Mortis - Czarodzieje 1937
Kamienny krąg - Wersja do druku

+- Mortis - Czarodzieje 1937 (https://mortis.org.pl)
+-- Dział: Rozgrywka fabularna (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=8)
+--- Dział: Hogwart (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=40)
+---- Dział: Błonia (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=55)
+---- Wątek: Kamienny krąg (/showthread.php?tid=2415)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52


RE: Kamienny krąg - Eliot Nicolas A. Rowle - 13-04-2018

Jak zawsze nie mógł znaleźć Ambrosii, gdy jej najbardziej potrzebował, a gdy po prostu szedł sobie korytarzem, dość często ją spotykał. Jakim cudem to się działo? Co prawda mógłby poczekać, jednak wolał dowiedzieć się tego, niż za jakiś czas, gdy już o tym zapomni. Trochę jak oparzony latał po zamku, kiedy to przez jedno z okien zauważył charakterystyczne rude włosy. Mimo, że w szkole było trochę rudzielców, to tą rudość pozna zawsze i wszędzie. Czym prędzej wybiegł z zamku i pobiegł do kamiennego kręgu. Ona musiała mu pomóc!
Kiedy tam dotarł, nieco już się zziepał.
- Qilin! Mam cię! Nie ma czasu, potrzebuje twojej pomocy! - zawołała do przyjaciółki, jakby co najmniej się paliło. Już chciał ją zabrać, jednak zauważył, że jej pupile wesoło sobie hasają. Pochylił się i złapał Toile, którą wsadził do torby, gdzie już siedziały Merry i Elie, po czym wziął też Claire i wsadził ją do kieszeni płaszcza. Nie obchodziło go, co pomyślą sobie inni, ani sama zainteresowana.
- Chodź, szybko. - złapał ją za rękę, jednak na chwilę się opanował. - E... Wybaczcie, Ambrosia jest mi potrzebna. To cześć! - machnął do nich ręką i pociągnął nieco zdezorientowaną dziewczynę w stronę jeziora.

zt x 2


RE: Kamienny krąg - Bunny Ollivander - 13-04-2018

Zamilkła na moment, widząc znaczące spojrzenie Rosemarie, ale ostatecznie pytanie (może żałośnie ułożone, ale pytanie!) i tak padło, przerywając Laytonowi jego wielki monolog podróżniczy. I nie, to wcale nie tak, że chciała się go pozbyć albo że nie miała ochoty słuchać jego opowieści, wręcz przeciwnie! Po prostu... Po prostu się martwiła, tak?
Gorzej, że nawet kiedy już zebrała się do odezwania, on wcale nie chciał współpracować! Nie dość, że zupełnie nie dotarło do niego to, co próbowała mu przekazać, to jeszcze splótł ze sobą palce ich dłoni. Zupełnie publicznie! Czy naprawdę można się jej było dziwić, że jej policzki poczerwieniały od tego jeszcze bardziej?
- Och... - jęknęła sobie żałośnie, spuszczając wzrok, już zupełnie zawstydzona. Już chciała zacząć coś dalej mamrotać, zestresowana, kiedy nagle na wzgórku pojawił się Eliot Rowle. Na dodatek z prędkością najszybszej z mioteł wyścigowych porwał im Ambrosię z pikniku! Bunny zdążyła tylko spojrzeć za nimi, mrugając zdezorientowana.


RE: Kamienny krąg - Layton Lestrange - 14-04-2018

Lestrange odrobinę się w tym wszystkim pogubił. Otwierał już usta, żeby powiedzieć coś pannie Ollivander, ale ostatecznie cała ta scena z panną Weasley i Rowle’m zakłóciła mu tok myślenia i pozostał tak na chwilę z dosyć mało inteligentnym wyrazem twarzy. Co tam się właściwie stało?

— Czy powinienem zacząć się martwić o pannę Weasley? — Zapytał tylko, bo mimo wszystko była uczennicą Gryffindoru. I właśnie została porwana tuż sprzed jego własnego nosa. A to, że był w tym momencie całkiem nieźle najebany jedynie działało na jego niekorzyść. Szybko jednak przeniósł spojrzenie na zaczerwienione policzki panny Ollivander i nie puszczając jej dłoni westchnął cichutko.

— Mówiłaś coś wcześniej… — Dodał ostatecznie, nadal pamiętając, że zaczęła plątać się we własnych zeznaniach.




RE: Kamienny krąg - Bunny Ollivander - 14-04-2018

Od patrzenia za uciekającymi w dal Ambrosią i Eliotem oderwały ją dopiero słowa Laytona, na które odruchowo zareagowała cichym chichotem rozbawienia. Możliwe, że nie powinna go podpuszczać, szczególnie kiedy był w takim, a nie innym stanie, ale co mogła poradzić na to, że naprawdę uważała jego komentarz za śmieszny?
Gorzej, że nadal trzymał ją za rękę, co w obecnej sytuacji było mimo wszystko dość niezręczne i zawstydzające. Odchrząknęła cichutko, z jednej strony czuła się mocno zmieszana, ale z drugiej nie mogła całkiem pozbyć się delikatnego uśmiechu, który wciąż błąkał się po jej usteczkach na wspomnienie Weasley'ówny z Rowlem.
- Och, nie... To nic takiego. - wymamrotała cicho, mając nadzieję, że jednak tym razem Lestrange faktycznie zapomni, że w ogóle cokolwiek mówiła. Teraz to sama już nawet nie wiedziała, jak powinna w ogóle ubrać coś podobnego w słowa! Och, będzie na pewno okropną żoną, skoro nawet nie umie się zająć własnym pijanym narzeczonym!


RE: Kamienny krąg - Rosemarie Thompson - 15-04-2018

Jej twarz miała wyraz niezrozumienia, kiedy Eliot wpadł i porwał rudą przedstawicielkę Gryffindoru. Obserwowała odbiegającą dwójkę i wymownie uśmiechnęła się do Bunny. Tylko przyjaciel?
Jak była Ambrosia to ją to wszystko trochę bawiło. Obserwowanie nawalonego nauczyciela run, który najwyraźniej myśli, że jest w swoich działaniach subtelny i delikatny. Ta, chyba jak smok w składzie porcelany. Teraz nie dość, że nie miała z kim zacząć żartować to robiło się... dziwnie. Była jak piąte koło u wozu dla tej ćwierkającej dwójki.
- Emm przypomniałam sobie, że muszę... zrobić zadanie na eliksiry - rzuciła jakąś wymówkę. Przez sekundę zastanawiała się, czy naprawdę nie ma czegoś takiego do zrobienia, że akurat to przyszło jej do głowy
Rzuciła przyjaciółce przepraszające spojrzenie i oddaliła się do zamku. Miała wyrzuty sumienia, że ją zostawia z pijanym Laytonem, ale kto sobie nie poradzi z nim jak ona?

zt


RE: Kamienny krąg - Layton Lestrange - 15-04-2018

Tak, zdecydowanie nie zdawał sobie sprawy z tego, że jego subtelne działa nie były tak naprawdę subtelne ani trochę. Niemniej, spojrzał na pannę Thompson odrobinę zaskoczony, ale nim zorientował się, że odchodzi jej już nie było. Zmieszał się trochę, bo jednak takie siedzenie razem, na błoniach… Rzucało się w oczy, tak? Z drugiej strony, mógł trochę odetchnąć – i tak właśnie zrobił opierając czoło o jej ramię, nadal ściskając jej dłoń.

— Szukałem cię. — Mruknął pod nosem, walcząc z potrzebą objęcia jej już tutaj. Nie zorientował się nawet, że Rosemarie jeszcze była na horyzoncie, więc mogła ich zobaczyć. W tej chwili chyba nie bardzo go to obchodziło.




RE: Kamienny krąg - Bunny Ollivander - 15-04-2018

Bunny nie zdążyła nawet zaprotestować, a Rosemarie już postanowiła uciec! Eliksiry, ha, dobre sobie! Pewnie pobiegła śledzić Ambrosię i Eliota, nie oszukujmy się. Z drugiej strony jednak zostawianie ich tam samych... Och, i weź tu człowieku licz na przyjaciółki! Panna Ollivander westchnęła cicho, spoglądając za znikającą w oddali Thompson, ale nie dała się nawet rady odezwać, nim poczuła na swoim ramieniu opierającą się o nie głowę Laytona i o mały włos nie zachłysnęła się powietrzem, wydając przy tym zabawny, krótki dźwięk. Nie spodziewała się, tak? Byli przecież w miejscu publicznym, a on nie był do końca trzeźwy i...
- Och... - wyrwało się jej mimowolnie, kiedy powiedział, że jej szukał. Jej! W takim stanie!
- Mnii-e..? Ale... czemu? - spytała cicho, wyraźnie zawstydzona tym jego nagłym oznajmieniem. Nie na tyle jednak, by odsunąć się od niego albo chociaż wysunąć dłoń z uścisku... Och, ale to przecież tylko drobne szczególiki, prawda?


RE: Kamienny krąg - Layton Lestrange - 15-04-2018

Ciepło jej ciała i jego miękkość sprawiły tylko, że przymknął oczy i wciągnął powietrze. Walczył ze sobą, bo nawet przeżarty alkoholem zdrowy rozsądek przebijał się i mówił mu, że nie powinien. Ostatecznie jednak przegrał, obejmując ją wolną ręką w pasie i przysuwając do siebie bliżej. Tak, szukał jej. Kiwnął głową na znak potwierdzenia.

— Chciałem… — Urwał na chwilę, bo dotarło do niego, jakie to było głupie. — Chciałem ci powiedzieć, że…. Żecięlubię. — Ostatnie powiedział tak naprawdę niczym jedno słowo, ledwo zrozumiałe w dodatku.




RE: Kamienny krąg - Bunny Ollivander - 15-04-2018

Drgnęła, czując jego dłoń na swoim pasie, a zmniejszenie odległości pomiędzy nimi też wcale nie pomagało w zachowaniu przyzwoitego... Czegokolwiek. Och, w ogóle nie zachowywali się tak, jak powinni, a ona nawet nie miała moralnej siły, by mu się opierać, kiedy dotykał jej w taki sposób!
Ostateczne zawstydzenie miało nadejść jednak niedługo później, kiedy Laytonowi udało się wreszcie wydukać to, co miał jej do powiedzenia i uznał za wystarczająco ważne, by w związku z owym szukać jej po całym zamku.
Lubił ją. Lubił. W jednej chwili Bunny poczuła, jak cała krew napływa jej do policzków, zmieniając ich kolor na pomidorową czerwień, gdy ona spuszczała wzrok, zmieszana okrutnie.
- Och, ja... - odezwała się cichutko, odruchowo sięgając jedną dłonią do opadających jej na ramię kosmyków włosów, nerwowo nawijając loczki na palec - Ja... też cię... lubię. - wymamrotała, zawstydzona już do granic możliwości.


RE: Kamienny krąg - Layton Lestrange - 15-04-2018

Layton czuł, jak naprawdę zaczyna mu się kręcić w głowie. A może tak było przez cały czas, ale dopiero teraz zwrócił na to uwagę? Nie miało to jednak znaczenia, bo chwilę później usłyszał jej słowa i uścisnął ją mocniej. Mruknął zadowolony tylko po to, by pozbywszy się całego tego stresu, westchnąć po prostu i… I przeważyć na tyle, by ostatecznie znalazła się na kocu – tuż pod nim. Nie zrobił sobie z tego jednak nic, wtulając się w nią dalej.

— To dobrze. — Mruknął ostatecznie, bo naprawdę się cieszył.