Mortis - Czarodzieje 1938
Sala wykładowa - Wersja do druku

+- Mortis - Czarodzieje 1938 (https://mortis.org.pl)
+-- Dział: Rozgrywka fabularna (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=8)
+--- Dział: Londyn (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=38)
+---- Dział: Ministerstwo Magii (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=125)
+----- Dział: Piętro VIII - Atrium (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=118)
+----- Wątek: Sala wykładowa (/showthread.php?tid=3708)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30


Sala wykładowa - Administrator fabularny - 08-09-2017

Sala wykładowa


Adres: Piętro VIII, Atrium, Ministerstwo Magii, Londyn



[Obrazek: 66779687_11.jpg]

Na ósmym piętrze, tuż przy samym holu głównym, znajduje się korytarz prowadzący do sali wykładowej. Wcześniej używana była ona w celach różnorakich i często zupełnie chaotycznych, określana przez pracowników Ministerstwa mianem "małego audytorium", odkąd jednak Komisja Egzaminacyjna postanowiła ruszyć inicjatywę kursów doszkalających, stojące dotąd na poły nieużywane pomieszczenie zostało przemeblowane i przystosowane tak, by mogły się w nim odbywać zajęcia różnego typu, w zależności od potrzeb.

Sala jest dość sporych rozmiarów i wysoko sklepiona, co pozwala na sporą ilość ruchu, jeśli wszystkie krzesła i stoliki, które w niej umieszczono, zostaną przesunięte pod ściany albo tymczasowo wyteleportowane do składzika. Miejsce przy drzwiach wejściowych do audytorium zajmuje zwykle katedra wynajętego do prowadzenia zajęć wykładowcy.




RE: Sala wykładowa - Mistrz Gry - 08-09-2017

09.09.1935

Pierwszy z kursów zorganizowanych przez Ministerstwo dla "dobra publicznego" i wcale nie po to, żeby podreperować ministerialny budżet, miał zacząć się o czasie i Felician Bones - szpakowaty, wyciągnięty w górę jak na madejowym łożu, żylasty mężczyzna koło sześćdziesiątki - najwyraźniej wziął to sobie za punkt honoru, bo co i rusz sprawdzał czas na swoim zegarku kieszonkowym. Kursanci zbierali się w sali powoli i wyglądało na to, że póki co wszystko szło zgodnie z planem.
Równo z nieistniejącym dzwonkiem czarodziej gestem różdżki zamknął drzwi wejściowe, podszedł do swojej katedry i przesunął po zebranych spojrzeniem człowieka, który niejedno już w życiu widział. Uroki pracy w Departamencie Magicznych Wypadków i Katastrof, najpewniej.
- Witam wszystkich zebranych na pierwszych zajęciach kursu samoobrony magicznej. Nazywam się Bones, Felician Bones, pracuję w Ministerstwie od przeszło trzydziestu lat i zostałem oddelegowany do przeprowadzenia z państwem rzeczonego szkolenia. Mam nadzieję, że okaże się ono pożyteczne dla wszystkich państwa. Proszę przy okazji odnotować, że kolejne zajęcia odbędą się dwudziestego trzeciego września, w tym samym miejscu i o tej samej porze. Jakieś pytania? - zmrużył lekko oczy, obserwując grupę swoich tymczasowych "podopiecznych" badawczo. Trochę jak sęp zerkający na dogorywające zwierzę, prawdę mówiąc, ale takie skojarzenie mogło być po prostu wynikiem jego charakterystycznej fizjonomii. Zrobił chwilę przerwy na oddech i odczekanie, czy aby na pewno nikt z zebranych nie ma pytań.
- Jeśli nie, to myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie by rozpocząć zajęcia. Najpierw nieco teorii. Dziś tematem są magiczne pożary: jak się przed nimi ustrzec i co zrobić w razie, jeśli już staniemy się świadkami jakiegoś.


RE: Sala wykładowa - Aleyna Lacroix - 08-09-2017

Aley wydawało się, że gdyby przyszło co do czego, to potrafiłby się obronić. W końcu nie raz ćwiczyła z Mauricem i Nathanielem, jednak uważała, że zaklęć obronnych nigdy nie jest za dużo. Lepiej znać ich kilka więcej niż o kilka za mało. Właśnie dlatego postanowiła zapisać się na kurs doszkalający i wydać swoje pieniądze, które zarobiła w ministerstwie i wydać je... W ministerstwie. Co prawda MM mogłoby zorganizować darmowe kursy dla swoich pracowników, jednak widać było, że nie do końca zależało im na bezpieczeństwie czarodziei.
Aleyna przyszła z dwadzieścia minut przed czasem. Zastanawiała się także, czy nie namówić Nathaniela, aby przyszedł z nią, jednak miała wrażenie, że tośka mogłoby urazić jego dumę bumowca, który powinienem znać masę zaklęć protekcyjnych.
Dlatego przyszła sama i usiadła w drugim rzędzie. Obserwowała osoby wchodzące do sali, próbując wypatrzeć znajome twarze.
Jednak gdy zajęcia się rozpoczęły, od razu spojrzała na prowadzącego. W końcu nie wydała tych galeonów tylko po to, aby popatrzeć na innych czarodziei.


RE: Sala wykładowa - Cecille Beaufort - 08-09-2017

Nie miała w zwyczaju wydawać pieniędzy na rzeczy niepotrzebne. Długo więc zastanawiała się, czy może sobie pozwolić na ten kurs, ostatecznie jednak przyjmując, że raczej warto. Jej umiejętności samoobrony nie należały do najlepszych. Zawsze polegała na innych, głównie mężczyznach, z którymi się w danym momencie spotykała. Ale oni znikali, zastępowali ich inni. A czasem bywały chwile, kiedy nie było żadnego. Posiadała teraz swój interes, żeby nie powiedzieć – dwa i musiała umieć się o to zatroszczyć. Dotknęła swoimi dłońmi sfery, która była niebezpieczna, jeżeli nie umiało się z nią obchodzić. A ona, choć przez pewien czas podglądała Tony’ego, nie była doświadczona w zarządzaniu i kierowaniu rzeczami. Każde potknięcie mogło się skończyć tragicznie.

Wybrała się więc na ten kurs, uprzednio przygotowując stosownie – ubierając jedną z lepszych sukien, czesząc się w najbardziej kobiece upięcie, jakie tylko znała i malując tak, by zwracać na siebie uwagę każdego mężczyzny. Któż wie, kogo spotka w takim miejscu? Może trafi jej się ktoś bogaty? Wpływowy? Zasiadła na jednym z wolnych miejsc i wpatrywała się w prowadzącego, słuchając jego słów dość uważnie. Choć nigdy nie była szczególnie pilna, zawsze miała podzielność uwagi. Mogła więc spokojnie rozglądać się po innych uczestnikach kursu i rejestrować najważniejsze słowa mężczyzny, który miał ich czegoś nauczyć. Poczuła gdzieś w środku uczucie nostalgii, jakby przypomniała sobie lata szkolne, które zakończyły się już jakiś czas temu. To były miłe czasy.




RE: Sala wykładowa - Sophia Lopes - 09-09-2017

Na kurs zapisała się z czystej chęci samorozwoju. Poza tym nie wyobrażała sobie, że mogłaby ominąć takie zajęcia pracując jako Brygadzistka. Nowa wiedza zawsze się przyda nawet, jeśli prowadzący kurs będzie uczył ich rzeczy, które już znała warto było odświeżyć sobie pamięć.
Wchodząc do sali wykładowej była naprawdę podekscytowana nowym zajęciem. Czuła się jak jedenastolatka idąca na swoją pierwszą lekcję w Hogwarcie.
Skrupulatnie odkładała każdy zarobiony galeon, aby wydać go na taką rzecz jak kurs doszkalający. Zdecydowanie warto było odmówić zakupu nowej szaty i nowej pary pantofli. Najlepiej wydane pieniądze jak do tej pory. A przynajmniej na razie tak jej się wydawało.
Od razu po przekroczeniu progu sali uważnie się rozejrzała po zebranych już ludziach. Od razu jej oczom ukazała się Aleyna, którą miała już okazję poznać. Nie wiedziała jak ma się zachowywać w stosunku do niej. W pewnym stopniu ją lubiła, jednak powinna nienawidzić jej za to, że zniszczyła uczucia Joaqiuma.
Ostatecznie, zanim zdążyła zastanowić się nad tym co robi, zajęła miejsce obok niej, posyłając jej lekki uśmiech.


RE: Sala wykładowa - Matthias Greengrass - 09-09-2017

Matthias zapisał się na kurs z samoobrony głównie dlatego, że nie należał do osób silnie uzdolnionych w sztuce pojedynkowania się. Zaklęć uczył się szybko i z radością, ale używanie ich w walce? Już prostsze dla niego było sporządzanie eliksiru leczniczego na źle wykonaną miksturę czy zatrzymywania krwawienia bez różdżki! Właśnie z tego powodu zdecydował się podążać ścieżką uzdrowiciela, a nie Aurora lub BUMowca. Nie nadawałby się do takiej roboty, a do tego preferował unikać konfliktów jeśli mógł.
Jednak to nie zmieniało faktu, że warto by było, aby się nauczył w końcu samoobrony magicznej.
Był trochę przed czasem, ale Greengrass nie zamierzał się spóźnić na zajęcia, za które zapłacił. To były ciężko zarobione pieniądze, za które przelał krew, nie ważne, czy jego czy nie. Kiedy wszedł do sali, zauważył, że parę osób już pozajmowało parę miejsc. Nie chcąc stać w wejściu jak jakiś kretyn, zaczął kierować się do przodu, gdzie usiadł w drugim rzędzie tuż obok Sophie. Znali się z czasów Hogwartu, gdzie ta kobieta wprost uwielbiała kpić z jego młodego wieku. Oczywiście Matt uważał, że tylko mu zazdrościła, ale cóż przynajmniej miał z kim się uczyć w bibliotece, nawet jeśli była... szlamą. Choć fakt, że była metamorfomagiem trochę niwelował ten fakt. Trochę.
- Witaj Soph, jak tam wysadzanie rzeczy jako BUMowiec? - zażartował Greengrass, gdy tylko usiał obok niej. Cóż, o BUMowcach wiele można powiedzieć, a znając Templer, to pewnie coś tam wysadziła pierwszego dnia. Może nawet swoje biurko.


RE: Sala wykładowa - Mistrz Gry - 12-09-2017

Wyglądało na to, że nikt pytań nie miał, co prowadzący kurs przyjął z ledwie zauważalną ulgą. To, że był pracownikiem Ministerstwa nie oznaczało jeszcze wcale, że podobała mu się perspektywa tłumaczenia wszystkiego po pięć razy bandzie średnio kumatych czarodziejów, którzy dawno już zapomnieli na czym polega nauka.
Przez chwilę tłumaczył jeszcze jakieś definicje i teorię związaną z reagowaniem na pożar wybuchający w okolicy, nim wyciągnął różdżkę, odsuwając się od pulpitu tak, żeby wszyscy dobrze go widzieli.
- Pierwszym zaklęciem jakie przećwiczymy na dzisiejszych zajęciach będzie czar odpowiadający za zachowanie możliwości oddychania nawet w niedogodnym do tego środowisku. Część z państwa zauważy pewnie, że jest ono nieco podobne do zaklęcia Bąblogłowy, warto jednak zaznaczyć, że otaczanie się bańką dobrze natlenionego powietrza nie jest szczególnie rozsądnym rozwiązaniem. - nikt chyba nie chciał mieć usmażonej twarzy, prawda? On nie chciał.
- Proszę powtarzać za mną: Praesidium bandana. - machnął różdżką, a niebieskawa chusta zasłoniła dolną połowę jego twarzy, wraz z nosem.
- Fintie. - zakończył działanie zaklęcia, po czym zaczął wyjaśniać, w jakich sytuacjach może przydać się podobna ochrona poza pożarem.

/Rzucamy k20, można rzucić kością do trzech razy, ale osoby które nie mają nauczonego zaklęcia Finite muszą za każdym udanym rzutem na Praesidium bandana rzucić równie skutecznie na Finite, by pozbyć się magicznego efektu przed kolejną próbą nałożenia go.
20 to automatyczne nauczenie się czaru, poza tym wyniki odczytujemy z tabeli rzucania zaklęć nieznanych.



RE: Sala wykładowa - Sophia Lopes - 12-09-2017

- Tak samo dobrze, jak zatruwanie ludzi, Mattie. - zachichotała krótko, spoglądając na niego jedynie kątem oka. Znała tego młodego Greengrass'a jeszcze z czasów Hogwartu. Był miły, ale nie oznaczało to, że byli jakimiś wyjątkowo zżytymi ze sobą przyjaciółmi. Lubiła mu dokuczać ze względu na jego młodzieńczy wygląd, a on odwdzięczał się jej uwagami na temat jej metamorfomagicznych zdolności.
Wcale nie była taka narwana, żeby pierwszego dnia wysadzić biuro! Ku zdziwieniu Matthiasa była grzeczna i nawet udało jej się zataić swoją wadę genetyczną. Nie trwało to zbyt długo, bo zaledwie jeden dzień, ale zawsze to coś!
Skupiła się na mężczyźnie, który prowadził zajęcia, uważnie wsłuchując się w jego wykład. Na całe szczęście okazało się, że szybko przeszli do konkretów, bo już po krótkim wstępie w jej dłoniach znalazła się różdżka, którą miała zamiar dobrze użyć.
- Praesidium bandana. - gdy efekt był zadowalający, użyła Finite, aby pozbyć się chusty i spróbować powtórzyć zaklęcie. W końcu przyszła tu po to, aby się czegoś nauczyć.

!3k20


Finite nauczone.


RE: Sala wykładowa - Pan Losu - 12-09-2017

3d20 rzucono z sumą oczek równą: 42 (15, 19, 8)


RE: Sala wykładowa - Matthias Greengrass - 12-09-2017

Na słowa Soph, Matthias lekko się zaśmiał. On wcale nie zatruwał swoich pacjentów... specjalnie. I to nie była jego wina! Przypadki, kiedy mikstura wywołała jakieś niepożądane skutki, występowały tylko wtedy, gdy genialny pacjent postanowił zataić lub zapomnieć o swoich alergiach. A nawet wtedy, to wydarzyło się jedynie kilka razy.
I za każdym razem zbeształ pacjenta za zatajanie informacji.
Kiedy prowadzący zaczął tłumaczyć, na czym będą polegać dzisiejsze zajęcia, to cała uwaga uzdrowiciela skupiła się właśnie na nim. Starał się zapamiętać ruchy różdżki oraz inkantacje, tak jak zwykle robił to na zajęciach tego typu. Jednocześnie przypominało to mężczyźnie lekcje z OPCM w Hogwarcie, choć tutaj od razu przechodzili do konkretów, a nie do przepytywania i sprawdzania zadań domowych.
Te uroki dorosłości.
- Praesidium bandana. - powiedział spokojnie Matthias, skupiając się na odpowiednim ruchu różdżek oraz swoim zamiarze. Jeśli zaklęcie się udało, to rzucił dwa razy Finite, gdyż nie opanował tego zaklęcia, choć znał jego silniejszą wersję. A skoro przyszedł tutaj się uczyć, to równie dobrze mógł opanować dwa a nie jeden czar.

!3k20


RE: Sala wykładowa - Pan Losu - 12-09-2017

3d20 rzucono z sumą oczek równą: 34 (6, 17, 11)


RE: Sala wykładowa - Aleyna Lacroix - 13-09-2017

Spojrzała na Sophię, która usiadła przy niej. Uśmiechnęła się do niej, chociaż naprawdę się zdziwiła, że nimi tylu wolnych miejsc usiadła właśnie tutaj. Co prawda nie znały się za dobrze, jednak na weselu Quentina miała wrażenie, że Templer obwinia Larrain za to, że odrzuciła uczucia Joaqiuma. Ale to nie była przecież jej wina. Już od dawna kochała Nataniela i coś między nimi się działo. Przecież nie mogła zrezygnować z tego tylko dlatego, że jakiś inny mężczyzna się w niej zauroczył.
Spojrzała na mężczyznę, który usiadł przy Sophii. Widać było, że się znali. Jednak już po chwili skupiła się na pracownika ministerstwa
Kilka razy powtórzyła oba gesty dłońmi. Kiedy wydawało jej się, że to opanowała, machnęła różdżką.
- Praesidium banana. - wypowiedziała. Jeśli się jej udało, spróbowała z zaklęciem Finite, a jeśli nie, próbowała dalej.

!k20


RE: Sala wykładowa - Pan Losu - 13-09-2017

1d20 rzucono z sumą oczek równą: 19 (19)


RE: Sala wykładowa - Aleyna Lacroix - 13-09-2017

Słownik mnie strolował, więc dokulam, aby było trzy razy

!2k20


RE: Sala wykładowa - Pan Losu - 13-09-2017

2d20 rzucono z sumą oczek równą: 27 (8, 19)