Mortis - Czarodzieje 1938
Dom i hodowla D. Levittoux [Enfield] - Wersja do druku

+- Mortis - Czarodzieje 1938 (https://mortis.org.pl)
+-- Dział: Rozgrywka fabularna (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=8)
+--- Dział: Londyn (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=38)
+---- Dział: Mieszkania i posiadłości (https://mortis.org.pl/forumdisplay.php?fid=27)
+---- Wątek: Dom i hodowla D. Levittoux [Enfield] (/showthread.php?tid=5502)

Strony: 1 2


Dom i hodowla D. Levittoux [Enfield] - Administrator fabularny - 11-05-2020

Dom i hodowla D. Levittoux


Adres: Enfield, Londyn, Anglia



[Obrazek: 1AUTZ0X.jpg]

Niewielka hodowla nieśmiałków, którą Dolores postanowiła przejąć po śmierci jej męża. Za domem, w którym na co dzień mieszka Dolores znajduje się niewielki sad z owocowymi drzewami. Na środku rośnie jedno stare drzewo Wiggen, które jako jedyne zamieszkane jest przez niedużą grupę nieśmiałków.  


Właściciel: Dolores Levittoux
Mieszkańcy: Dolores Levittoux





RE: Dom i hodowla D. Levittoux [Enfield] - Mistrz Gry - 17-07-2020

17 października 1938 r.

Popołudnie

Czas tego dnia płynął leniwie. Słońce przebijało się przez pierzaste chmury, dzięki czemu było ciepło i przyjemnie. Idealnie wręcz by spędzić kilka chwil na zewnątrz, wypić herbatę na tarasie i zagryźć cytrynowym ciastkiem.
Nic jednak nie wskazywało, że tego dnia @Dolores Levittoux będzie miała gości. Polną drogą nadjeżdżał w tumanach kurzu niewielki pojazd. Jak się po pewnym czasie okazało, automobil. Dziwna maszyna dyszała i sapała głośno zatrzymując się pod domkiem pani Levittoux a z kabiny wyskoczył mężczyzna. Nasadził na głowę słomkowy kapelusz, z wnętrza pojazdu wyciągnąl jeszcze niewielkie pudełko i skierował się ku domostwu.
Kilka chwil później rozległo się energiczne pukanie.


RE: Dom i hodowla D. Levittoux [Enfield] - Dolores Levittoux - 18-07-2020

Herbata i ciastko nigdy nie były złym pomysłem, a już tym bardziej w tak przyjemny dzień, kiedy za oknem pogoda dopisywała i żadne ulewy nie podtapiały nieśmiałków.
Siedząc w domku usłyszała niezbyt przyjazny dźwięk. Zdecydowanie na nikogo nie czekała, więc i nieproszony gość był dla niej zaskoczeniem.
Przez krótką chwilę stała w oknie próbując rozpoznać mężczyznę, który wyszedł z samochodu, a teraz najwyraźniej miał do niej jakiś interes, bo próbował dobić się do jej chatki.
Nie spiesząc się w ogóle podeszła do drzwi, aby następnie je otworzyć.
- Dzień dobry? W czym mogę Panu pomóc?  - zapytała pospiesznie z dość mocnym, francuskim akcentem.


RE: Dom i hodowla D. Levittoux [Enfield] - Mistrz Gry - 22-07-2020

Dopiero, gdy Dolores otworzyła drzwi, jej oczom ukazał się dość młody mężczyzna o przyjaznej aparycji. Był on średniego wzrostu, szczupłej budowy ciała. Spod kapelusza wystawały brązowe włosy, podobnej barwy co i oczy. Twarz nawykła do uśmiechu w tej chwili również rozpromieniona była łagodnie. Garbaty nos i gęste brwi zwracały uwagę, był dość charakterystyczny.
- Witam panią. Przepraszam, że tak nagle i bez zapowiedzi. - Na twarzy przybysza pojawił się strapiony wyraz. - Jestem Felix Wright. Skierowano mnie tutaj w sprawie Nieśmiałka. - Pokazał pudełko, które z wielką uwagą trzymał w dłoniach.
- Znalazłem biedaka w centrum i nie bardzo wiedziałem co począć. Pani z Ministerstwa skierowała mnie tutaj. - Miał nadzieję, że Dolores mu pomoże i rozwiążą razem sprawę porzuconego stworka.


RE: Dom i hodowla D. Levittoux [Enfield] - Dolores Levittoux - 22-07-2020

Słowa mężczyzny jeszcze bardziej utwierdziły ją w przekonaniu, że nie miała prawa go znać. I całe szczęście! Najgorsze co mogło ją spotkać, to gość, który znał ją dosyć dobrze, a ona nie potrafiła odnaleźć w głowie żadnej sytuacji, w której jego twarz mogłaby się zapisać w jej pamięci.
Na chwilę zmrużyła oczy, uważnie go wysłuchując, a następnie przeniosła spojrzenie na pudełko znajdujące się w jego rękach.
- Proszę niech Pan wejdzie. - uchyliła szerzej drzwi, aby mężczyzna mógł wejść do środka i poprowadziła go do kuchni. - Niech Pan położy pudełko na stole. - poleciła pospiesznie. Zdecydowanie powinna zabrać się za coś takiego jak najszybciej. Nie wiadomo w jakim stanie znajdował się nieśmiałek. Zapewne był przestraszony i miejmy nadzieję, że nie był ranny!


RE: Dom i hodowla D. Levittoux [Enfield] - Mistrz Gry - 26-07-2020

Mężczyzna starał się sprawiać pozytywne wrażenie. Nie chciał wystraszyć Dolores, a tym bardziej nastawić ją do siebie wrogo. Bał się, że zostanie posądzony o skrzywdzenie Nieśmiałka, któremu chciał pomóc.
Wszedł do środka i poprowadzony do kuchni położył pudełko z wielką uwagą.
- Ja się totalnie nie znam... Nie chciałem zrobić mu krzywdy. Pudełko co prawda po butach, ale nic pod ręką nie miałem. - Tłumaczył się, kiedy kobieta postanowiła od razu działać.
Po otworzeniu pudełka Dolores dostrzegła obraz nędzy i rozpaczy. Nieśmiałek leżał na dnie pudełka nieruchomo i płytko oddychał. Był przerażony całą sytuacją. Na czubku głowy wyrastały dwa spore liście, jego ręce i nogi były poobcierane i brudne. Gdy wieko się uchyliło, stworek skulił się chowając wąską twarzyczkę pod listkiem.


RE: Dom i hodowla D. Levittoux [Enfield] - Dolores Levittoux - 27-07-2020

Dolores była poniekąd dość naiwan i w ogóle nie wzięła pod uwagę, że mogłaby wpuścić do domu złodzieja, albo jakiś inny czarny charakter. Poza tym ten ktoś przyniósł jej poturbowanego nieśmiałka! Bardziej przejmowała się tym, że musi bezwzględnie pomóc zielonemu przyjacielowi, niż tym, że z jej portfela może zniknąć kilka galeonów.
- To i tak dobrze, że nie próbował Pan go przenieść w kieszeni. - nieśmiałki były niebywale delikatne i każdy ruch mógł złamać ich drobne kończyny.
Kiedy pudełko znalazło się na stole otworzyła je ostrożnie, wieko odkładając na blat i spoglądając do środka.
- Gdzie Pan go znalazł? - dopytała się, wkładając powoli rękę do pudełka, aby nieśmiałek zrozumiał, że nie ma zamiaru go skrzywdzić, a przecież musiała go stamtąd jakoś wydostać.


RE: Dom i hodowla D. Levittoux [Enfield] - Mistrz Gry - 30-07-2020

Powierzchowność mężczyzny nie wskazywała na to, że może on być czarnym charakterem. Raczej wyglądał na poczciwego pana, który rzeczywiście chciał pomóc i martwił się stanem stworzonka. W chwili, gdy Dolores postanowiła zająć się maluchem, tajemniczy gość rozejrzał się po wnętrzu i poczuł się chyba trochę nieswojo, jakby dotarło do niego, że dopuścił się najścia do domu samotnej kobiety.
- Um... to może ja powinienem... hę? - Skupił na chwilę uwagę na kobiecie, jakby zadała pytanie o przepis na wywar żywej śmierci.
- A... na ulicy. W centrum Londynu, wysiadłem z automobilu i chciałem wejść do sklepu. Prawie na niego nadepnąłem, leżał na chodniku i próbował schować się pod latarnią. - Wyjaśnił całe zajście.
- Może komuś wypadł? Albo nie wiem... ktoś go wyrzucił? - Zajrzał przez ramię Dolores.
Nieśmiałek w tym czasie dostrzegł dłoń Dolores i skulił się jeszcze bardziej drżąc na całym ciele. Obrócił się plecami do jej dłoni, jakby się okropnie bał dotyku. Wyglądało na to, że po dobroci nie pójdzie i kobieta musi sama podjąć działania.


RE: Dom i hodowla D. Levittoux [Enfield] - Dolores Levittoux - 30-07-2020

Ludzie bywali przecież różni i tak naprawdę Dolores nie mogła być świadoma kogo wpuściła do domu. W ogóle nie wzięła tego jednak pod uwagę, myśląc, że ktoś, kto przyprowadził do niej nieśmiałka nie mógł być nikim złym. Nawet jej to przez myśl nie przeszło!
- Dziwne... Nieśmiałki nie opuszczają swoich drzew bez powodu. - zmarszczyła lekko brwi wysłuchując tłumaczeń nieznajomego. Z biedakiem kulącym się w pudełku naprawdę musiało się coś dziać, skoro znalazł się w samym centrum Londynu. O ile dobrze kojarzyła nie znajdowało się tam żadne drzewo zamieszkiwane przez te urokliwe stworzenia. Czyżby się coś zmieniło?
- Bardzo prawdopodobne. Bardzo się boi. - skwitowała bardziej do siebie niż do mężczyzny.
Nie mogła czekać, aż nieśmiałek przyzwyczai się do jej obecności, bo pewnie czekać musiałaby do nocy, a na to nie miała czasu. Złapała go ostrożnie do ręki, aby przypadkiem go nie połamać. Wiedziała, jakie te stworzenia potrafią być delikatne.


RE: Dom i hodowla D. Levittoux [Enfield] - Mistrz Gry - 05-08-2020

Nieznajomy zmarszczył brwi na tłumaczenie Dolores. On widocznie średnio się znał na zwyczajach Nieśmiałków i nie bardzo wiedział, jak się takim stworkiem zająć.
– Pomoże mu pani, prawda? - Pomimo swego wyglądu i dość poważnej miny mężczyzna mógł zabrzmieć jak mały chłopiec, który znalazł stworka na spacerze po lesie a nie w tłumnym Londynie.
Stworek zabrany siłą z pudełka skulił się jeszcze bardziej chwytając łapkami za listki na głowie, by zasłonić się przed wzrokiem Dolores. Telepał się z przerażenia i zaczął piszczeć.
Mężczyzna wyciągnął w tej chwili szyję w stronę kobiety i stworka, jakby zaniepokojony chciał reagować na niedolę Nieśmiałka.


RE: Dom i hodowla D. Levittoux [Enfield] - Dolores Levittoux - 08-08-2020

Nie każdy musiał się znać na nieśmiałkach. Wbrew pozorom Dolores również nie wiedziała jeszcze wszystkiego. Tak naprawdę uczyła się dopiero jak obchodzić się z tymi małymi stworzonkami, aby  nie zrobić im większej krzywdy.
- Oczywiście, że tak. Zrobię co w mojej mocy. - prawie się oburzyła. - Jednakże to trochę zajmie. Jeśli nie ma Pan czasu... - kulturalnie zasugerowała mu, żeby sobie pojechał. Zdecydowanie nie potrzebowała nikogo, kto zaglądałby jej przez ramię.
Uważnie przyjrzała się skulonemu i wyraźnie przerażonemu nieśmiałkowi, który dodatkowo zaczął piszczeć. Przede wszystkim musiała dowiedzieć się, czy nie był połamany, bo z przetarciami w łatwy sposób mogłaby sobie poradzić.


RE: Dom i hodowla D. Levittoux [Enfield] - Mistrz Gry - 12-08-2020

Mężczyzna obserwował poczynania Dolores z zapartym tchem. Jednak, gdy ta zasugerowała mu, że może sobie już iść spłonął rumieńcem.
– Emmm… to ja tego… Lepiej już pójdę. - Podrapał się po głowie odsuwając od stołu. Po chwili wyciągnął z kieszeni marynarki wizytówkę i położył na blacie.
- Tutaj jest mój adres. Proszę wysłać sowę, ja zapłacę za pani pomoc. - Uśmiechnął się do kobiety i kiwnął jej głową.
– Dziękuję, pani Levittoux. Przepraszam… Do widzenia. - Pokiwał głową znów i udał się do wyjścia.
Delikatny dotyk Dolores nie sprawiał na szczęście bólu Nieśmiałkowi. Lecz jedynie strach. Wstępne oględziny wskazały, że na szczęście stworzonko jest tylko poobijane i przerażone. Złamań nie stwierdzono.


RE: Dom i hodowla D. Levittoux [Enfield] - Dolores Levittoux - 12-08-2020

- Ależ nie... Nie będę obarczała Pana kosztami. W końcu jedynie przywiózł Pan go tutaj, prawda? - sprzeciwiła się szybko, zerkając na niego pospiesznie. Nie miałaby serca, żeby obarczać mężczyznę kosztami tylko dlatego, że jako jedyny okazał odrobinę współczucia dla tego małego stworzonka i potrudził się, aby go tu przywieźć. To przecież wiele znaczyło.
- Do widzenia Panu. - pożegnała się uprzejmie, kiedy mężczyzna zaczął kierować się w stronę drzwi. - Ah... - odwróciła się do niego pospiesznie. - Bardzo Panu dziękuję, że Pan go tu przywiózł. - posłała mu delikatny uśmiech.
Nie czekając długo, znów skupia całą swoją uwagę na zielonym stworzonku, które bez dwóch zdań było bardziej przerażone niż skrzywdzone. Podeszła do kuchennego blatu na którym stało wiaderko z wodą. Zanurzyła w nim kilka palców dłoni, w której nie trzymała nieśmiałka, a następnie zrzuciła kilka kropel przed stworzeniem, aby mógł się napić. Była przekonana, że maluch był spragniony, a od czegoś trzeba było zacząć.


RE: Dom i hodowla D. Levittoux [Enfield] - Mistrz Gry - 15-08-2020

Mężczyzna uśmiechnął się na słowa Dolores i pokręcił głową.
- Proszę wycenić swoją pracę i wysłać mi list. Nalegam. - Już nakładał kapelusz na głowę, gdy Dolores go zaczepiła. Uśmiechnął się promiennie. - Nie mógłbym przejść obojętnie. Do widzenia pani Levittoux.
Niezapowiedziany gość zniknął odjeżdżając warczącym automobilem. Dolores została sama ze zestresowanym Nieśmiałkiem.
Gdy tylko Dolores postanowiła wypuścić stworzenie z dłoni ten wbił się w kącik pudełka i dalej zasłaniając się liśćmi trząsł się jak galareta. Jednakże, gdy usłyszał spadające krople wychylił się nieśmiało. Spojrzał w górę, na kobietę a następnie na wodę. I w końcu w tej wewnętrznej walce zwyciężyło pragnienie. Istotka ruszyła wolno i ostrożnie ku najbliższej kropli. Wodząc wzrokiem co chwila ku kobiecie, złapał szybko kroplę w łapki i znów wbił się w kąt pudełka pijąc łapczywie.


RE: Dom i hodowla D. Levittoux [Enfield] - Dolores Levittoux - 15-08-2020

- Jeszcze raz naprawdę Panu dziękuję. Do widzenia. - pożegnała się ostatecznie z mężczyzną. Naprawdę nie miałaby serca, żeby wysyłać do mężczyzny list z jakąkolwiek prośbą o zapłatę. Małe stworzenie nie należało do niego, więc dlaczego miałaby obarczać go jakimikolwiek kosztami? Tym bardziej, że i tak nie miała nic lepszego do roboty, a bez problemu mogła znaleźć dla Nieśmiałka odpowiednie drzewo w swoim małym sadzie. Drzew było u niej pod dostatkiem, a inne nieśmiałki na pewno dobrze przyjmą nowego kolegę.
- Nie masz się czego bać, maluchu. Jestem tu żeby ci pomóc. - zapewniła go cichym szeptem wrzucając jeszcze kilka kropel tym razem bliżej kąta w którym się znajdował. Kilka kropelek zrzuciła również bezpośrednio na jego listki, aby nieco obmyć je z kurzu.