrzeć na jej przygnębienie. Spojrzała na nią zmartwiona.
- Ciesze się - szepnęła do niej i lekko się uśmiechnęła. tak, aby dodać jej otuchy w tym jej rozkojarzeniu i dziwnym stanie. Sama zaczynała odczuwać, to co Hope i bardzo się przez to o nią martwiła.
Miała podejrzenia, że chodziło o marsz ROM-u. W końcu tam zmarli członkowie jej rodziny. Cieszyła się, że sama Nadzieja tam nie poszła. Chyba sama by teraz siedziała z depresją w pokoju i się nie ruszała. Traktowała Potocką jak siostrę i nie wyobrażała sobie jej śmierci.


Re: Sala zajęć artystycznych - Vakel Bułhakow - 02-06-2016

- Proszę bardzo, Hope. - powiedział od razu, nie widząc nawet cienia powodu dla którego miałby jej odmówić. Poza tym, ku jego zdziwieniu, wiecznie wesoła i otwarta na wszystko dziewczyna zdawała się być dzisiaj jakaś taka... blada? A może to tylko wrażenie? Ufał jej jednak na tyle, by wiedzieć, że gdyby stało się coś naprawdę złego - przyszłaby do niego sama, a teraz, kiedy nie oczekiwała od niego żadnej reakcji, postanowił być chujem i ignorantem. Znaczyło to tyle, że u pana profesora wszystko w normie.
Pod nieobecność krukonki ustawił podest i krzesło, na którym ułożył liliową draperię, a następnie zasłonił brudną już nieco ścianę kartonowym tłem. Po wejściu Kaylin do sali wskazał jej, by usadowiła się, po czym poprawił jej sukienkę, w tym odgiął kilka kwiatków.
- No - typowo dla siebie klasnął w dłonie - to będzie dla was wyzwanie. Skomponowanie i wykonanie portretu techniką dowolną, znajdując sposób, by kwiaty nie odciągały uwagi od twarzy. Realistyczny lub idealistyczny, en trois quarts. - tu ujął delikatnie je buziuchnę, by odwrócić ją w drugą stronę. - Rozstawcie sobie sztalugi.


Re: Sala zajęć artystycznych - Kaylin Fawley - 02-06-2016

Całe szczęście, że przybycie profesora przerwało próbę Hope w nawiązaniu rozmowy z Kaylin, bo wiadomym było, iż temat pogody raczej nie przetrwałby próby czasu. Wittermore z zasady była małomówna, a rozprawianie nad tym, czy pada czy nie... Cóż, nie wywarłoby na niej zbyt dobrego wrażenie.
Dopiero, gdy wróciła do sali i rozejrzała się po niej poczuła stres związany z tym, ile par oczu miało się na niej tego dnia skupić. Nie była idealną modelką, nie była osobą, która lubiła być obserwowana. Niemniej, robiła to dla profesora i samo to dodawało jej chęci do tego, by przez długi czas siedzieć w bezruchu. Widząc w sali same dziewczęta poczuła narastający w niej sprzeciw, uczucie zazdrości rozpleniało się bardzo szybko i dopiero wskazane przez Bułhakowa miejsce sprawiło, że odegnała od siebie ciemne myśli. Nie chciała, by widział, że coś z nią jest nie tak, że upadła tak nisko, by marzyć o zepchnięciu z wieży każdej z dziewcząt, które pojawiały się w jego towarzystwie.
Nic jednak nie mogła poradzić na to, że chciała być jedyna. Wyjątkowa. Jego.
Na tę chwilę musiała jednak odłożyć marzenia i sny o byciu jego ukochaną. Usadowiła się dokładnie tam, gdzie chciał. Pozwoliła się poprawiać i ustawiać tak, jak tego chciał. I choć serce przyspieszyło jej znacznie, gdy odsuwał kwiatki jej sukienki i gdy dotykał jej twarzy, żaden rumieniec nie wypłynął na policzki, a ona sama starała się panować nad jakąkolwiek reakcją, która mogłaby zostać uznana za niewłaściwą. Uśmiechnęła się tylko do niego lekko, gdy zasłaniał jej twarz przed innymi dziewczętami swoim ciałem, a potem... Potem po prostu trwała nieruchomo, pozwalając innym się namalować.


Re: Sala zajęć artystycznych - Hope Potocka - 05-06-2016

Również się uśmiechnęła lekko do Kim, po czym wstała i podeszła do okna, aby je otworzyć. Świeży wietrzyk wdał się do sali omiatając swoją świeżością zgromadzonych. Rzuciła krótkie spojrzenie na błona. Szkoda, że nie mogli mieć zajęć w terenie.
Wróciła na miejsce, po czym rzuciła swoim średnio mogącym się skupić wzrokiem na Kaylin. Kwiecista sukienka była naprawdę ładna i ślicznie się komponowała z urodą dziewczyny. Na chwilę nawet zapomniała, że powinna się bardziej skupić na twarzy Krukonki, kiedy tak blisko niej przebywał profesor Bułhakow, lecz dzisiaj nawet zwykły rumieniec jej o tym nie przypomniał, bo Wittermore zdołała się opanować.
Wstała i poszła po sztalugę zastanawiając się w jaki sposób namalować koleżankę. Było to niesamowite ćwiczenie na zabawę w detale, ale szczerze mówiąc, nie miała na to ochoty. Chciała się dzisiaj trochę odprężyć. Zdecydowała się więc na impresjonizm, nie siląc się na oryginalność, bo ten styl był naprawdę dobry do ujęcia takiej sukienki i pewnie więcej osób go wybierze.
Zerknęła jeszcze krótko na Igę, a potem na Kim. Chyba trzymały się dobrze. No tak. Czemu miałoby być inaczej. W końcu zaraz koniec roku, a oceny są już praktycznie wystawione... Oh. Ale Iga pisze egzaminy w tym roku. Będzie musiała jej życzyć powodzenia.
Ustawiła sobie sztalugę dokładnie naprzeciwko Kaylin, po czym przygotowała resztę sprzętu. Wbiła ostry wzrok w Krukonkę, ukazujący jej skupienie. Zacznie oczywiście od rozplanowania sobie poszczególnych elementów na obrazie.


Re: Sala zajęć artystycznych - Kim Miracle - 05-06-2016

Wzięła swoją sztalugę, paletę z farbami i stanęła tak, aby Kaylin stała do niej bokiem. Lubiła malować ludzi bokiem, a raczej rysować. Nigdy nie potrafiła świetnie malować farbami, nie wychodziło jej to i zawsze gdy próbowała widziała tam najgorsze na świecie bohomazy dziecka. Zerknęła na profesora i cicho mruknęła. Kim nie przejmowała się krytyką, szczególnie Bułhakowa, bo on był specyficzną osobą, ale chciała czasami usłyszeć od kogoś, że jej dzieła są coś warte. Spojrzała na Kaylin, która naprawdę ładnie prezentowała się w kwiecistej sukni. Była taka ładna i wyjątkowa. Złapała za ołówek i zaczęła kreślić szkic. Zawsze od tego zaczynała znając jednocześnie pewną osobę, która nie wykonywała szkiców przed złapaniem pędzla. Próbowała, ale wyszedł z tego jeden wielki potwór, który skojarzył się blondynce z tym, który mieszkał w jej brzuchu i budził się, gdy była głodna.
Zarys postaci został wykonany, więc Kim pociągnęła cicho nosem, wytknęła język, złapała mały pędzelek i zaczęła robić plamki, które później palcem uformowała w płatki kwiatów. Przejechała dłonią po włosach brudząc je trochę na niebiesko, a potem dotknęła brody myśląc nad tym, co robiła w tym miejscu. Wiedziała, że Nadzieja była świetną malarką i to co robiła Kim było jedynie dziecinnym hobby. Miracle jak maluje farbami wygląda jakby to siebie używała za płótno.
- Nhm - mruknęła niezadowolona, gdy nie mogła obraz tego co widziała w coś na płótnie. Była beznadzieja. Może zajmie się sadzeniem kwiatków, lub kopaniem grobów? Tam nie potrzeba talentu.


Re: Sala zajęć artystycznych - Lena Bletchley - 07-06-2016

Była pewna, że ta sala jest na innym piętrze. Jak widać w życiu naprawdę nie można mieć zbyt wielkiej wiary we własny zasób informacji. Spóźniła się mimo tego, że wcale nie chciała. Wręcz przeciwnie! Zależało jej na tym, by wreszcie pilnować trochę lepiej istotnych spraw. Nie była pewna dlaczego ciągle wypada jej coś ważnego, skoro nie jest zbytnio niczym zajęta. Zaczynało jej się odbijać czkawką całe to roztargnienie. Pół biedy, że te zajęcia są jej pierwszymi, więc jest to chociaż niewielkie usprawiedliwienie. Po jaką choinkę zapisała się prawie na koniec na jakieś koło? Sama tego nie rozumiała. Tak to jest być jedynaczką z zachciankami - sama siebie nie ogarnia. Chociaż to akurat była jedna z bardziej sensownych decyzji mimo wszystko. W końcu to coś, co lubiła robić i wreszcie ma szansę spróbować zrobić na poważnie. Po coś była też ta samotna lekcja z profesorem, czyż nie? O ile jeszcze dowie się co ma robić.
Wreszcie dotarła do nieszczęsnej sali, mając wrażenie, że przebiegła maraton. Stanęła przed wejściem, wzięła z dwa oddechy i przekroczyła próg z uśmiechem, jakby wcale nie chciała kogoś zabić za swoje męczarnie na tej trasie. Uśmiechnęła się, przeprosiła za spóźnienie i liczyła na to, że profesor będzie wyrozumiały przez wzgląd na fakt, że to jej pierwsze zajęcia. Do tego pierwsze na których wręcz oniemiała. Co tu robi ta dziewczyna? Dobra, nie trudno się domyślić, ale dlaczego ona? Czyżby była jakaś szczególna? Nie wygląda. A może mądra? Bez przesady w tym zamku to nie nie zdarza. Albo ktoś nic nie robi i się leni albo jest debilem ew. jest kujonem. Czyżby była pupilkiem nauczyciela? Cóż, nie miała przekonania, która wersja jej bardziej pasuje. Nieistotna to sprawa. Grunt, że widok jej tutaj wystarczająco zaskakiwał. Szczególnie w roli modelki. Pal licho, skoro już tu jest to można by chociaż sprawdzić, czy rzeczywiście nie jest tępa, czyż nie? Lenka zabrała sztalugę, kiedy dojrzała, że inni też je zgarniają i zajęła miejsce tak, by Kaylin musiała patrzeć prosto w jej oczy. Tak dla zasady i małej próby. W końcu nie wolno się jej wiercić czyż nie? W dodatku mogła mieć okazję do pogadania z nią.
- Jesteś w stanie powtórzyć mi, jakie było zadanie? - zapytała modeleczkę, bo przecież słuchała, tak? Lena przynajmniej na to liczyła, bo inaczej to daleko nie zajdzie, a zadanie tego pytania nauczycielowi, którego szlag mógł trafić już przez samo spóźnienie to proszenie się o śmierć.
- Zgłosiłaś się sama, czy pan profesor Cię wybrał? - Bo po co się przedstawiać, porozmawiać miło... wystarczy zadać jakie ciekawe pytanie. A raczej takie na które panna Bletchley chciała znać odpowiedź. W końcu ponoć często malują dzbanki, a jakakolwiek uroda tej dziewczyna nie była to do dzbanka jej daleko.